<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354</id><updated>2012-01-22T20:46:59.837+01:00</updated><category term='poczytajki'/><category term='Katia Kabanowa'/><category term='Gałczyński'/><category term='Turandot'/><category term='Verdi'/><category term='Turcja'/><category term='monomit'/><category term='kultura masowa'/><category term='Bernstein'/><category term='Sycylia'/><category term='Deutsche Oper'/><category term='Holender Tułacz'/><category term='mozart'/><category term='Berlin'/><category term='Webber'/><category term='Iwaszkiewicz'/><category term='Bellini'/><category term='postkolonializm'/><category term='kulinaria'/><category term='Grecja'/><category term='podróże'/><category term='von Gloeden'/><category term='Barańczak'/><category term='wino'/><category term='teroryzm'/><category term='Wenecja'/><category term='ogród'/><category term='Gounod'/><category term='Rossini'/><category term='Miss Saigon'/><category term='antysemityzm'/><category term='opera'/><category term='Szymanowski'/><category term='Pajace'/><category term='muzyka'/><category term='Gazeta Wyborcza'/><category term='Maria Stuarda'/><category term='World Press Photo'/><category term='kurioza'/><category term='Aida'/><category term='wiosna'/><category term='historia sztuki'/><category term='Faust'/><category term='kolej'/><category term='Budapeszt'/><category term='Corleone'/><category term='prehistoria internetu'/><category term='Savoca'/><category term='Evita'/><category term='Czechosłowacja'/><category term='mała forma artystyczna'/><category term='Phantom of the Opera'/><category term='s24'/><category term='lotnictwo'/><category term='archiwalia'/><category term='Elizeusz'/><category term='Acireale'/><category term='felieton'/><category term='Portugalia'/><category term='Love Never Dies'/><category term='Sardynia'/><category term='miś z okienka'/><category term='scrapbook'/><category term='Rycerskość Wieśniacza'/><category term='Puccini'/><category term='Zygfryd'/><category term='język'/><category term='Ernani'/><category term='USA'/><category term='urban legend'/><category term='Rimsky-Korsakow'/><category term='Złoto Renu'/><category term='Don Giovanni'/><category term='Włoszka w Algierze'/><category term='artykuł programowy'/><category term='czytanki kanikuła'/><category term='Donizetti'/><category term='Bułgaria'/><category term='Hiszpania'/><category term='Ukraina'/><category term='marginalia'/><category term='święta'/><category term='św. Agata'/><category term='Poznań'/><category term='homoseksualizm'/><category term='Falstaff'/><category term='Król Roger'/><category term='Warszawa'/><category term='baśnie'/><category term='Wagner'/><category term='malarstwo'/><category term='Sofia'/><category term='recenzja'/><category term='popkultura'/><category term='Apulia'/><category term='Trubadur'/><category term='musical'/><category term='Bratysława'/><category term='sztuka'/><category term='pies'/><category term='gotyk'/><category term='Mierosławski'/><category term='Lublin'/><category term='blogosfera'/><category term='Dedal'/><category term='poczta'/><category term='DDR'/><category term='Walkiria'/><category term='feminizm'/><category term='mitologia'/><category term='Les Miserables'/><category term='sciepa'/><category term='Turek we Włoszech'/><category term='Palermo'/><category term='wakacje'/><category term='film'/><category term='ulice'/><category term='kot'/><category term='Kościół'/><category term='Strzelecki'/><title type='text'>Dom nad jeziorem</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>136</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-8763528588405645475</id><published>2012-01-10T14:05:00.004+01:00</published><updated>2012-01-10T14:20:20.321+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='musical'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Phantom of the Opera'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Berlin'/><title type='text'>Upiór w Berlinie 1: Nie takie płytkie jezioro</title><content type='html'>Okazuje się, że całkiem sporo tych Upiorów krąży po Europie i wcale niekoniecznie chodzi o „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;touring companies&lt;/span&gt;” z musicalem Webbera (chociaż widać gołym okiem, jak bardzo każdy z twórców małych, niezależnych produkcji chciałby być Webberem). Ostatnio przyuważyliśmy dwa z tych rzadkich ptaszków w Berlinie, a więc na tyle blisko, żeby się skusić, a przy okazji wypróbować nową autostradę Poznań- Berlin (Genialna! Prawdziwy postęp cywilizacyjny!).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Pierwsza produkcja &lt;a href="http://www.dasphantomderoper.com/mediathek.html"&gt;Das Phantom der Oper&lt;/a&gt; korzystała z gościnności Filharmonii Berlińskiej, pomyśleliśmy więc, że miejsce zobowiązuje i gmach po Von Karajanie nie jest wynajmowany byle komu. Trzeba od razu przyznać, że pan Gerber (kompozytor) to nie Webber, ale nie mając zbytnio wyśrubowanych oczekiwań można spędzić całkiem przyjemny wieczór. Miło, że komuś jeszcze (oprócz mnie) chce się w tej historii grzebać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o stronę czysto wizualną, to niestety nie jest najlepiej. Inscenizacja biedniusia, za dekoracje robią slajdy Palais Garnier puszczane z rzutnika i parę przesuwanych rekwizytów: fortepian, biurko z patefonem, lustro z ukrytym „pojemnikiem” na Upiora. Obsada mizerna liczebnie – bal w Operze wyglądał jak typowa „domówka” na paręnaście osób. Kostiumy nie wiadomo po co przenoszące akcję o jakieś pół wieku w przód, do międzywojnia (były tańsze niż turniury?). Na plus trzeba policzyć żywą orkiestrę (mini) z kompozytorem przy batucie – chociaż Berlińscy Filharmonicy to jednak nie byli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznie liczyliśmy na „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;insiders’ jokes&lt;/span&gt;” w typie musicalu Hilla, z cytatami z dziewiętnastowiecznych oper. Do pewnego stopnia tak było, zagrano fragmenciki „Trubadura”, „Fausta”, „Opowieści Hoffmanna”, "Don Giovanniego", a nawet (anachronicznie) „Cyganerii” Pucciniego. Akcja „Upiora” toczyła się wokół przedstawień – nie, nie „Fausta” – ale „Poławiaczy pereł” Bizeta (trzeba się mocno nagimnastykować żeby doszukać się jakiś związków między „Upiorem” a „Poławiaczami”, ale jak się okazało, nie jest to całkiem niemożliwe). Gorzej wyglądała sprawa oryginalnych piosenek – w większości zdecydowanie nie pasujących stylistycznie do czasów, które miały ilustrować, mało wyrafinowanych muzycznie (Michał powiedział, że to typowa muzyka do windy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więc nam się podobało? Treść, zwłaszcza elementy odróżniające tę wersję od innych. I za to można przymknąć oko na nieco żałosne próby dorównywania Webberowi – te manekiny (włącznie z kompletnie niewykorzystaną dramaturgicznie kukłą w sukni ślubnej), tę bieda-gondolę tonącą wraz z połową widowni w oparach sztucznej mgły, ten kapelusik z piórkiem i pelerynkę z kiepskiego aksamitu… Ciekawych zmian było naprawdę sporo. Zamiast dwóch dyrektorów był dyrektor i jego sekretarz (obaj w odpowiednim wieku i z vis comica), Carlotta również paradowała w towarzystwie „asystenta” (sprawiającego raczej wrażenie żigolo). Madame Giry po raz pierwszy sprawiała wrażenie naprawdę młodej i trzpiotowatej (baletnica Meg nie pojawiła się, choć była wspominana jako jej córka). Niektórzy aktorzy mieli zresztą podwójne role – „sekretarz” Carlotty powracał jako inspektor (sądząc po prochowcu, Columbo), Madame Giry jako popijająca z piersiówki kierowniczka baletu (choć balet przedstawiał sobą raczej „kaczy staw” niż „jezioro łabędzie”), technik jako policjant. Pojawiła się także postać nowa, we wcześniejszych wersjach nieobecna, a tu wysunięta na absolutnie pierwszy plan – stróż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdawać by się mogło, że w placówce kulturalnej takiej jak Opera Paryska w XIX wieku (a nawet i w międzywojniu) na widok rodowodowego wicehrabiego pilnujący wejścia dla artystów woźny powinien tylko nisko się ukłonić. Nic mylniejszego. Otóż w tej sztuce to Raoul kłania się „Monsieur Philippowi”, nieudolnie usiłuje go przechytrzyć aby przedostać się do garderoby Christine (co mu się zresztą nie udaje z wyjątkiem jednej z pierwszych scen pierwszego aktu), próbuje z nim dyskutować, a wręcz daje się wyprosić z budynku wykazując iście teutońską rewerencję dla munduru, choćby i należącego do ciecia. Stróż ma w tej historii pierwsze i ostatnie słowo – niestety, ponieważ był to raczej typowy Singspiel, a nie musical, a wszystko odbywało się po niemiecku, większości tych słów musieliśmy się domyślać. Wręcz przyszło mi do głowy, że w myśl konwencji kryminału to stróż powinien okazać się na końcu Upiorem – sterującym z ukrycia wydarzeniami, ale niezauważanym przez nikogo. Jednak nie (choć może szkoda). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trójka głównych bohaterów była mniej więcej klasyczna – chociaż wolałabym, żeby grający ich aktorzy trochę mniej szarżowali, a „granie kubłami” ograniczyło się do drugiego planu dodającego „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;comic relief&lt;/span&gt;” do dramatycznych wydarzeń stanowiących główną treść opowieści. Christine (zagrana trochę za bardzo w stylu Heidi z alpejskiej wioski), Raoul (fircyk) i Erik (znów bezimienny, jak u Webbera, za to niestety mniej wyrazisty jako postać) stanowią części składowe miłosno-artystycznego trójkąta. Inaczej niż w innych wersjach młoda sopranistka i wicehrabia są tu od początku parą – całują się w jej garderobie, choć Raoul naprawdę sprawia wrażenie pustego narcyza i nawet nie lubi muzyki (zna się za to, jak twierdzi, na… tenisie). Erik „straszy”, to znaczy przemyka się niezauważony po budynku, próbując promować swoją uczennicę za pomocą podrzucania liścików do dyrekcji. Kolejność wydarzeń jest trochę inna niż w Londynie, za to bliższa powieściowemu oryginałowi – Christine trafia do domu nad jeziorem dopiero po upadku żyrandola, scena na dachu ma miejsce po balu, zaś „Tryumf Don Juana” nie zostaje nigdy wystawiony (Upiór porywa śpiewaczkę ze sceny udaremniając jej dalsze katowanie arii Leili z „Poławiaczy”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądając X-dziesiątą wersję historii, którą znam na pamięć i na wyrywki zawsze szukam zaskoczenia. Czegoś, co pozwoli mi spojrzeć na znane fragmenty z innej perspektywy. Miałam spore nadzieje odnośnie kluczowych dla powieści scen pomiędzy Christine a Erikiem. Newralgiczna dla przebiegu akcji demaskacja mająca miejsce pod koniec pierwszego aktu była niestety niedopracowana reżysersko. Musiałam długo poczekać, żeby zorientować się, czy obudziwszy się w Demeure du Lac Christine aż podskakuje z radości, czy się boi – bo ani z jej śpiewu, ani z gry aktorskiej nie dało się tego wywnioskować (chyba jednak się bała). Nie udało mi się zorientować dlaczego Christine zaczyna w pewnym momencie wykonywać jakąś kołysankę, którą, jak twierdzi, śpiewała jej babcia i dlaczego Erik reaguje na to tak nerwowo (jemu babcia nie śpiewała? Pff…). Bardzo zaskakujący był za to finał pierwszego aktu  – zwłaszcza w świetle bezpośrednio poprzedzających wydarzeń, wziętych żywcem z powieści, ale niestety pozbawionych jej natchnionego rozwiązania, że tak naprawdę nie wiadomo co się stało, bo przekaz o tym dociera do czytelnika przez czterech opowiadaczy, z których żaden prawdopodobnie nie mówi prawdy. Otóż, po sporej dawce sarkazmu w wykonaniu Erika i zdegustowania Christine na widok jego gęby (ech, ta Webberowska pół-maska…), kiedy już zgaśnie światło, a panna, zdawać by się mogło, nieodwołalnie zwiała na wyższe piętra Palais Garnier, wyraźnie słychać jej głos: „Wróciłam” i dopiero wtedy opada kurtyna. No, nieźle… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie liczyłam specjalnie na to, że „tym razem im się uda”, natomiast sposób rozwiązania całej sytuacji w drugim akcie był dla mnie zadośćuczynieniem (z nawiązką) za wszelkie wcześniejsze niedociągnięcia. Otóż, dlaczego Christine miałaby jednak wybrać głupiego i nieciekawego Raoula? Z powodu jego gładkiej buzi równoważącej rzekomo wspólnotę zainteresowań, celów i oczywiste pokrewieństwo dusz z Erikiem? No bez przesady… Dzieje się jednak coś zupełnie innego – czego dotąd tak mi nikt nie pokazał. Otóż, po balu maskowym Christine i Raoul włażą na dach Opery aby „spokojnie porozmawiać”. Erik przez dłuższy czas najwyraźniej nie zorientował się, że dama jego serca ulotniła się z przyjęcia, bo wciąż szalał na parkiecie (serio…). W końcu jednak widocznie przeliczył obecną na sali dziesiątkę gości i coś mu się przestało zgadzać. Na dachu tymczasem Raoul po raz kolejny deklarował swoje uczucie względem młodej śpiewaczki, jak dotąd lawirującej pomiędzy flirtem i trzymaniem go na dystans. Tak jak w książce, odnalezienie Christine w jednoznacznie kompromitującej sytuacji wyrywa z piersi Erika westchnienie, które uciekinierzy biorą za odgłosy ptaków czy innych nocnych zwierząt. Tym razem jednak Raoul strzela na oślep – twierdząc, że widział na dachu kota (co, nie bójmy się powiedzieć, już samo w sobie fatalnie o nim świadczy). Niestety, skutki bycia nie tylko idiotą, ale idiotą uzbrojonym w broń palną są jeszcze gorsze. Otóż, już w następnej scenie, samotny i załamany zdradą Christine Erik jakoś podejrzanie się słania, a w końcu zupełnie osuwa się na kolana. Najwyraźniej jest ciężko ranny. Jeszcze ostatnim wysiłkiem wynosi ją ze sceny (moim zdaniem ratując przed kompromitacją w roli Leili, ale zapewne zamysł twórców był inny) i zabiera do swojej kryjówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Finał jest kameralny, dwuosobowy, bez naprzykrzającego się półhrabka czy grożącego wtargnięciem mściwego tłumu. Christine nie bardzo rozumie co się dzieje, po co znów zaciągnięto ją nad podziemne jezioro. Erik też nie spieszy się jej niczego tłumaczyć, prosi ją natomiast o pocałunek, ewidentnie na pożegnanie. Specjalnie się nie zapierając Christine daje się pocałować w usta, zanim jednak zdąży cokolwiek potem powiedzieć, Erik żegna się z nią i przechodzi przez lustro (czego ona sama zrobić nie potrafi). Za chwilę słychać odgłos upadającego ciała. Gdy do domu nad jeziorem w końcu wbiega Raoul z inspektorem policji, dyrektorem i resztą ekipy, Christine jest już sama. Zapłakana mówi, że Upiór Opery zniknął, co inni przyjmują jako wiadomość o jego śmierci. Raoul może zabrać swoją nagrodę i całować ją do woli. Na koniec jeszcze wspólny numerek o tym, jak piękną rzeczą jest muzyka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem finałowy happy end jest kompletnie nie-happy. I jednak, tak jak w „Poławiaczach” ostatecznie chodziło o poświęcenie. Nie dlatego, żeby Erik zrozumiał, że Christine jakoś specjalnie kocha Raoula, ale dlatego, że będąc świadomy, że wicehrabia go śmiertelnie postrzelił, dochodzi do wniosku, że lepiej dziewczynie będzie z zakochanym w niej idiotą niż samej (moim zdaniem błędna konkluzja, ale cóż). Zdobył się wręcz na prawdziwą wielkość i nie powiedział jej do końca dlaczego umiera i z czyjej winy. Raoul, jako skończony półgłówek, zapewne nawet się nie zorientował, że mimochodem zamordował człowieka strzelając bezładnie do wszystkiego, co się rusza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za miesiąc kolejne podejście do berlińskich Upiorów. Temu, za całokształt, dałabym trzy gwiazdki (w tym największą za ten finał). Konkurencja jest zatem otwarta i jestem bardzo ciekawa, czy twórcy wersji alternatywnej też mnie czymś tak mile zaskoczą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-8763528588405645475?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/8763528588405645475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=8763528588405645475&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8763528588405645475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8763528588405645475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2012/01/upior-w-berlinie-1-nie-takie-pytkie.html' title='Upiór w Berlinie 1: Nie takie płytkie jezioro'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-5443606693295781028</id><published>2011-12-22T22:17:00.002+01:00</published><updated>2011-12-22T23:18:08.203+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pies'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mitologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='malarstwo'/><title type='text'>Thank Dog, it's Christmas</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Bardzo lubię łazikować po galeriach malarstwa i szukać psów na obrazach. Ale nie takich &lt;a href="http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Kossak_W/Images/Godollo.jpg" target="_blank"&gt;psów po kossakowsku&lt;/a&gt;, gdzie wielogłowa i wielołapa psia masa gończa stanowi podszyt końskich nóg. Ani takich &lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c9/A_Distinguished_Member_of_the_Humane_Society_by_Sir_Edwin_Landseer.jpg" target="_blank"&gt;psów po landseerowsku&lt;/a&gt;, których sensem istnienia jest pozowanie. Szukam psów - mistrzów drugiego planu, psów które opowiedzą jakąś historię, psów które nie są tylko sztafażem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Najbardziej znanym psem mitologii przedchrześcijańskich był Cerber. Wiąże się z nim zabawne nieporozumienie. Otóż przez bardzo długie lata przyjmowałem za pewnik, że Cerber pływał na łodzi razem z Charonem, no bo przecież Charonowi sympatyczniej byłoby z towarzystwem &lt;b&gt;w obie strony&lt;/b&gt;. Uświadomienie sobie, że jednak nie wchodził w skład małej załogi promu na Styksie było jednym z większych rozczarowań mojej dorosłości. No i ten heraklesowy gwałt na ekosystemie, całe szczęście, że szybko naprawiony. Zdumiewające jest, że niemal brak jest przedstawień Cerbera w malarstwie europejskim. Są w antyku rzeźby, są figurki, są &lt;a href="http://www.beazley.ox.ac.uk/dictionary/Dict/image/cerberus3.jpg" target="_blank"&gt;wazy &lt;/a&gt;- ale potem nic pierwszoligowego. &lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/93/Agostino_Carracci_01.jpg" target="_blank"&gt;Carraci w &lt;i&gt;Palazzo Farnese&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, jakiś mini detal u Boscha i tyle. Być może malarze mieli kłopot z wielogłowym psem, żeby wyglądał jednocześnie realistycznie i groźnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Innym znanym mitologiczne psem jest Argos. &lt;a href="http://www.heritage-history.com/books/baldwin/thirty/zpage169.gif" target="_blank"&gt;Piękna scena z Odyseuszem&lt;/a&gt;, zupełnie nierozpoznana przez "malarstwo białego człowieka". Dlaczego?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2f/Piero_di_Cosimo_013.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="187" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2f/Piero_di_Cosimo_013.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Piero di Cosmo, &lt;i&gt;Śmierć Prokris&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Za to wszystko wynagradza Laelaps i jego smutek nad martwą Prokris (to jest dość skomplikowana historia i &lt;a href="http://babilas.blogspot.com/2008_04_05_archive.html" target="_blank"&gt;już raz próbowaliśmy ją opowiadać&lt;/a&gt;). Drugi z żałobników jest satyrkiem: brakuje mimowolnego zabójcy, Cephalusa (który jednakowoż &lt;a href="http://www.artrenewal.org/artwork/820/820/5065/landscape_with_cephalus_and_procris_reunited_by_diana-large.jpg" target="_blank"&gt;jest u Lorraina&lt;/a&gt;, wraz z Artemidą, która ofiarowała mu pieska).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Z Anubisem to w końcu nie wiadomo, czy szakal czy pies, &lt;a href="http://www.reproductionsart.com/img/Edwin_Longsden_Long_LOE006.jpg" target="_blank"&gt;obraz Edwina Longa &lt;/a&gt;(&lt;i&gt;Przygotowania do święta Anubisa&lt;/i&gt;) opowiada się za opcją ekumeniczną: są i psy, ale główną rolę wydaje się odgrywać szakal. Trudno w zasadzie odczytać kontekst (no bo przecież Long musiał sobie te rytuały na nowo wymyślić) - wygląda na to, że główny bohater ma w jakiś sposób wybrać kartę spośród rozłożonych po półokręgu i w ten sposób dokonać wróżby, ale najważniejsze, że idzie już miska z jedzeniem dla czworonogów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.gymflesh.com/stdog_roumanias1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://www.gymflesh.com/stdog_roumanias1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;W chrześcijaństwie też mamy trochę psów. Święty Krzysztof miał naturę gwałtowną. Był postawny, owłosiony i krótki w obejściu, ale psiej głowy, jak przedstawiają go niekiedy, nie miał. W zasadzie to sprawka kopisty (Cananeus, tj. Kananejczyk zmieniło się w canineus, znaczy psi). W późniejszych wersjach rezygnowano z psiej głowy na rzecz psich obyczajów: jadł surowe mięso i warczał zamiast mówić (dlatego zapewne wiele wieków później uczyniono go patronem kierowców). Cokolwiek miał psiego, odmieniło mu się to po spotkaniu z pustelnikiem (niektórzy identyfikują eremitę jako świętego Babylasa), który nie widząc potencjału na nic innego wdrożył Krzysztofa do roboty w dziale transportu. Po &lt;a href="http://www.paintinghere.com/uploadpic/Titian/big/Saint%20Christopher.jpg" target="_blank"&gt;spotkaniu z Najważniejszym Pasażerem&lt;/a&gt; kariera mu się jednakowoż całkiem załamała: więzienie i szybka palma męczeństwa (między jednym a drugim jakieś kurwie mu podtykano na pokuszenie). Należy wszelako zaznaczyć, że jako święty broniący przed dżumą, święty Krzysztof jest obecnie całkowicie skuteczny.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.stroccosociety.com/images/storypic.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.stroccosociety.com/images/storypic.jpg" width="227" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Kilku świętych przedstawianych jest w psim towarzystwie. Najczęściej po psie poznać można świętego Rocha. Pies, symbol wierności przecież, kradł chleb swojemu właściwemu panu i zanosił go świętemu. Poza tym lizał mu rany, które się zaraz goiły. Tę właściwość psiej śliny święty wykorzystywał w dalszej działalności na niwie felczerstwa. Gdy nie ma psa, to Rocha można zawsze rozpoznać po &lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a2/Admont_Kreuzigung.JPG" target="_blank"&gt;fantazyjnie obnażonej nodze&lt;/a&gt;. O innym psie, psie św. Tobiasza, wiemy tylko, że był wesołego usposobienia i &lt;a href="http://christianimagesource.com/blog/images/archangel-raphael-2-4.jpg" target="_blank"&gt;towarzyszył w charakterze przyzwoitki długim spacerom jakie święty odbywał w towarzystwie archanioła Rafaela&lt;/a&gt; (co ważne w świetle ostatnich skandali pedofilskich w kościele). &lt;a href="http://www.stdominic.webhero.com/st-dominic-images/saint-dominic-guzman-with-dog-and-star.jpg" target="_blank"&gt;Pies z pochodnią w pysku&lt;/a&gt; służy natomiast do rozpoznawania przedstawień ikonograficznych św. Dominika. Pies jest alegoryczny (&lt;i&gt;domini canes&lt;/i&gt;), takoż i pochodnia, do rozświetlania mroków średniowiecza służąca.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://whatremainsnow.com/wp-content/uploads/2011/08/Saint-Guinefort.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://whatremainsnow.com/wp-content/uploads/2011/08/Saint-Guinefort.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Jest też święty, który sam w sobie jest psem - św. Guinefort. Historia jest dość banalna (motyw B524 w ujęciu Aarne-Thompsona) - ojciec przez pomyłkę (mylną interpretację pozorów) zabija psa, który “dziecku w kolebce łeb urwał chytrze” (w tym przypadku zagryzł węża, który wiadomo, prosto zlazł z jabłonki). Sprawa się zaraz wyjaśniła, ale trochę za późno. Pies został pochowany pod drzewkiem, które lud miejscowy po jakimś czasie przerobił w kapliczkę. Dalej sprawę znamy z&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.fordham.edu/halsall/source/guinefort.asp"&gt;relacji&lt;/a&gt;&amp;nbsp;inkwizytora delegowanego do rozwiązania problemu (Etienne de Bourbon, rozdział &lt;i&gt;De Adoratione Guinefortis Canis&lt;/i&gt; w dziele &lt;i&gt;De Supersticione&lt;/i&gt; wydanym w roku 1240). Po rozpoznaniu tematu inkwizytor (dominikanin, ale wtedy innych nie było) zadysponował drzewo zrąbać siekierami, relikwie po świętym odkopać, wszystko razem spalić na popiół i sprawę zamknąć edyktem ogłaszającym Guineforta heretykiem (przypominam: chodzi o psa!) i grożącym wszystkim jego wyznawcom śmiercią oraz konfiskatą mienia. Mimo tych kroków kult świętego przetrwał lokalnie do połowy XX wieku. W Polsce głównym popularyzatorem &lt;a href="http://blog.begichev.info/files/begichev/2011/11/Saint-Guinefort.jpg" target="_blank"&gt;postaci szorstkowłosego świętego&lt;/a&gt; był Bogdan Motyl, ale musiał się ostatnio nawrócić a przynajmniej pokłócić z administracją, bo wszystkie jego teksty zniknęły z portalu racjonalista.pl.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://imagecache5d.allposters.com/watermarker/13-1349-SMAS000Z.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://imagecache5d.allposters.com/watermarker/13-1349-SMAS000Z.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Łazarz często bywa przedstawiany wśród psów&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;O psach świeckich w części drugiej, która niezawodnie kiedyś nastąpi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-5443606693295781028?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/5443606693295781028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=5443606693295781028&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5443606693295781028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5443606693295781028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/12/thank-dog-its-christmas.html' title='Thank Dog, it&apos;s Christmas'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total><georss:featurename>Poznań, Polska</georss:featurename><georss:point>52.406374 16.925168100000064</georss:point><georss:box>52.297759 16.755174600000064 52.514989 17.095161600000065</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-1348251079884023889</id><published>2011-12-11T12:27:00.001+01:00</published><updated>2011-12-11T12:29:39.094+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gounod'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Faust'/><title type='text'>Bombowy Faust</title><content type='html'>Jestem strasznie wybredna jeśli chodzi o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fausta &lt;/span&gt;Gounoda. Jak już ktoś się bierze za inscenizowanie mojej ukochanej opery, to ciężko mnie zadowolić. Do tej pory (prawie) w pełni udało się to twórcom inscenizacji z Covent Garden z 2004 roku (Alagna, Gheorghiu, Terfel). Nie udało się wielu, w tym chyba najbardziej spektakularnie panu Wilsonowi w Warszawie (do dziś tego reżysera nie trawię i omijam jego produkcje szerokim łukiem). Tym bardziej byłam pełna obaw widząc zwiastuny najnowszej wersji z MET, transmitowanej wczoraj na żywo w (najbliższej nam geograficznie) filharmonii w Łodzi. Bomba atomowa? No tak, każdą operę – przy mniejszym lub większym gwałcie na libretcie i zdrowym rozsądku – da się przedstawić na statku kosmicznym, w więzieniu, domu wariatów albo schronie atomowym… No i tak pojechaliśmy bez większych oczekiwań, tylko z uwagi na muzykę. A tu proszę – bomba! Atomowa! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew pozorom, ta bomba tam jest, być może była od samego początku i tylko trzeba było pana Desa MacAnuffa, żeby ją wydobyć. W przerwie reżyser wyznał, że jego pierwotnym światem nie była opera, a teatr muzyczny. Widać, i to w jak najlepszym sensie – tu się pod względem reżyserskim wszystkie „słupki” zgadzają; każda scena jest przemyślana w najdrobniejszych szczegółach (rewelacyjne, a proste, pomysły trudno wyliczyć, tyle ich było – choćby powrót żołnierzy, gdzie każdy ma jakąś swoją małą historię do opowiedzenia). A wszystko wynika z muzyki, tutaj po prostu inscenizację prowadził Gounod, a realizatorzy i śpiewacy po prostu słuchali. Wszystko dzieje się w laboratorium Fausta – przytłoczonego konsekwencjami swoich czynów naukowca odpowiedzialnego za masową zagładę. Nie dziwimy się, że pije truciznę. Cała opowiedziana na scenie historia to ta sekunda przed śmiercią, kiedy życie staje mu przed oczami. Laboratorium ze swoimi rekwizytami zmienia się w miasteczko, ogród Małgorzaty, kościół… Tak jak w każdej dobrej inscenizacji tej opery Mefistofeles jest Faustem – jego ambicją, egoizmem, pragnieniem wiedzy i potęgi, która prowadzi do piekła. Tutaj jednak jest to piekło bez Boga ani nawet „prawdziwego” diabła - z sinozielonym radioaktywnym blaskiem, zamieszkałe przez poparzone zombie. Bardziej przerażającej wizji zaświatów chyba jeszcze w teatrze nie widziałam. A w ostatniej scenie stary Faust dopija swoją truciznę i upada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śpiewacy spisali się rewelacyjnie. Pan Jonas Kaufmann awansował na pozycję mojego oficjalnie ulubionego tenora. Świetna prezencja (wreszcie przystojny Faust!) i przepiękny głos, nieco podobny do młodego Placido Domingo, z tych niższych tenorów. Wszystkie wysokie dźwięki wyśpiewane z ogromną łatwością i dużym zapasem, zachwycające piana, którymi uwiódł nie tylko Małgorzatę, ale i publiczność. Pana Rene Pape mieliśmy okazję widzieć w roli Mefista na żywo kilka lat temu w Berlinie i wczoraj tylko potwierdził swoją klasę. Prawdopodobnie najlepszy obecnie odtwórca partii Mefistofelesa, lepszy od Terfla (kto mnie zna, wie jak bardzo lubię Terfla). Odrobinę problemów sprawiła pani Marina Poplavskaya (też widzieliśmy ją na żywo, w tym samym przedstawieniu co Pape’a, i był ten sam dylemat). Niby technika jest, nuty wszystkie są, ale chodzi o wyraz artystyczny. Otóż po pierwsze, jak na Małgorzatę był to trochę zbyt potężny głos, w trzecim akcie brakowało liryzmu (chociaż na szczęście Faust miał go za dwoje), brzmieniowo podobny do Joan Sutherland, która też mnie kiedyś nie zachwyciła jako Małgorzata (ale już np. jako Norma jak najbardziej). W późniejszych aktach, kiedy potrzeba więcej dramatyzmu, pani Poplavskaya nadrobiła braki, a w finale cała trójka śpiewała aż do nieba. Drugi problem to (oględnie mówiąc) nieortodoksyjna uroda sopranistki, też trochę w stylu „kanciastej” Dame Joan, tylko jakby jeszcze bardziej. Strasznie trudno musi być grać rolę wcielonej niewinności i obiektu gwałtownych uczuć z taką twarzą. Pewno, że to nie jej wina – a jak zapewniał w przerwie towarzyszący nam przyjaciel-lekarz, operacja plastyczna, nawet jeśli mogłaby jej pomóc, najprawdopodobniej zniszczyłaby jej głos. No to już trudno, tak musi zostać. Rzecz w tym, że we współczesnej operze komponenta aktorska zaczyna odgrywać rolę równie ważną, co sam śpiew. Mało komu uchodzi na sucho staromodna metoda „wyjść na proscenium, stanąć i śpiewać”, zaś Faust z Mefistofelesem aktorsko byli bezbłędni. Ale wczoraj, od czwartego aktu, można było zaobserwować jedną z najbardziej niesamowitych sztuczek sztuki operowej – najlepsi śpiewacy potrafią znikać. Dzięki temu, że jako gatunek opera jest tak bardzo skonwencjonalizowana, zdarza się, że zostaje głos i rola, odtwórca przestaje być widoczny. I pani Poplavskiej się to udało. I tak jak niekiedy potrafi nie razić pięćdziesięcioletnia studwudziestokilowa Butterfly, szpetny jak noc listopadowa książę Mantui, czy niski, otyły Manrico nawet przy przypominającym modela Lunie (o ile ma ten głos!) – wczorajsza Małgorzata poruszała takim tragizmem, rozpaczą, samotnością i szaleństwem (scena, w której topi noworodka w chrzcielnicy powodowała ciarki na plecach), że chyba nikt nie patrzył na śpiewaczkę. Słowo daję, opera jest sztuką znikania. Po coś takiego naprawdę warto pójść do teatru (a z braku teatru, choćby i do kina). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie twierdzę, że ta bomba to jedyna możliwa interpretacja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fausta&lt;/span&gt;, jestem od tego jak najdalsza (moja wymarzona inscenizacja działaby się w realiach teatru). Ale to tam jest, tak samo jak dziewiętnasty wiek z wersji Covent Garden, a zapewne i jeszcze wiele innych znaczeń, które – mam nadzieję – kolejni reżyserzy z czasem powyciągają. Dziękuję natomiast za to, że ktoś po raz kolejny przypomniał mi za co właściwie tak kocham tę operę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-1348251079884023889?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/1348251079884023889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=1348251079884023889&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1348251079884023889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1348251079884023889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/12/bombowy-faust.html' title='Bombowy Faust'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6627360063167417614</id><published>2011-11-15T01:11:00.002+01:00</published><updated>2011-11-15T01:13:43.687+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia sztuki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='malarstwo'/><title type='text'>Sagrada Familia del Pajarito</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EiQPklPwWtM/TsGrtFn6z7I/AAAAAAAACUA/RiiKWKdjLVY/s1600/the_holy_family-large.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="476" src="http://3.bp.blogspot.com/-EiQPklPwWtM/TsGrtFn6z7I/AAAAAAAACUA/RiiKWKdjLVY/s640/the_holy_family-large.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeden z obrazów z górnego piętra Muzeum Prado. Ostatnie chwile ptaszka, którego za chwile zdusi rączka chłopca, a truchło zostanie rzucone psu do zabawy lub na pożarcie. Rodzice widać wychowują dziecko bezstresowo, matka przygląda się z zainteresowaniem okrutnej zabawie, ojciec wydaje się zachęcać syna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Malarz, niejaki Murillo, najbardziej znany jest ze słodkich jak budyń z soczkiem scen Niepokalanego Poczęcia. Tutaj pokazuje swoje drugie, prawdziwe oblicze.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6627360063167417614?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6627360063167417614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6627360063167417614&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6627360063167417614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6627360063167417614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/11/sagrada-familia-del-pajarito.html' title='Sagrada Familia del Pajarito'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-EiQPklPwWtM/TsGrtFn6z7I/AAAAAAAACUA/RiiKWKdjLVY/s72-c/the_holy_family-large.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-7508510401444199886</id><published>2011-11-02T19:10:00.003+01:00</published><updated>2011-11-03T19:40:07.489+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lotnictwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ukraina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='scrapbook'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Odessa Mama</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Urywki z: W. Jakowicki - "&lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Przewodnik po Odessie (z planem miasta) i opis podróży z Warszawy do Odessy&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;"  Warszawa 1910. Drukiem L. Bruś; Nowy Świat 22. Cena - 75 kop.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Odessa jest największem miastem w Cesarstwie po Petersburgu i Moskwie. Jeśli brać pod uwagę i Królestwo, zajmuje ona czwarte miejsce: Petersburg, Moskwa, Warszawa, Odessa. Odessa została założona z polecenia cesarzowej Katarzyny 22 sierpnia st. stylu 1791 roku przez admirała de Ribas'a na miejscu wioski tureckiej Chadżibej. Na miejęcu Odessy była niegdyś osada staroturecka Istrion, następnie osada turecka Kaczuba, zdobyta w XV w. przez Tatarów Krymskich, pod których władzą nazwana została Chadżibej. [str. 40]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Niektórzy historycy. jak np. Marian Dubiecki, twierdzą, iż na miejscu dzisiejszej Odessy była niegdyś osada polska i należała do niejakiego Kociuby. Gdy Turcy kraj zajęli, wówczas miejsce to nazwane zostało Chadżibej. Przed Polską miała tu dotrzeć Litwa. Podobno Witold konno wjeżdżał w morze Czarne na znak wzięcia go w swoje posiadanie. Podczas oblężenia Konstantynopola przez Turków król Władysław Jagiełło stąd posyłał zboże Grekom. Władysław Warneńczyk dał w dożywocie Buczackiemu z Podola porty Koczubej i Biały gród, Czarny Horod i Karawuł. [str. 40-41]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Nazwę swoją, jak twierdzą otrzymała od słów francuskich "assez d'eau" (dość wody) czytanych odwrotnie (assedo). Daleko jednak prawdopodobniejszą wydaje się nam hipoteza, że nazwę tę nadano na pamiątkę dawnej osady greckiej "Odissos", która miała istnieć niegdyś w tem miejscu. [str. 41]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Stosownie do życzenia cesarzowej, wyrażonego w reskrypcie do admirała de Ribasa z d. 27 maja 1794 r., wzięto się pośpiesznie do roboty, którą prowadzono tak w mieście jak i w przystani bez przerwy do listopada 1796 r., t. j. do chwili śmierci cesarzowej. Gdy wstąpił na tron cesarz Paweł I-szy, roboty zostały przerwane, a gdy w 1798 roku na nowo je rozpoczęto, wolno już było używać do pracy tylko najemnika. Wtedy magistrat miasta wystąpił z podaniem o pożyczkę państwową na 25 lat w wysokości 250,000 rubli. Dzięki poparciu de Ribasa pożyczka została udzieloną. Po wstąpieniu na tron Aleksandra I wydany został rozkaz prowadzenia nadal robót rozpoczętych z polecenia cesarzowej Katarzyny, a na utrzymanie portu została przeznaczona dziesiąta część dochodów celnych. [str. 41-42]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Obecnie Odessa jest miastem uniwersyteckiem, a pod względem położenia należy do najpiękniejszych miast w Rossyi południowej.&amp;nbsp;Z wybitnych rodaków naszych przemieszkiwali krócej lub dłużej Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Moniuszko, Kraszewski, Sienkiewicz i wielu innych. [str. 43]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Miasto leży na wzgórzu. wyniesionym 47 metrów nad poziom morza i od strony wjazdu do portu przedstawia się bardzo malowniczo.  Odessa wraz z przedmieściami ma ulice względnie dobrze wybrukowane, kanalizacyę, wodociągi; kilka ulic oświetlonych elektrycznością. [str. 43]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Z miasta do portu prowadzi znaczna liczba zjazdów (spusk), z których jest kilka bardzo ładnych. Ponad tymi zjazdami w wielu miejscach przerzucono mosty, co bardzo upiększa miasto (Most Sabanjewa). Odessa bowiem, leżąc na granicach stepu, poprzecinanego naturalnemi rozpadlinami oraz wąwozami, z natury swego położenia jest bardzo malowniczą. [str. 42]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100126/_MG_4224/web.jpg?ver=13202552360001" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://gallery.me.com/babilas/100126/_MG_4224/web.jpg?ver=13202552360001" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;div class="p1" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;O parę domów za hotelem Bristol&amp;nbsp;dom w którym mieszkał Puszkin po wypędzeniu go ze stolicy. Na domu napis: "Zdieś żił Puszkin". [str. 53]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100074/_MG_4104/web.jpg?ver=13202514130001" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://gallery.me.com/babilas/100074/_MG_4104/web.jpg?ver=13202514130001" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;Na bulwarze stoi pomnik ks. Richelieu w stroju rzymskim. Pomnik z bronzu. Część cokołu została wyrwana w 1854 r. Zamiast niej dano póżniej odpowiednią łatę żelazną, w którą wstawiono kulę armatnią z odpowiednim napisem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;Od stóp pomnika Richelieu prowadzą do portu wspaniałe schody, znajdujące się niestety, w bardzo opłakanym stanie. [str.44]&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100086/_MG_4161/web.jpg?ver=13202523560001" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://gallery.me.com/babilas/100086/_MG_4161/web.jpg?ver=13202523560001" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;W przeciwstawieniu do innych miast rossyjskich, w Odessie napotykamy wiele kobiet nietylko bogato, ale i bardzo gustownie ubranych. [str. 46]&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100090/_MG_4094/web.jpg?ver=13202525870001" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://gallery.me.com/babilas/100090/_MG_4094/web.jpg?ver=13202525870001" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;Skręćmy w zaułek Teatralny, na który&amp;nbsp;wychodzą tyły teatru miejskiego. Wspaniały gmach wzorowany na wiedeńskim&amp;nbsp;Burgu. Otwarty 1 października 1887 roku.&amp;nbsp;Front wychodzi na ul. Riszeljewską, gdzie&amp;nbsp;znajduje się główny podjazd. Prócz tego&amp;nbsp;2 podjazdy boczne.&amp;nbsp;Styl włoski renesans.&amp;nbsp;Upiększenia - allegoryczne figury i biusty:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;Puszkina, Hohola, Glinki i Gribojedowa.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Ładna półokrągła, na wysokości pierwszego piętra otwarta kolumnada. Główny portyk teatru zakończony kolosalną grupą -&amp;nbsp;muza teatralna pędzi na rydwanie, zaprzężonym w 4 rumaki. Trochę niżej 2 grupy - taniec i muzyka. Na dole przy wejściu 2 grupy allegoryczne - komedja i tragedja. Widownia nadzwyczaj elegancka&amp;nbsp;w stylu Ludwika XVI. Prześliczny sufit.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;Miejsca wygodne, zewsząd dobrze widać.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;O takiej ciasnocie, jaka panuje w teatrach&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;warszawskich niema w Odessie mowy.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;Doskonałe ogrzewanie i wyborna wenty&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;lacja. Na wypadek pożaru (poprzedni te&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;atr spalił się w r. 1872) mnóstwo wyjść,&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: left;"&gt;tak że katastrofa jest wykluczona. [str. 56]&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100082/_MG_4101/web.jpg?ver=13202517130001" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://gallery.me.com/babilas/100082/_MG_4101/web.jpg?ver=13202517130001" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;Niedaleko od bulwaru na placyku stoi pomnik Katarzyny II, wysoki 10 m. 60 ctm., wystawiony w 1900 r. podług rysunku Dmitrenki (architekt) i Popowa (rzeźbiarz). Pomnik ten nie bardzo udatny, gdyż głowa cesarzowej jest rażąco mała w porównaniu do całego korpusu. Na 4-ch rogach piedestału postacie: ks. Potiemkina, hr. Zubowa, de Volant'a i admirała de Ribas'a. [str. 55]&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100102/_MG_4199/web.jpg?ver=13202533470001" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://gallery.me.com/babilas/100102/_MG_4199/web.jpg?ver=13202533470001" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;Ratusz (Gorodskaja Duma) - ładny gmach w stylu greckim z portykiem o 12 kolumnach. Naprzeciwko fontanna, nigdy nie funkcjonująca, ze szkaradnem popiersiem Puszkina postawiona w r. 1888. Podobno projekt architekta Wasiiewa był bardzo ładny, lecz z braku środków materjalnych, różne części pomnika zmieniono i ostatecznie stworzono coś arcynieproporcjonalnego.&amp;nbsp;Na bulwarze ustawione angielskie działo z wojny Krymskiej 1855 roku, wydobyte z korwety angielskiej, która wówczas zatonęła. [str. 54]&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100057/_MG_4144/web.jpg?ver=13202417110001" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100057/_MG_4144/web.jpg?ver=13202417110001" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://gallery.me.com/babilas/100057/_MG_4144/web.jpg?ver=13202417110001" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;div class="p1" style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Zawrócimy na prawo, dojdziemy do ul.&amp;nbsp;Aleksandryjskiej, przejdziemy przez Stary&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Bazar, i wyjdziemy na Aleksandryjski&amp;nbsp;Prospekt, odpowiadający warszawskim Nalewkom. Tu najtaniej nabywać można towar, lecz trzeba uważać, żeby nie być&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;oszukanym i targować się do upadłego. [str. 64]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100116/_MG_4181/web.jpg?ver=13202541230001" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://gallery.me.com/babilas/100116/_MG_4181/web.jpg?ver=13202541230001" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;W tym miejscu należy wspomnieć o t. zw. "bosej komendzie". Są to najnieszczęśliwsi z nieszczęśliwych, ludzie, którzy się wyrzekli wszystkiego, zapomnieli o wszystkiem, ludzie, dla których jedyną myślą jest marny zarobek na kęs czarnego chleba, nocleg w przytułku i... wódkę. Są&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;to przeważnie zawodowi pijacy, nie brak tu jednak i ludzi wykolejonych. Przeważają wśród nich tacy, którzy sami sobie los taki zgotowali, lecz są osobniki, o których trudno jest powiedzieć, że sami sobie winni. Różne przyczyny i rozmaite powody zebrały tu tą obdartą "bosą komendę". [str. 70]&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;W odległości 15-stu wiorst od Odesy, leży letnisko Olgino (Lustdorf) najtańsze ze wszystkich. Pokój z kuchnią na sezon 4 miesięczny kosztuje 40-50 rs., zależnie od blizkości morza, 2 pokoje 50-70 rubli. Produkty spożywcze tańsze niż w Odesie. Przebywają tu przeważnie dzieci rachityczne, które leczą się za pomocą kąpieli w piasku. (Chorego zakopują w piasku po szyję i tak leży na brzegu morskim, w słońcu). W Olginie są urządzone kąpiele morskie ciepłe i kąpiele w morzu. [str. 74-75]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Oprócz zakładu miejskiego istnieją na limanie Kujalnickim lecznice prywatne z całodziennem utrzymaniem. Najlepsze są w rękach Polaków, mianowicie: zakład doktora Ambrożewicza, znanego ginekologa akuszera i lecznica doktora F. Jachimowicza, jednego z najstarszych lekarzy i badaczów limanu. Dla mniej wymagającej publiczności są lecznice dr. Abla i Feldmana. [str. 82]]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Chorzy mniej cierpiący mieszkają w mieście a do limanu dojeżdżają codziennie. Wypada to o wiele taniej. W każdym razie nie trzeba tu odrazu przyjeżdżać z rzeczami, gdyż na dobę nikt mieszkania nie dostanie. Wynajmuje się pokój na 6 tygodni lub na miesiąc, lepiej zatem zatrzymać się w Odessie w hotelu a mieszkania poszukać spokojnie. [str. 83]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://gallery.me.com/babilas/100056/_MG_4085/web.jpg?ver=13202413330001" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="640" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;W oznaczone dni grywa orkiestra wojskowa w parku od 6-tej do 10-tej wieczorem. Czasami bywają koncerty symfoniczne, a bardzo rzadko przedstawienia amatorskie i koncert na cel dobroczynny. [str 83]&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gallery.me.com/babilas/100056/_MG_4085/web.jpg?ver=13202413330001" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;A teraz kilka komunikatów parafialnych. Po pierwsze, zostałem blogowym słomianym wdowcem - Dorotę zaproszono do czasowego współredagowania blogu &lt;a href="http://www.gothic.stir.ac.uk/"&gt;Gothic Imagination&lt;/a&gt;. Po drugie, za sprawą Polskich Linii Lotniczych przebywamy w Odessie dłużej niż planowaliśmy, co samo w sobie nie jest takie złe (gdyby jeszcze mieć pewność, że jednak kiedyś po nas przylecą...).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt; &lt;br /&gt;Poczytajki i pooglądajki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;1. &lt;a href="http://www.amazonka.pl/opowiadania-odeskie_izaak-babel,99900166413.bhtml"&gt;Izaak Babel, &lt;i&gt;Opowiadania odeskie&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;2. &lt;i&gt;Deja vu&lt;/i&gt;, reż. Juliusz Machulski (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zw9RzvIG3RI"&gt;jutubki w odcinkach&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;3. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=pUqX0kNjMdw"&gt;Odessa mama, wyk. Aaron Liebiediew&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;                 &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-7508510401444199886?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/7508510401444199886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=7508510401444199886&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/7508510401444199886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/7508510401444199886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/11/odessa-mama.html' title='Odessa Mama'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6101709849344966132</id><published>2011-10-27T01:26:00.000+02:00</published><updated>2011-10-27T01:26:25.588+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='scrapbook'/><title type='text'>Majestat Rzeczypospolitej (tej poprzedniej)</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YWXkMjeTGcg/TqiS0bqyGWI/AAAAAAAACT4/rv0HcwVVqT4/s1600/Screen+Shot+2011-10-27+at+01.02.12.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-YWXkMjeTGcg/TqiS0bqyGWI/AAAAAAAACT4/rv0HcwVVqT4/s640/Screen+Shot+2011-10-27+at+01.02.12.png" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;(cała ustawa &lt;a href="http://www.money.pl/d/akty_prawne/pdf/DU/1920/7/DU19200070044.pdf"&gt;tutaj&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Fragmenty biografii prezydenta Ignacego Mościckiego (za &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ignacy_Mo%C5%9Bcicki"&gt;wikipedią&lt;/a&gt;):&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;        &lt;div class="p1"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Mościcki przekroczył granicę na Czeremoszu 17 września 1939 o godzinie 21.45.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;W&amp;nbsp;Kraiowie Mościcki został internowany (podobnie jak polski rząd). [...]&amp;nbsp;30 września 1939 w Bicaz Ignacy Mościcki złożył swój urząd. Mościcki po złożeniu urzędu planował wyjazd do Szwajcarii – &lt;b&gt;posiadał obywatelstwo tego kraju &lt;/b&gt;[...]. Do Szwajcarii trafił przez Mediolan (gdzie spotkał się z Wieniawą-Długoszowskim).&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6101709849344966132?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6101709849344966132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6101709849344966132&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6101709849344966132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6101709849344966132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/10/majestat-rzeczypospolitej-tej.html' title='Majestat Rzeczypospolitej (tej poprzedniej)'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-YWXkMjeTGcg/TqiS0bqyGWI/AAAAAAAACT4/rv0HcwVVqT4/s72-c/Screen+Shot+2011-10-27+at+01.02.12.png' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-4255875044437579800</id><published>2011-10-23T09:50:00.002+02:00</published><updated>2011-10-23T09:57:19.894+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='scrapbook'/><title type='text'>A la guerre comme à la guerre.</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Polacy, bohaterski naród, który toczył przez piętnaście lat zapoznaną przez historyków wojnę z obcym, odległym o tysiące kilometrów mocarstwem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, Nr 8; Londyn, dnia 20 grudnia 1941&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XNYJ-6iZmFA/TqPDoO4qMFI/AAAAAAAACTc/evWTYXYWoBE/s1600/Screen+Shot+2011-10-23+at+09.33.38.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="217" src="http://1.bp.blogspot.com/-XNYJ-6iZmFA/TqPDoO4qMFI/AAAAAAAACTc/evWTYXYWoBE/s640/Screen+Shot+2011-10-23+at+09.33.38.png" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Dziennik Ustaw, 1957, nr 49 z dnia 19 września 1957,&amp;nbsp;poz. 233&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-e9MHsDni9zI/TqPFTdZrOSI/AAAAAAAACTk/A8xfjjlYzOw/s1600/Screen+Shot+2011-10-23+at+09.39.33.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="414" src="http://1.bp.blogspot.com/-e9MHsDni9zI/TqPFTdZrOSI/AAAAAAAACTk/A8xfjjlYzOw/s640/Screen+Shot+2011-10-23+at+09.39.33.png" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dużo się musiało zmienić, żeby wszystko zostało po staremu...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-67xQPobpB3s/TqPGWacMbiI/AAAAAAAACTs/w5uwIFmJTvk/s1600/Screen+Shot+2011-10-23+at+09.44.20.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="86" src="http://1.bp.blogspot.com/-67xQPobpB3s/TqPGWacMbiI/AAAAAAAACTs/w5uwIFmJTvk/s640/Screen+Shot+2011-10-23+at+09.44.20.png" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-4255875044437579800?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/4255875044437579800/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=4255875044437579800&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4255875044437579800'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4255875044437579800'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/10/la-guerre-comme-la-guerre.html' title='A la guerre comme à la guerre.'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XNYJ-6iZmFA/TqPDoO4qMFI/AAAAAAAACTc/evWTYXYWoBE/s72-c/Screen+Shot+2011-10-23+at+09.33.38.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-2616826675582833779</id><published>2011-10-11T20:38:00.007+02:00</published><updated>2011-10-12T00:09:14.867+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turandot'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Puccini'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Księżycowa smoczyca Turandot</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Fajnie sobie czasem przypomnieć ulubione opery. W moim prywatnym rankingu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Turandot &lt;/span&gt;zajmuje od lat niezagrożone trzecie miejsce (po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fauście &lt;/span&gt;Gounoda i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Holendrze tułaczu&lt;/span&gt; Wagnera). Widzieliśmy już parę niezłych inscenizacji (najlepsza chyba w Budapeszcie). Po warszawskiej realizacji w reżyserii Mariusza Trelińskiego spodziewałam się bardzo wiele. Moim zdaniem niektóre jego dzieła ocierają się o geniusz, a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Don Giovanni&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Andrea Chenier&lt;/span&gt; ocierały się bardzo intensywnie. Niestety, tym razem wyszło, powiedzmy, nierówno, a przynajmniej bardzo rozminęło się z moimi oczekiwaniami oraz odbiorem tej opery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam nic przeciwko uwspółcześnianiu, kameralizacji, ani nawet rezygnacji z Chin (widzieliśmy już coś takiego kiedyś w Berlinie). Psychoanaliza bohaterów Pucciniego też mnie jakoś specjalnie nie razi (chociaż do tego jeszcze wrócimy). Przebolałabym nawet wyrzucenie chóru na trzeci balkon – być może dlatego, że akurat tam siedzieliśmy w związku z mocno przesadzoną pogłoską o wyprzedanych biletach (czy trzy puste rzędy z przodu były celowym zabiegiem?). Ale parę pomysłów inscenizacyjnych, zwłaszcza w pierwszym akcie, wionęło taniochą – wizualną i umysłową. Komórka wygrywająca „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nessun dorma&lt;/span&gt;” (hłe hłe hłe), dwór Turandot jako tajski burdel, ministrowie jako drag queens, pajace i tancerki na rurach. Trudno zrozumieć, czy miało to być schlebianie publiczności bardziej obznajomionej z takimi przybytkami, czy raczej próba specyficznie rozumianego rozszerzenia horyzontów reszty. Dla mnie – starzeję się? – nie było to ani zbyt śmieszne, ani zbyt mądre. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne każdy interpretator dowolnego dzieła dorabia sobie do niego prywatny złoty kluczyk, jakiś intrygujący cytat czy obraz, który umożliwia mu dostanie się „do środka”. Dla pana Trelińskiego ewidentnie jest to twierdzenie „Ping-Pongów”, że „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Turandot non esiste&lt;/span&gt;” – istnieje tylko w umyśle porzuconego, niespełnionego, rozgoryczonego Kalafa. Będzie więc zarazem damą, kuchtą i kurwą, małą dziewczynką i kobietą-katem, panią Hyde pokornej niewolnicy Liu. Drugi akt jest znacznie lepszy plastycznie – chociaż ta obrotowa scena poruszająca się niemal bezustannie jak koło fortuny w końcu może znużyć. Postacie przechodzą przez „ściany” do kolejnych „pokojów” swojego umysłu. Turandot (a może Liu, bo one tutaj są jednym) przypomina sobie, że jako dziecko została zgwałcona (nie wiem, czy migająca przez kilkanaście sekund na scenie olbrzymia dekoracja w kształcie połamanej lalki naprawdę była tego warta…) No więc teraz dorosła Turandot mści się na mężczyznach, podrzyna im gardła, kastruje i pozostawia samych w sypialni. Dopiero poświęcenie dobrej Liu otwiera jej oczy. W dopisanym po śmierci Pucciniego finale księżniczka z pokorną wdzięcznością przyjmuje brutalne zaloty Kalafa i ogłasza „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;il suo nome e Amore!&lt;/span&gt;”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż trudno uciec od pytania co mówi o psychice reżysera fakt, że jego zdaniem gwałt najskuteczniej leczy się drugim gwałtem. Czy wystarczy być mężczyzną i naczytać się Freuda? Nie wiem, co mogłoby bardziej świadczyć o kompletnym niezrozumieniu kobiet niż to, co mieliśmy okazję obejrzeć na scenie. Pokuszę się wręcz o przypuszczenie, że twórcy tej inscenizacji nie zauważyli, że mają do czynienia z gwałtem – Kalaf był po prostu asertywny i taki męski (nie tak dawno miałam okazję oglądać podobną apologię „terapeutycznego gwałtu” w serialu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gra o tron&lt;/span&gt;). No i przecież wszystko się dobrze skończyło – to znaczy przede wszystkim skończyły się sprzeczne z naturą rządy królowej-dziewicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałam już o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Turandot &lt;/span&gt;kilkakrotnie (choć nie tu), więc tylko pokrótce streszczę moje zdanie na ten temat. Po pierwsze – Turandot nikogo nie morduje. Nie poluje na mężczyzn, nie ściga ich skrytobójczo. Ona po prostu postawiła cenę zaporową na swoje dziewictwo. Nikt nikomu nie każe odgadywać tych zagadek – mężczyźni są całkowicie bezpieczni, dopóki któryś nie ubrda sobie, że rozdziewiczy królową i zagarnie królestwo (w jaki sposób przerwanie błony dziewiczej przekłada się na całkowitą utratę zdolności rządzenia krajem to inna sprawa). Turandot jest jeszcze jedną z księżycowych, Artemidzkich bohaterek – jak Norma. Nawet bardziej niż Norma, bo nie szachruje tylko najzwyczajniej w świecie zamierza zachować swoje dziewictwo do śmierci. Casta Diva, boska z samej swej natury (czego nie omieszka wykrzyczeć, ale nikt jej nie słucha). Były w historii wielkie królowe-dziewice (Elżbieta I, choćby i polska mityczna Wanda). Jest w tej warszawskiej inscenizacji jedna mocna scena, kiedy Kalaf odgadł właśnie te nieszczęsne zagadki. Z kątów wychodzą przerażające, stare, grube i ohydne baby – otaczają struchlałą Turandot, która w panice ucieka na oślep przez „ścianę”, przez kilka pokojów pełnych tych obmierzłych klonów, aż do sali, w której siedzi bezsilny cesarz.  On nie potrafi i nie jest w stanie jej obronić. O ile groteskowe i niegroźne Ping-Pongi w papilotach po prostu (hmm, „cioteczkowato” i na swój sposób słodko) podniecają się myślą o cudzym rozrodzie, te babska są naprawdę straszne. W końcu to one, jak jakiś sabat czarownic, tańczą wokół martwej Liu. Tutaj nawet nie chodzi (jak w libretcie) o grozę tłumu, który w ciągu pięciu minut jest w stanie przejść od nawoływania o łaskę do żądzy mordu i z powrotem – ale o Boyowską „starobabokrację”, w której mężczyzna jest tylko dość przypadkowym beneficjentem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim „złotym kluczykiem” do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Turandot &lt;/span&gt;jest scena zagadek. „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gli enigmi sono tre, la morte una!&lt;/span&gt;” –Turandot pruje w intruza niczym ciekłym azotem. „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gli enigmi sono tre, una la vita!&lt;/span&gt;” – odpowiada Kalaf jak z miotacza ognia. Wojna płci to wojna Słońca z Księżycem, obszarpanego (a więc tym bardziej zdeterminowanego) rycerza z jaspisową smoczycą. Żarty się skończyły. Ona straszy go śmiercią, on zdaje sobie sprawę, że śmierć to najwyżej chwilka cierpienia, więc straszy ją życiem. Życiem z nim, dzień po dniu – jako kobieta zdominowana, dostępna na życzenie, niebawem zapewne zapłodniona, odsunięta od tego, co dotąd stanowiło treść jej życia i spełnienie wszelkich ambicji. To jest warte nawet czterech zagadek. To nie jest żadne tam romantyczne, miłosne figo-fago, to walka na śmierć i życie. Kalaf wystawia się na niebezpieczeństwo, ale w zamian żąda tego samego - życie za życie. Śmierć z ręki kata dla niego, albo życie w patriarchalnym poddaństwie dla niej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie sądzę, że konieczne dla dramaturgii jest wprowadzanie wątku dziecięcych traum Turandot. Wystarczy opowieść o księżniczce Lou-Ling, zgwałconej i pohańbionej przez najeźdźcę. I teraz Luna-Artemida-Turandot, od małego przyuczona do odpowiedzialności – za siebie, za niedołężnego ojca, za kraj – musi okazać się godna swojej protoplastki.  Założyć długie srebrne smocze pazury i stanąć do pojedynku. Być może w innych okolicznościach inteligentny i odważny nieznajomy by ją zaintrygował. Ale jest na to za późno. Z każdą odgadniętą zagadką Turandot zaczyna się bać coraz bardziej. W końcu nie ma już księżycowej smoczycy – jest przerażona mała dziewczynka z wielkim krzykiem: „Tato, ratuj!” A tato nie może - i nie chce - jej uratować. Może docenił Kalafa, może myśli, że byliby dobrą parą, niezależnie od tronu. Turandot nic takiego nie widzi, nic już w ogóle nie widzi - desperacko rzuca ostatni argument: „Przecież mnie nie zgwałcisz?” I nagle on okazuje się nieludzko opanowany. Nie, nie zgwałci, sam zada zagadkę. Dla królowej to jest jak kubeł zimnej wody - zaskoczona i zaintrygowana zgadza się, wierząc w swą inteligencję. Dopiero potem pomyśli, że wymierzył jej policzek, że pozwoliła się potraktować jak histeryzująca smarkula. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest wykluczone, że wtedy jeszcze była szansa na happy end. Gdyby Turandot dane było poznać Kalafa bliżej, bez przymusu zagadek, być może zrobiłby na niej dobre wrażenie. Dorównuje jej, to pewne, w pewien sposób stanowi jej bliźniaczy wizerunek, jak solarny Apollo przy lunarnej Artemidzie. Ale wszystko przybiera coraz gorszy obrót. Ujęto starego Timura i Liu – dziewczyna, chcąc popisać się przez ignorującym ją księciem, sama staje do pojedynku z Turandot. Z popychla i niewolnicy na moment przeistacza się w księżniczkę, wojowniczkę – o tyle zapewne stanowi „lustro” Turandot (albo, jak pokazano w Warszawie, stanowi z nią układ Jin-Jang). Jej samobójcza śmierć jest heroiczna, jak śmierć Madame Butterfly. Liu osiągnęła swój cel, pokazała Kalafowi, że od początku była go warta, wstrząśnięcie Turandot to tylko efekt uboczny. Ojciec  Kalafa, Timur, umiera na serce – w tym miejscu życie zakończył również kompozytor. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak ktokolwiek może doszukiwać się romantyzmu w tym, co nastąpiło później? Turandot jest zawstydzona, upokorzona przed tłumem i tak grożącym buntem, nawet nie w głowie jej myśleć o miłości, zapewne ucieka gdzieś z placu, byle dalej (do pałacowego ogrodu?). Kalaf właśnie stracił dopiero co odnalezionego ojca i najwierniejszą wielbicielkę. Możliwe, że, tak jak się obawiała samobójczyni, nie mogąc zostać jego miłością, została jego wyrzutem sumienia. A może jednak na koniec docenił szlachetność nie wynikającą z urodzenia, a z charakteru. Teraz jednak nie ma czasu na zastanawianie. Wygrał pojedynek, lud i cesarz go popierają. Poza tym jest wściekły na Turandot, która zamiast siedzieć w pałacu stała się wbrew sobie przyczyną śmierci jego najbliższych. Pragnie zemsty za ojca i Liu. Zwyciężył, należy mu się nagroda i, do ciężkiej cholery, zamierza ją odebrać. O to chodzi w „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;principessa de morte, principessa di gelo&lt;/span&gt;”. Kalaf goni za Turandot, ona cofa się, przerażona. On brutalnie rzuca się na nią, ona krzyczy, próbuje się wyrywać. On powala ją na ziemię, zrywa z niej ubranie, gwałci („&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ti voglio mia! Ti voglio mia!&lt;/span&gt; – trochę zrozumienia konwencji, nie trzeba pokazywać golizny, żeby wyrazić taki atak). Dosłownie „ściąga ją z jej nieba na ziemię” – w krew, pot i seks. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wydaje mi się, żeby po czymś takim Turandot się jeszcze podniosła. Czuje się zbrukana, zbezczeszczona, zabita. Zaryzykowałabym, że jeśli jej ciało z jakiegoś powodu reagowałoby pozytywnie na „asertywne” działania Kalafa – poczułaby się upokorzona tym bardziej. Może zresztą to jest ta ostateczna, najbardziej wstydliwa i najpilniej chroniona tajemnica księżniczki Lou-Ling – że gwałt dał jej rozkosz? Turandot tego nie przyjmie, nie po tym, jak przeżyła długie lata w kulcie mistycznego dziewictwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie ta ostatnia scena od wielu lat wygląda tak: Turandot siedzi na ziemi całkowicie złamana, poniżona, w podartej, zakrwawionej sukience. Cicho płacze („&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Che e mai di me? Perduta&lt;/span&gt;”). Kalaf nie zwraca na nią większej uwagi, jest zaspokojony, napawa się zwycięstwem. Wygaduje jakieś romantyczne bzdury, próbuje ją całować, ona już się nawet nie broni, tylko ciągle cicho łka. Nie ma już dokąd uciekać. Kalaf może już jej nawet powiedzieć swoje imię - to niczego nie zmieni, Turandot i tak nie jest w stanie sprawować władzy. Przez moment jeszcze ma złudzenia („&lt;span style="font-style: italic;"&gt;So il tuo nome!&lt;/span&gt;”). Mogłaby się obronić, ale zbyt wiele się zmieniło. Nie jest już królową, jest zdruzgotaną, zgwałconą, poniżoną kobietą. „Turandot nie istnieje” – spełniło się proroctwo ministrów. Ale jeszcze,  ostatkiem woli podnosi się i proponuje, by Kalaf poszedł z nią przed oblicze cesarza. Wchodzą na mury, ona wciąż w podartych szatach, krok za nim. Tam, przed ojcem i podanymi, Turandot udowadnia, że królową można pokonać, ale nie posiąść. „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Conosco il nome dello staniero&lt;/span&gt;” - wszyscy wstrzymują oddech. „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Il suo nome e…&lt;/span&gt;” - i w tym momencie skacze z murów jak Tosca. Nie dośpiewuje „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Amore&lt;/span&gt;”, słowo przechodzi w krzyk spadającej. Kalaf odwraca się, patrzy w dół na to, co zostało z Turandot. Następnie kieruje wzrok na cesarza, który gestem prosi, by zajął miejsce jako władca. Tłum – jak to zwykle tłum - wiwatuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absolutnie nie wierzę w nawrócenie dziewiczej bogini na radosny sado-masochistyczny seks. Nie wierzę w tego rodzaju przywrócenie porządku, w leczenie przemocy przemocą i wybijanie klina klinem. Turandot nie była zaczarowana, więc nie było co odczarowywać. Jeśli istotnie była „z lodu”, pod tym lodem nie kryło się nic, a „roztapiając” ją z siłą miotacza ognia Kalaf został z wiadrem zimnej wody, która przeciekła mu przez ręce. W końcu spełnił swoje marzenie- znalazł sobie królestwo do panowania. Ale księżniczki nie dostał, a na tronie musiał zasiąść sam i poczuć na własnej głowie ciężar jej korony.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-2616826675582833779?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/2616826675582833779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=2616826675582833779&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2616826675582833779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2616826675582833779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/10/ksiezycowa-smoczyca-turandot.html' title='Księżycowa smoczyca Turandot'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-368289948695006599</id><published>2011-10-08T23:42:00.002+02:00</published><updated>2011-10-14T16:48:33.918+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='musical'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marginalia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurioza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Operowy słoń a sprawa polska</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Nie aż tak dawno (na marginesie „Evity”) Dorota postawiła pytanie „&lt;i&gt;Czy znalazłby się jakikolwiek epizod polskiej historii, który dałby się sprzedać w formie sztuki z piosenkami granej przez trzydzieści lat przed kolejnymi pokoleniami zachwyconej publiczności?&lt;/i&gt;” Nameste zaproponował Gaję i Jacka Kuroniów, &lt;a href="http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114628,10217605,Musical_o_Holokauscie__Brytyjczycy_interpretuja_historie.html"&gt;&lt;span class="s2"&gt;Anglicy zaś Korczaka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Przerabianie Holocaustu na teatr muzyczny jest dość ryzykowne i trudno wyobrażalne inscenizacyjnie. „Pasażerka” Weinberga (wystawiona rok temu w Warszawie) zebrała dość mieszane recenzje. Wrodzony patos i umowność sceny operowej źle znosi dosłowność materiału, któremu zabrakło klucza interpretacyjnego innego niż "gruby morał" - o czym, w trochę innych słowach, napisał &lt;a href="http://www.dwutygodnik.com/artykul/1516-czarna-sciana.html"&gt;&lt;span class="s2"&gt;Dariusz Czaja w Dwutygodniku Strona Kultury&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Ale ja w zasadzie nie o tym chciałem. Warto może pozbierać - nieliczne bardzo - polskie wątki operowe. Libreciści złotego wieku opery często lokowali akcję swoich dzieł w Hiszpanii - bo na tyle blisko, żeby stworzyć pozory realności, ale na tyle daleko, żeby było egzotycznie i aby uzasadnić te głębokie i prawie zwierzęce emocje targające bohaterami „Carmen”, „Trubadura” czy „Mocy Przeznaczenia”&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;Polska tego szczęścia nie miała. Gdy potrzeba było „większej egzotyki” libreciści sięgali o wiele dalej („Afrykanka” Meyerbeera, „Lakme” Delibesa, „Aida” i „Nabucco” Verdiego)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Trochę o Polsce i Polakach jest w operze rosyjskiej. W „Borysie Godunowie” Musorgskiego jesteśmy źli i lubieżni, za to u Glinki („Iwan Susanin”) tylko bardzo źli (za co zresztą spotyka nas zasłużona kara). Glinka zmienił tytuł na „Życie za cara” po wizycie Mikołaja I na próbie generalnej. Po rewolucji z wiadomych względów wrócono do tytułu oryginalnego. Nie mam pod ręką „Mille et un opéras” Kamińskiego, ale wygląda mi na to, że nawet w czasach najciemniejszego stalinizmu nie odważono się pokazać „Iwana Susanina” w Polsce. W tym samym okresie historii Rosji umocowana jest opera Asafjewa „Minin i Pożarski” (premiera w 1936), której libretto napisał sam Bułhakow. Krytycy zarzucili libreciście nadmierne sympatie propolskie (a w konsekwencji brak patriotyzmu), dlatego na potrzeby transmisji radiowej (1938) dzieło musiało zostać przerobione a Polacy odpowiednio zezwierzęceni.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Giacomo Orefice jest kompozytorem opery „Chopin” (1901), która oparta jest na dość swobodnie odnoszącym się do życiorysu libretcie. Problemem większym jest warstwa muzyczna, która pokazuje, że kompozytor miał wielkie kłopoty z orkiestracją utworów Szopena, nie mówiąc już o własnych nutach. Dziś dzieło słusznie zaklasyfikowane jako grafomania muzyczna spokojnie kurzy się na półce kuriozów. &lt;strike&gt;Miarą wielkości utworu jest chociażby to, że nikt nie odważył się go reanimować nawet na prowokujący do tego niedawny rok jubileuszowy Szopena&lt;/strike&gt;. (Patrz komentarz &lt;b&gt;PaulSzaj&lt;/b&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Akcja jednej z wersji „Balu maskowego” Verdiego dzieje się w... Szczecinie. Neapolitańska cenzura nie życzyła sobie oper o królobójstwie (nawet niepolitycznym, przez zdradzonego męża wykonanym), więc najpierw Gustawa III zdegradowano z króla na księcia i przeniesiono ze Sztokholmu do Szczecina, a potem, jak cenzorom było mało, uczyniono z niego gubernatora i przeprawiono za ocean, do Bostonu. Najczęściej stawia się wersję oryginalną, sztokholmską, niekiedy wersję bostońską. O szczecińskiej nikt już nie pamięta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Inna opera Verdiego „Un giorno di regno ossia il finto Stanislao” dzieje się co prawda w Bretanii, ale jednym z jej bohaterów jest Stanisław Leszczyński, król Polski, tyle że, jak można się doczytać już w tytule, fałszywy. Ustawiony przez prawdziwego na przynętę, gdy ten w przebraniu woźnicy udawał się do Warszawy aby objąć tron (o czym mowa w przypisach do didaskaliów).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Amilcare Ponchelli wziął na warsztat „Konrada Wallenroda” i spłodził „Litwinów” („I Lithuani”). Rzecz święciła wielkie sukcesy w ostatniej ćwierci XIX wieku (nawet poszła w Rosji, pod zmienionym tytułem - „Aldona”), ale w początkach ubiegłego stulecia popadła w zapomnienie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Postać temperamentnej Polki, markizy Melibei znajdujemy w „Il viaggio a Reims” Rossiniego. Markiza, wdowa po włoskim generale zabitym w noc poślubną, emablowana jest przez rosyjskiego generała hrabiego di Libenskofa oraz Don Alvara, hiszpańskiego admirała. Miłość polsko - rosyjska nie była nigdy łatwa, ale ostatecznie triumfuje. Geopolityka ma swoje prawa.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Zupełnie oddzielną półkę zajmuje operetka „Polenblut” napisana przez czeskiego kompozytora Oskara Nedbala do niemieckiego libretta Leo Rosensteina. Dzieło ma wymiar ekonomiczny, akcja dzieje się na terenie zaboru rosyjskiego. Hrabia Bolo Barański nie ma głowy do geszeftów, co kompensuje rozrywkowym charakterem i mocną głową. O względy hrabiego utracjusza rywalizują dwie kobiety. Po licznych perypetiach Barański żeni się z zaradniejszą, która pomaga mu uporządkować sprawy majątkowe i uchronić resztki fortuny (można więc balangować dalej). Rzecz miała premierę we Wiedniu w 1913.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;Jako, że rozmawiamy o polskich odniesieniach w twórczości kompozytorów zagranicznych, pominąłem oczywiście krajowych twórców i ich dorobek operowy. O jednym z nich jednak chciałbym wspomnieć, a to o najpłodniejszym. O Apolinarym Szelucie, autorze 69 oper (w tym ani jednej wystawionej scenicznie). Wikipedia litościwie powiada „mimo postępującej choroby umysłowej, nadal komponował, lecz utwory z okresu po roku 1949&amp;nbsp;nie są już brane przez muzykologów pod uwagę”. Przypomnijmy kilka tytułów: „Gołąbek pokoju” op. 311, opera w 4 aktach (1954), „Gieroj truda” op. 256, opera w 3 aktach (1952), „Monter W-Z” op. 195, opera w 1 akcie (1951), „Nie wojna a pokój wszystkim” op. 272, opera w 5 aktach (1952). Szeluto oprócz oper komponował też inne, mniejsze formy, czasami ze zdumiewająco aktualnymi instrumentacjami („Pieśń o Stalinie” op. 165 na głos i kałasznikow [1950], Symfonia nr 25 „Pokojowa praca na wielkich budowach planu 6-letniego” op. 250 na orkiestrę i organy bezpieczeństwa [1951], „Kongres Pokoju w Wiedniu” op. 275, walc na orkiestrę symfoniczną [1952])&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p2"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="p1"&gt;&lt;span class="s1"&gt;PS. Organy bezpieczeństwa pożyczone od Dąbrowskiej z &lt;i&gt;Dzienników&lt;/i&gt;, kałasznikow zaś z arsenału Andsola.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-368289948695006599?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/368289948695006599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=368289948695006599&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/368289948695006599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/368289948695006599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/10/operowy-son-sprawa-polska.html' title='Operowy słoń a sprawa polska'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-8590041768482808862</id><published>2011-10-01T12:18:00.000+02:00</published><updated>2011-10-01T12:18:07.930+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='scrapbook'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytanki kanikuła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogosfera'/><title type='text'>Październik był jedną z tych niewielu rzeczy, które przychodziły na czas</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;b&gt;Referral fun (wrzesień 2011):&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;starodawne ubrania niemców&lt;br /&gt;nagi mężczyzna zdjęcie&lt;br /&gt;DDR apulia&lt;br /&gt;stanisław kania jeszcze żyje&lt;br /&gt;goło w domu&lt;br /&gt;cycki wisienka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Gdzieś w odległej galaktyce, czyli mało znane zakątki blogosfery:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://czasgentlemanow.wordpress.com/2011/07/15/interwencja-wujka-jozefa/"&gt;Sprawa majorowej X&lt;/a&gt;&amp;nbsp;- interwencja na najwyższym szczeblu&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://staraprasa.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?8,1"&gt;Fałszywa hrabina&lt;/a&gt;&amp;nbsp;- garniturek dwurzędowy bardziej elegancki niż smoking; płacić po niemiecku; na ryby z nożem&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://vetulani.wordpress.com/2011/09/30/gen-wedrowki-do-smierci/"&gt;Anioł śmierci&lt;/a&gt; (Evelyn de Morgan) - prerafaelici w kontekscie neurobiologicznym (usuń kosę, a uzyskasz zwiastowanie)&lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://kulturaliberalna.pl/2011/09/19/kusiak-%E2%80%9Enienasza%E2%80%9D-polityka-miejska-polityczne-ciotki-i-dumny-paternalizm-prowincji/"&gt;Nienapisany list do cioci Hani&lt;/a&gt;, czyli to samo, o tym samym, ale trochę inaczej&lt;br /&gt;5.&lt;a href="http://niniwa2.cba.pl/jerofiejew_kontra_jerofiejew.htm"&gt; Jerofiejew u Krzemińskiego&lt;/a&gt; ("&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial;"&gt;&lt;i&gt;Historię Związku Radzieckiego najlepiej studiować pod kątem bielizny. Nie znalazł się jeszcze Dostojewski, który opisałby wieczny kobiecy strach, związany z bielizną: lada moment pęknie guma w majtkach, rozepnie się stanik, opadną pończochy. W rzeczy samej byliśmy kolosem w opadających pończochach&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uprzejmie informujemy, że lada moment ("już za chwileczkę, już za momencik") wracamy do świata żywych, pracujących, bywających (23 października premiera Don Carlo w berlińskiej Deutsche Oper), a nawet, być może, blogujących.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. W tytule cytat z Marqueza ("&lt;i&gt;Nie ma kto pisać do pułkownika&lt;/i&gt;").&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-8590041768482808862?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/8590041768482808862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=8590041768482808862&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8590041768482808862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8590041768482808862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/10/pazdziernik-by-jedna-z-tych-niewielu.html' title='Październik był jedną z tych niewielu rzeczy, które przychodziły na czas'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-5281031447259372153</id><published>2011-08-19T21:16:00.000+02:00</published><updated>2011-08-19T21:16:45.054+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='scrapbook'/><title type='text'>A lato było piękne tego roku...</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Wycinki z prasy codziennej z 31 sierpnia 1939&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HvzBJGviA1Q/Tk6eF7G8DRI/AAAAAAAACOc/f4MA2wUk4II/s1600/zakwit%25C5%2582a+akacja.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-HvzBJGviA1Q/Tk6eF7G8DRI/AAAAAAAACOc/f4MA2wUk4II/s1600/zakwit%25C5%2582a+akacja.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IST0Em0qIDM/Tk6dneEtBhI/AAAAAAAACOY/LGigPLwhH5c/s1600/pogoda+na+dzis%25CC%2581.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-IST0Em0qIDM/Tk6dneEtBhI/AAAAAAAACOY/LGigPLwhH5c/s1600/pogoda+na+dzis%25CC%2581.png" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-d9yyFd_46bo/Tk6gkOrcoLI/AAAAAAAACO4/R4mRQyQaZPg/s1600/przed%25C5%2582uz%25CC%2587enie+wakacji.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-d9yyFd_46bo/Tk6gkOrcoLI/AAAAAAAACO4/R4mRQyQaZPg/s1600/przed%25C5%2582uz%25CC%2587enie+wakacji.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Jh6pwZC4RYw/Tk6fQApTQ2I/AAAAAAAACOs/LkkHcPCtlAA/s1600/mundurki.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="127" src="http://1.bp.blogspot.com/-Jh6pwZC4RYw/Tk6fQApTQ2I/AAAAAAAACOs/LkkHcPCtlAA/s320/mundurki.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Pin78LyqGoU/Tk6eZ2WblqI/AAAAAAAACOg/X8V3scuo9JA/s1600/w+Warszawie+nastro%25CC%2581j+pogodny.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Pin78LyqGoU/Tk6eZ2WblqI/AAAAAAAACOg/X8V3scuo9JA/s320/w+Warszawie+nastro%25CC%2581j+pogodny.png" width="242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PvFCkLHvlRU/Tk6e-wGf4MI/AAAAAAAACOo/9vmeVhID15o/s1600/los+paskarzy+i+spekulanto%25CC%2581w.png" imageanchor="1" style="clear: left; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="309" src="http://2.bp.blogspot.com/-PvFCkLHvlRU/Tk6e-wGf4MI/AAAAAAAACOo/9vmeVhID15o/s320/los+paskarzy+i+spekulanto%25CC%2581w.png" width="320" /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5hN2nzTG7AI/Tk6i_JdYrMI/AAAAAAAACPM/mB-JXhtKONE/s1600/upadek+komunizmu+we+Francji.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="47" src="http://2.bp.blogspot.com/-5hN2nzTG7AI/Tk6i_JdYrMI/AAAAAAAACPM/mB-JXhtKONE/s320/upadek+komunizmu+we+Francji.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-77YplatKotc/Tk6epp9Y_tI/AAAAAAAACOk/qM6XYwx1J9U/s1600/flota+brytyjska+na+Ba%25C5%2582tyku.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-77YplatKotc/Tk6epp9Y_tI/AAAAAAAACOk/qM6XYwx1J9U/s1600/flota+brytyjska+na+Ba%25C5%2582tyku.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oQ-X46kWqPI/Tk6hpFXPguI/AAAAAAAACPA/WBr0YEWBn40/s1600/przygne%25CC%25A8biaja%25CC%25A8ce+wiadomos%25CC%2581ci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="89" src="http://2.bp.blogspot.com/-oQ-X46kWqPI/Tk6hpFXPguI/AAAAAAAACPA/WBr0YEWBn40/s320/przygne%25CC%25A8biaja%25CC%25A8ce+wiadomos%25CC%2581ci.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5sPOR68fklg/Tk6hGEX-p1I/AAAAAAAACO8/RDmw_QpTfqE/s1600/podwoic%25CC%2581+szeregi+ligii+kolonialnej.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-5sPOR68fklg/Tk6hGEX-p1I/AAAAAAAACO8/RDmw_QpTfqE/s1600/podwoic%25CC%2581+szeregi+ligii+kolonialnej.png" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zRWa7wwF5RI/Tk6iPBoYZNI/AAAAAAAACPE/saqC2NDHJao/s1600/ze%25CC%25A8by+traktuj+dentosanem.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="52" src="http://3.bp.blogspot.com/-zRWa7wwF5RI/Tk6iPBoYZNI/AAAAAAAACPE/saqC2NDHJao/s320/ze%25CC%25A8by+traktuj+dentosanem.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-z4GBz6g2D-A/Tk6icXw48WI/AAAAAAAACPI/1vq_GZNA-Qc/s1600/walka+z+lichwa%25CC%25A8.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="156" src="http://3.bp.blogspot.com/-z4GBz6g2D-A/Tk6icXw48WI/AAAAAAAACPI/1vq_GZNA-Qc/s320/walka+z+lichwa%25CC%25A8.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CBqZp_1SOIQ/Tk6gE3jk81I/AAAAAAAACO0/A6ozUbGQ8c4/s1600/o+cenzurze+filmowej.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-CBqZp_1SOIQ/Tk6gE3jk81I/AAAAAAAACO0/A6ozUbGQ8c4/s320/o+cenzurze+filmowej.png" width="304" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7Icx2zbaZ8s/Tk6fobosI8I/AAAAAAAACOw/OGfEIE8MQ3g/s1600/niemi%25C5%2582y+oddech+Ewy.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-7Icx2zbaZ8s/Tk6fobosI8I/AAAAAAAACOw/OGfEIE8MQ3g/s400/niemi%25C5%2582y+oddech+Ewy.png" width="257" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hp5hvTc1Mmo/Tk6k-XnBuZI/AAAAAAAACPY/REfXcOPDYuo/s1600/rowy+dla+chwa%25C5%2582y.png" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="52" src="http://2.bp.blogspot.com/-hp5hvTc1Mmo/Tk6k-XnBuZI/AAAAAAAACPY/REfXcOPDYuo/s320/rowy+dla+chwa%25C5%2582y.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wvSS7UgPZLg/Tk6jVf7HDDI/AAAAAAAACPQ/fjKt00Akjfs/s1600/robotniko%25CC%2581w+kobiet+silnych.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-wvSS7UgPZLg/Tk6jVf7HDDI/AAAAAAAACPQ/fjKt00Akjfs/s1600/robotniko%25CC%2581w+kobiet+silnych.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kv17RuqZnxs/Tk6j0QxgrfI/AAAAAAAACPU/2nPTO4pG5SU/s1600/zakonnice+kopia%25CC%25A8+rowy.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://1.bp.blogspot.com/-kv17RuqZnxs/Tk6j0QxgrfI/AAAAAAAACPU/2nPTO4pG5SU/s320/zakonnice+kopia%25CC%25A8+rowy.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-c5wWfl5ZUqI/Tk6wiCytlZI/AAAAAAAACRw/fqchuYUlVNQ/s1600/oberwanie+wne%25CC%25A8trznos%25CC%2581ci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://3.bp.blogspot.com/-c5wWfl5ZUqI/Tk6wiCytlZI/AAAAAAAACRw/fqchuYUlVNQ/s320/oberwanie+wne%25CC%25A8trznos%25CC%2581ci.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hp5hvTc1Mmo/Tk6k-XnBuZI/AAAAAAAACPY/REfXcOPDYuo/s1600/rowy+dla+chwa%25C5%2582y.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QK2PWFlpElQ/Tk6lkvA1rdI/AAAAAAAACPg/eRQytTR1t84/s1600/Anglicy+kopia%25CC%25A8+rowy.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-QK2PWFlpElQ/Tk6lkvA1rdI/AAAAAAAACPg/eRQytTR1t84/s1600/Anglicy+kopia%25CC%25A8+rowy.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-211uKJgVUpM/Tk6lSgZSHGI/AAAAAAAACPc/YQKlAazSgfo/s1600/kopanie+rowo%25CC%2581w+panna+wodna.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="147" src="http://2.bp.blogspot.com/-211uKJgVUpM/Tk6lSgZSHGI/AAAAAAAACPc/YQKlAazSgfo/s320/kopanie+rowo%25CC%2581w+panna+wodna.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-K908O6eYqgc/Tk6l4rsoVNI/AAAAAAAACPk/4xveXbqusN4/s1600/losy+opery.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-K908O6eYqgc/Tk6l4rsoVNI/AAAAAAAACPk/4xveXbqusN4/s1600/losy+opery.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-R9XykVTKn2o/Tk6maNbNm3I/AAAAAAAACPs/9zRJFB5t1UA/s1600/pop%25C5%2582och+w+Austrii.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-R9XykVTKn2o/Tk6maNbNm3I/AAAAAAAACPs/9zRJFB5t1UA/s1600/pop%25C5%2582och+w+Austrii.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g0RcoM6Js1g/Tk6v3CG4NII/AAAAAAAACRs/E13n8f0r5Bs/s1600/z%25CC%2587ywa+torpeda.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-g0RcoM6Js1g/Tk6v3CG4NII/AAAAAAAACRs/E13n8f0r5Bs/s400/z%25CC%2587ywa+torpeda.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OB-cDFoAiT4/Tk6ndxhyT1I/AAAAAAAACP8/GZTFoojZpT4/s1600/wielki+i+pie%25CC%25A8kny+film+mi%25C5%2582osny.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-OB-cDFoAiT4/Tk6ndxhyT1I/AAAAAAAACP8/GZTFoojZpT4/s320/wielki+i+pie%25CC%25A8kny+film+mi%25C5%2582osny.png" width="215" /&gt;&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4IBSxjYTOgs/Tk6mx4VXz_I/AAAAAAAACP0/THb2O9ONnqU/s1600/do+wie%25CC%25A8zienia.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-4IBSxjYTOgs/Tk6mx4VXz_I/AAAAAAAACP0/THb2O9ONnqU/s1600/do+wie%25CC%25A8zienia.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hEc_0kl_xP0/Tk6mmkfbFVI/AAAAAAAACPw/Fuvv4aPpZ_k/s1600/a+jednak+u+nas+najweselej.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-hEc_0kl_xP0/Tk6mmkfbFVI/AAAAAAAACPw/Fuvv4aPpZ_k/s320/a+jednak+u+nas+najweselej.png" width="158" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zQNfjFTKxUo/Tk6m-zogWuI/AAAAAAAACP4/8SWwyXrNXtk/s1600/bufetowa+potrzebna.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-zQNfjFTKxUo/Tk6m-zogWuI/AAAAAAAACP4/8SWwyXrNXtk/s1600/bufetowa+potrzebna.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-V5GY1Q0-otI/Tk6mKq5edeI/AAAAAAAACPo/3TyNVUiPBLM/s1600/os%25CC%2581+sie%25CC%25A8+za%25C5%2582ama%25C5%2582a.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-V5GY1Q0-otI/Tk6mKq5edeI/AAAAAAAACPo/3TyNVUiPBLM/s1600/os%25CC%2581+sie%25CC%25A8+za%25C5%2582ama%25C5%2582a.png" /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fe5B69OidHg/Tk6oGWzIZfI/AAAAAAAACQQ/bx08hafy0cs/s1600/do+zwyciestwa+pierwsza+droga.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="305" src="http://1.bp.blogspot.com/-fe5B69OidHg/Tk6oGWzIZfI/AAAAAAAACQQ/bx08hafy0cs/s640/do+zwyciestwa+pierwsza+droga.png" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zVd7oQf8xh8/Tk6ojJZXGpI/AAAAAAAACQU/pUhFkXiAS14/s1600/wewne%25CC%25A8trznego+te%25CC%25A8pic%25CC%2581+wroga.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="306" src="http://1.bp.blogspot.com/-zVd7oQf8xh8/Tk6ojJZXGpI/AAAAAAAACQU/pUhFkXiAS14/s640/wewne%25CC%25A8trznego+te%25CC%25A8pic%25CC%2581+wroga.png" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mO0AOjhEvpc/Tk6qnjVF5BI/AAAAAAAACQk/spE4DOC7LSc/s1600/wiesniak+przewidzial.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="122" src="http://1.bp.blogspot.com/-mO0AOjhEvpc/Tk6qnjVF5BI/AAAAAAAACQk/spE4DOC7LSc/s400/wiesniak+przewidzial.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-urjkMlDAngc/Tk6o2_gN4CI/AAAAAAAACQY/Bev-vulg1h8/s1600/gora%25CC%25A8ca+sytuacja+pi%25C5%2582karska.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="237" src="http://3.bp.blogspot.com/-urjkMlDAngc/Tk6o2_gN4CI/AAAAAAAACQY/Bev-vulg1h8/s400/gora%25CC%25A8ca+sytuacja+pi%25C5%2582karska.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-x5SB2FExBcU/Tk6puOysqYI/AAAAAAAACQg/kpXFqvfoirA/s1600/akuszerka+samotna.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-x5SB2FExBcU/Tk6puOysqYI/AAAAAAAACQg/kpXFqvfoirA/s1600/akuszerka+samotna.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ethQ_qZFHrE/Tk6pAEzCHcI/AAAAAAAACQc/0hS_eg6rfuk/s1600/felczer+szpitala+wenerycznego.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-ethQ_qZFHrE/Tk6pAEzCHcI/AAAAAAAACQc/0hS_eg6rfuk/s1600/felczer+szpitala+wenerycznego.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ac3TNeULnWY/Tk6rHht2SWI/AAAAAAAACQs/VZv8lMKaE0g/s1600/firmy+z%25CC%2587ydowskie.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="112" src="http://4.bp.blogspot.com/-ac3TNeULnWY/Tk6rHht2SWI/AAAAAAAACQs/VZv8lMKaE0g/s320/firmy+z%25CC%2587ydowskie.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-E4UYVK0no5A/Tk6rVlKMq_I/AAAAAAAACQw/a9usK6B5RjY/s1600/naboz%25CC%2587en%25CC%2581stwa+rabino%25CC%2581w.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wvAgLSbMajQ/Tk6q3cMwIFI/AAAAAAAACQo/Xev-hPCVf7M/s1600/awanturniczy+defetysta.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-wvAgLSbMajQ/Tk6q3cMwIFI/AAAAAAAACQo/Xev-hPCVf7M/s400/awanturniczy+defetysta.png" width="233" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5saU-VtxGM0/Tk6rrBToBhI/AAAAAAAACQ0/Uv-fY0ejilk/s1600/na+ekranach+kin+chrzes%25CC%2581cijan%25CC%2581skich.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-5saU-VtxGM0/Tk6rrBToBhI/AAAAAAAACQ0/Uv-fY0ejilk/s1600/na+ekranach+kin+chrzes%25CC%2581cijan%25CC%2581skich.png" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;img border="0" height="112" src="http://4.bp.blogspot.com/-E4UYVK0no5A/Tk6rVlKMq_I/AAAAAAAACQw/a9usK6B5RjY/s320/naboz%25CC%2587en%25CC%2581stwa+rabino%25CC%2581w.png" width="320" /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ac3TNeULnWY/Tk6rHht2SWI/AAAAAAAACQs/VZv8lMKaE0g/s1600/firmy+z%25CC%2587ydowskie.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EV5ZjkeITTc/Tk6r-8TabRI/AAAAAAAACQ4/nSjHKU4LCYo/s1600/komunikacja+lotnicza.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="82" src="http://4.bp.blogspot.com/-EV5ZjkeITTc/Tk6r-8TabRI/AAAAAAAACQ4/nSjHKU4LCYo/s320/komunikacja+lotnicza.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1_tcKas-0Z8/Tk6tJRF_JuI/AAAAAAAACRA/egUB_g3eptI/s1600/rozrodczos%25CC%2581c%25CC%2581.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="30" src="http://2.bp.blogspot.com/-1_tcKas-0Z8/Tk6tJRF_JuI/AAAAAAAACRA/egUB_g3eptI/s320/rozrodczos%25CC%2581c%25CC%2581.png" style="cursor: move;" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GYgNc7ZKmj0/Tk6tUZdmpMI/AAAAAAAACRE/MdeghoEDKMM/s1600/lisi+trop.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="136" src="http://1.bp.blogspot.com/-GYgNc7ZKmj0/Tk6tUZdmpMI/AAAAAAAACRE/MdeghoEDKMM/s200/lisi+trop.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uFT7Ai5Gw9s/Tk6s9CcgTHI/AAAAAAAACQ8/L5VWe4YR2s0/s1600/jutro+40+miliono%25CC%2581w.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="294" src="http://3.bp.blogspot.com/-uFT7Ai5Gw9s/Tk6s9CcgTHI/AAAAAAAACQ8/L5VWe4YR2s0/s320/jutro+40+miliono%25CC%2581w.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-q3WIGXI5A-w/Tk6twnLQzeI/AAAAAAAACRI/6GWJzk5NYrU/s1600/bo%25CC%2581br+b%25C5%2582otny.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://3.bp.blogspot.com/-q3WIGXI5A-w/Tk6twnLQzeI/AAAAAAAACRI/6GWJzk5NYrU/s320/bo%25CC%2581br+b%25C5%2582otny.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aqyu1DmnY0U/Tk6t_fb36VI/AAAAAAAACRM/YEnmqd_rvd4/s1600/Hitler+chce+is%25CC%2581c%25CC%2581+na+wygnanie.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="236" src="http://3.bp.blogspot.com/-aqyu1DmnY0U/Tk6t_fb36VI/AAAAAAAACRM/YEnmqd_rvd4/s640/Hitler+chce+is%25CC%2581c%25CC%2581+na+wygnanie.png" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-xvrUQXEq7Vg/Tk6uL9IkTGI/AAAAAAAACRQ/9XfDKsNLFoM/s1600/wojna+b%25C5%2582yskawiczna.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="529" src="http://2.bp.blogspot.com/-xvrUQXEq7Vg/Tk6uL9IkTGI/AAAAAAAACRQ/9XfDKsNLFoM/s640/wojna+b%25C5%2582yskawiczna.png" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-maItKIOXEYo/Tk6vsfmOJaI/AAAAAAAACRo/vhsWSPy3ZxA/s1600/kawaleria+we+wspolczesnej+wojnie.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="48" src="http://4.bp.blogspot.com/-maItKIOXEYo/Tk6vsfmOJaI/AAAAAAAACRo/vhsWSPy3ZxA/s400/kawaleria+we+wspolczesnej+wojnie.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jjjbnMm6ecc/Tk6ugICc3-I/AAAAAAAACRU/5VO0ykKdOXs/s1600/jak+gonili+hitlerowca.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="35" src="http://4.bp.blogspot.com/-jjjbnMm6ecc/Tk6ugICc3-I/AAAAAAAACRU/5VO0ykKdOXs/s200/jak+gonili+hitlerowca.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ouj-ThCsozE/Tk6umODI1MI/AAAAAAAACRY/9r-Z983fI0M/s1600/bron+w+rekach+dzieci.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="78" src="http://3.bp.blogspot.com/-ouj-ThCsozE/Tk6umODI1MI/AAAAAAAACRY/9r-Z983fI0M/s320/bron+w+rekach+dzieci.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Ur6mgWJXuRg/Tk6vZHwCwgI/AAAAAAAACRk/L2mu78CwMbo/s1600/skoczkowie.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ur6mgWJXuRg/Tk6vZHwCwgI/AAAAAAAACRk/L2mu78CwMbo/s320/skoczkowie.png" width="214" /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hazLhXikCuo/Tk6u3_EPZ3I/AAAAAAAACRc/AOnQrrvkLSU/s1600/skoczki2.png" imageanchor="1" style="clear: left; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="142" src="http://4.bp.blogspot.com/-hazLhXikCuo/Tk6u3_EPZ3I/AAAAAAAACRc/AOnQrrvkLSU/s320/skoczki2.png" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yLBBh87ti8k/Tk6xMUVG6sI/AAAAAAAACR4/t4qIUKEgAbo/s1600/radio+szwankuje.png" imageanchor="1" style="clear: left; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="76" src="http://1.bp.blogspot.com/-yLBBh87ti8k/Tk6xMUVG6sI/AAAAAAAACR4/t4qIUKEgAbo/s200/radio+szwankuje.png" width="200" /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-glXNoYXofhY/Tk6w-QTnJ2I/AAAAAAAACR0/4D61vEjbR6w/s1600/ryk+muzyki+mechanicznej.png" imageanchor="1" style="clear: left; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="144" src="http://1.bp.blogspot.com/-glXNoYXofhY/Tk6w-QTnJ2I/AAAAAAAACR0/4D61vEjbR6w/s200/ryk+muzyki+mechanicznej.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hL1nU8-hImU/Tk6xeR_2RCI/AAAAAAAACR8/P7BL4n_gTH4/s1600/Zwia%25CC%25A8zek+Szlachty+Zagrodowej.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="114" src="http://3.bp.blogspot.com/-hL1nU8-hImU/Tk6xeR_2RCI/AAAAAAAACR8/P7BL4n_gTH4/s320/Zwia%25CC%25A8zek+Szlachty+Zagrodowej.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aUKmK5qg0Cw/Tk6ydTZyNkI/AAAAAAAACSA/mS5B0h5O6Ek/s1600/mod%25C5%2582y+na+jasnej+go%25CC%2581rze.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="132" src="http://1.bp.blogspot.com/-aUKmK5qg0Cw/Tk6ydTZyNkI/AAAAAAAACSA/mS5B0h5O6Ek/s200/mod%25C5%2582y+na+jasnej+go%25CC%2581rze.png" width="200" /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-m8lvnNlh-EQ/Tk6yjRlcjtI/AAAAAAAACSE/tEdV_iwAXuM/s1600/ostre+psy+na+jasnej+go%25CC%2581rze.png" imageanchor="1" style="clear: right; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="196" src="http://3.bp.blogspot.com/-m8lvnNlh-EQ/Tk6yjRlcjtI/AAAAAAAACSE/tEdV_iwAXuM/s200/ostre+psy+na+jasnej+go%25CC%2581rze.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XYQUM4H2yRU/Tk6zSp0hyUI/AAAAAAAACSU/X1V1aU7aTbA/s1600/atak+sza%25C5%2582u+pia%25CC%25A8ta+z%25CC%2587ona.png" imageanchor="1" style="clear: right; display: inline !important; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="146" src="http://3.bp.blogspot.com/-XYQUM4H2yRU/Tk6zSp0hyUI/AAAAAAAACSU/X1V1aU7aTbA/s320/atak+sza%25C5%2582u+pia%25CC%25A8ta+z%25CC%2587ona.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lX3ZPobpPyU/Tk6y6qryw6I/AAAAAAAACSQ/UXLftbm24-E/s1600/polska+pote%25CC%25A8ga%25CC%25A8.png" imageanchor="1" style="clear: left; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="85" src="http://3.bp.blogspot.com/-lX3ZPobpPyU/Tk6y6qryw6I/AAAAAAAACSQ/UXLftbm24-E/s320/polska+pote%25CC%25A8ga%25CC%25A8.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-k4SDhVjyzcY/Tk6zlYC0OjI/AAAAAAAACSY/LCUY74eUDKM/s1600/Francja+gotowa.png" imageanchor="1" style="clear: right; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-k4SDhVjyzcY/Tk6zlYC0OjI/AAAAAAAACSY/LCUY74eUDKM/s1600/Francja+gotowa.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-L0lbaI_9n6k/Tk6yqCcrzoI/AAAAAAAACSI/v7_r3Jbrj5I/s1600/Pielgrzymka+do+Cze%25CC%25A8stochowy.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-L0lbaI_9n6k/Tk6yqCcrzoI/AAAAAAAACSI/v7_r3Jbrj5I/s1600/Pielgrzymka+do+Cze%25CC%25A8stochowy.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-uISTEWasBWU/Tk6y0SVH3WI/AAAAAAAACSM/49naqsjsfQg/s1600/nawyki+moralne.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="290" src="http://2.bp.blogspot.com/-uISTEWasBWU/Tk6y0SVH3WI/AAAAAAAACSM/49naqsjsfQg/s320/nawyki+moralne.png" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3546Wp9vcTE/Tk60A4fJspI/AAAAAAAACSc/UThcr_tfbfE/s1600/mocna+gie%25C5%2582da.png" imageanchor="1" style="clear: right; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-3546Wp9vcTE/Tk60A4fJspI/AAAAAAAACSc/UThcr_tfbfE/s1600/mocna+gie%25C5%2582da.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-L0lbaI_9n6k/Tk6yqCcrzoI/AAAAAAAACSI/v7_r3Jbrj5I/s1600/Pielgrzymka+do+Cze%25CC%25A8stochowy.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6A15G4bOi7U/Tk60LDvOjFI/AAAAAAAACSg/rnFLE2nSTGk/s1600/przygne%25CC%25A8bienie+w+Niemczech.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://4.bp.blogspot.com/-6A15G4bOi7U/Tk60LDvOjFI/AAAAAAAACSg/rnFLE2nSTGk/s320/przygne%25CC%25A8bienie+w+Niemczech.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-xFXoY9OBZlc/Tk60kQ5l0II/AAAAAAAACS0/AnR2ExdERUc/s1600/niemcy+boja+sie+czecho%25CC%2581w.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-xFXoY9OBZlc/Tk60kQ5l0II/AAAAAAAACS0/AnR2ExdERUc/s1600/niemcy+boja+sie+czecho%25CC%2581w.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BXde4tByfq0/Tk60PRQ-J7I/AAAAAAAACSk/xLDuq60hfBI/s1600/bezalkoholowo.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-BXde4tByfq0/Tk60PRQ-J7I/AAAAAAAACSk/xLDuq60hfBI/s1600/bezalkoholowo.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JJD4g6YDfMY/Tk60WNzPTLI/AAAAAAAACSo/1gsfUy-7Ozs/s1600/napoje+w+czasie+lata.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-JJD4g6YDfMY/Tk60WNzPTLI/AAAAAAAACSo/1gsfUy-7Ozs/s320/napoje+w+czasie+lata.png" width="229" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bmVx6QMSwwg/Tk60ZbtSlKI/AAAAAAAACSs/do2AHguV1AQ/s1600/tylko+we+Lwowie.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-bmVx6QMSwwg/Tk60ZbtSlKI/AAAAAAAACSs/do2AHguV1AQ/s1600/tylko+we+Lwowie.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-79vhSkv2XLU/Tk60egIaaBI/AAAAAAAACSw/0Qb9b8fDJvQ/s1600/or%25C5%2582y+porywaja%25CC%25A8+dzieci.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-79vhSkv2XLU/Tk60egIaaBI/AAAAAAAACSw/0Qb9b8fDJvQ/s1600/or%25C5%2582y+porywaja%25CC%25A8+dzieci.png" /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6fQ4abe-4yU/Tk60qT3K4bI/AAAAAAAACS4/S0bHEbRWti4/s1600/wydawanie+bagaz%25CC%2587u.png" imageanchor="1" style="clear: right; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-6fQ4abe-4yU/Tk60qT3K4bI/AAAAAAAACS4/S0bHEbRWti4/s1600/wydawanie+bagaz%25CC%2587u.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-aGXIMsS0d30/Tk60v8EIBfI/AAAAAAAACS8/oScLU8FA0RA/s1600/wojenny+rozk%25C5%2582ad+jazdy.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="120" src="http://4.bp.blogspot.com/-aGXIMsS0d30/Tk60v8EIBfI/AAAAAAAACS8/oScLU8FA0RA/s320/wojenny+rozk%25C5%2582ad+jazdy.png" width="320" /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1zA0OusdPbY/Tk601fHQAOI/AAAAAAAACTA/N4656UcEQM8/s1600/winogrona+z+zaleszczyk.png" imageanchor="1" style="clear: right; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-1zA0OusdPbY/Tk601fHQAOI/AAAAAAAACTA/N4656UcEQM8/s1600/winogrona+z+zaleszczyk.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kPtm_g04k3U/Tk61CbGssZI/AAAAAAAACTI/0_9iibwC3DQ/s1600/zabawic%25CC%2581+sie%25CC%25A8+i+us%25CC%2581miac%25CC%2581+w+teatrze.png" imageanchor="1" style="clear: right; display: inline !important; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="93" src="http://2.bp.blogspot.com/-kPtm_g04k3U/Tk61CbGssZI/AAAAAAAACTI/0_9iibwC3DQ/s200/zabawic%25CC%2581+sie%25CC%25A8+i+us%25CC%2581miac%25CC%2581+w+teatrze.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rSjGoMbkHM0/Tk607bhxFLI/AAAAAAAACTE/xGzq-WgtBHA/s1600/podatki+we+wrzes%25CC%2581niu.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="195" src="http://2.bp.blogspot.com/-rSjGoMbkHM0/Tk607bhxFLI/AAAAAAAACTE/xGzq-WgtBHA/s320/podatki+we+wrzes%25CC%2581niu.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rSjGoMbkHM0/Tk607bhxFLI/AAAAAAAACTE/xGzq-WgtBHA/s1600/podatki+we+wrzes%25CC%2581niu.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-text-decorations-in-effect: none; color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-5281031447259372153?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/5281031447259372153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=5281031447259372153&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5281031447259372153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5281031447259372153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/08/lato-byo-piekne-tego-roku.html' title='A lato było piękne tego roku...'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HvzBJGviA1Q/Tk6eF7G8DRI/AAAAAAAACOc/f4MA2wUk4II/s72-c/zakwit%25C5%2582a+akacja.png' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6212628890116690019</id><published>2011-08-15T14:05:00.003+02:00</published><updated>2011-08-15T14:14:30.527+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Prerafaelici i mydło</title><content type='html'>Co wspólnego ze sobą mają: herbaty Lipton i Saga, proszek do prania Persil i Omo, lody Algida, mydła Dove i Lux, Marmite (angielskie mazidło do chleba), margaryny Flora, Delma i Kasia, środki do mycia Cif i Domestos, dezodoranty Axe i Rexona? Otóż, wszystkie one – i nie jest to kompletna lista – należą do koncernu Unilever. Lever w Unilever pochodzi od nazwiska Williama Levera (1851-1925) – przemysłowca (w branży mydlarskiej), zaprzysięgłego zwolennika ekspansji kolonialnej (co nie dziwi, wziąwszy pod uwagę fakt, że głównym wykorzystywanym przez niego &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:1890sc_Pears_Soap_Ad.jpg"&gt;surowcem był olej palmowy&lt;/a&gt;) oraz filantropa, „ulordzonego” za swoje zasługi w 1922 roku. Współzałożycielem filmy był młodszy brat Williama, James, ale on lordem nie został (uchodził w rodzinie za stukniętego, co przy tej wielkości majątku traktowano jako drobną uciążliwość). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co z tym wszystkim mają wspólnego Prerafaelici? Otóż mydlany lord William wpadł był na genialny w swej prostocie pomysł nabywania dzieł (wtedy) współczesnej sztuki celem przerabiania ich na reklamy środków czystości. I tak np. wnuczek malarza Johna E. Millaisa, William Milbourne James, jest dziś pamiętany głównie jako &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Bubbles_by_John_Everett_Millais.jpg"&gt;pięciolatek puszczający bańki mydlane&lt;/a&gt; a nie jako admirał Królewskiej Marynarki w obu wojnach światowych (do końca życia nieboraka różni majtkowie wołali za nim „Bubbles”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-fJQR6m8RU9g/TkkNXAes5lI/AAAAAAAABLA/TqwEoJhx3LI/s1600/DSC_0166.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fJQR6m8RU9g/TkkNXAes5lI/AAAAAAAABLA/TqwEoJhx3LI/s400/DSC_0166.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641054697175180882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z mydła wyrosło też modelowe miasteczko Port Sunlight położone na obrzeżach Liverpoolu (tam była fabryka). Lord kazał wybudować blisko tysiąc domków (w różnym standardzie) dla robotników, kościół, szkołę, szpital, dom kultury, a także nazwaną na cześć żony Lady Lever Art Gallery, gdzie udostępniono zbiory dzieł sztuki (czynne do dziś, i to za darmo). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-OsLyloUX0Jk/TkkLRdHVHwI/AAAAAAAAB2s/htwDz_wfuqQ/s1600/DSC_0141.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-OsLyloUX0Jk/TkkLRdHVHwI/AAAAAAAAB2s/htwDz_wfuqQ/s320/DSC_0141.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641052402759311106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lord urzędował w parlamencie z ramienia partii liberalnej (która wówczas głosiła poglądy zbliżone do socjalistycznych), bardzo szanował Gladstone'a i miał dziwną słabość do Napoleona (w galerii w Port Sunlight odtworzył - z oryginalnych elementów wyposażenia - jego gabinet). Tak więc jeszcze w początkach ubiegłego wieku można było być jednocześnie filantropem, socjalistą i zawziętym imperialistą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-t4iWrdO305k/TkkMJ3sL8II/AAAAAAAABK4/Mr2XAn4X8yg/s1600/DSC_0152.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-t4iWrdO305k/TkkMJ3sL8II/AAAAAAAABK4/Mr2XAn4X8yg/s400/DSC_0152.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641053371965894786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6212628890116690019?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6212628890116690019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6212628890116690019&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6212628890116690019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6212628890116690019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/08/prerafaelici-i-mydo.html' title='Prerafaelici i mydło'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fJQR6m8RU9g/TkkNXAes5lI/AAAAAAAABLA/TqwEoJhx3LI/s72-c/DSC_0166.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-723732687046651638</id><published>2011-08-12T21:07:00.000+02:00</published><updated>2011-08-12T21:07:35.417+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Chinatown</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--G5cXtnRkck/TkV5YQxJ7-I/AAAAAAAACOU/Zvf8CgEIRUw/s1600/DSC_0087.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="308" src="http://1.bp.blogspot.com/--G5cXtnRkck/TkV5YQxJ7-I/AAAAAAAACOU/Zvf8CgEIRUw/s640/DSC_0087.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;La grenouille verte&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-723732687046651638?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/723732687046651638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=723732687046651638&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/723732687046651638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/723732687046651638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/08/chinatown.html' title='Chinatown'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--G5cXtnRkck/TkV5YQxJ7-I/AAAAAAAACOU/Zvf8CgEIRUw/s72-c/DSC_0087.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6482981918022741034</id><published>2011-08-02T21:25:00.002+02:00</published><updated>2011-08-02T21:56:58.933+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='musical'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Evita'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Webber'/><title type='text'>Kto po nas zapłacze?</title><content type='html'>Korzystając z operowej posuchy wybraliśmy się na berlińskie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;stagione &lt;/span&gt;londyńskiej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evity&lt;/span&gt;. Do Deutsche Oper, która poza sezonem stawia jak widać dzieła spoza gatunku operowego. Pierwszy wniosek był taki, że jak się zobaczy parę dobrych musicali w przyzwoitej inscenizacji i wykonaniu (ta piękna dykcja…) to zaczyna się dostrzegać całą mizerię polskiej sceny (scenusi, scenuni…) musicalowej, w której jedni &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nędznicy &lt;/span&gt;wiosny zdecydowanie nie czynią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi wniosek, że Andrew Lloyd Webber w swoich najlepszych czasach to był mistrz. Moim zdaniem czasowi opiera się pięć jego dzieł: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jesus Christ Superstar&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cats&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Phantom of the Opera&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sunset Boulevard&lt;/span&gt; i właśnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evita&lt;/span&gt;. Każde przemyślane, nowatorskie w treści i formie, chwilami nawet rewolucyjne. Czy przed &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evitą &lt;/span&gt;ktokolwiek odważył się zrobić musical – czyli sztukę śpiewaną dla szerokiej publiczności – na temat polityczny, w dodatku bardzo współczesny? Jeśli o czymś zapominam, to proszę mnie oświecić, ale słowo daję – nie kojarzę. Czemuż on nie mógłby dalej w tym stylu pisać albo przynajmniej zamilknąć i jak Rossini zająć się czymś innym (nawet byłoby czym: parę dni temu widziałam całkiem dobry film dokumentalny, w którym opowiadał o swojej miłości do sztuki wiktoriańskiej). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evity &lt;/span&gt;to jest sztuka świetna. Zarazem opowiada losy konkretnej historycznej postaci, jak i stanowi rozważanie na temat paru ciekawych rzeczy: funkcji przywódców państwowych (administrator czy gwiazdor popkultury?), polityki w ogóle (realizacja osobistych ambicji czy chęć zrobienia czegoś dobrego dla ludzi?), kobiet w polityce (paprotka czy niezbędny PR-owiec?). Wszystko to przekonująco zagrane, bynajmniej nie płytkie, dynamiczne, po prostu kawał porządnego teatru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Evita przedstawiona jest jako coś pomiędzy łakomym władzy i kasy prowincjonalnym kurwipołciem a „ludową świętą” w typie księżnej Diany. Spektakl śledzi jej dyzmianą karierę od nastoletniej puszczalskiej, która marzy o wydostaniu się z zapyziałego miasteczka, do puszczalskiej coraz bardziej eleganckiej, aż wreszcie – po złowieniu samca alfa, czyli dobrze rokującego politka-populisty – do przeobrażenia Marii Magdaleny w Madonnę. Po Juanie Peronie (tutaj wyszedł na takiego ciepłego misia, który bez energicznej kobiety szybko by skapcaniał) Evita rezygnuje ze skoków pomiędzy łóżkami (bo i po co), farbuje się na blond i pozwala szaraczkom darzyć się religijną czcią. W końcu umiera młodo na raka, co bynajmniej nie przeszkadza jej statusowi świętej, wręcz przeciwnie – ostatecznie go potwierdza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na to przypominało mi się parę innych pań. Np. niejaka Jade Goody (znam, bo jedna moja studentka pisała pracę magisterską o jej fenomenie) – taka angielska Jola Rutowicz: wulgarna ignorantka, która wypłynęła na jakimś reality show. Gazety nie zostawiały na niej suchej nitki z powodu głupoty, braku urody, rasistowskich odzywek itp. Aż do czasu, kiedy pani Jade zachorowała na raka – wówczas nastąpił zwrot o 180 stopni i z wulgarnego wycierucha zrobiła się w mgnieniu oka swojska, szczera dziewczyna, wspaniała matka i wzór nowoczesnych cnót. Druga pani to Maria Stuart (głównie w ujęciu operowym) – moim zdaniem główna różnica pomiędzy nią a Evitą polegała na tym, że Evita wspaniałomyślnie pozwalała maluczkim się uwielbiać, a Maria (u Donizettiego) sama lansowała się jako święta męczennica. Przyznaję, że Evity nawet mi się na końcu zrobiło żal. Zwłaszcza poruszająca była scena kiedy, w obliczu śmierci, oboje małżonkowie zauważyli, że ich związek z wyrachowanego, politycznego układu nie wiadomo kiedy zmienił się w miłość.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;A na koniec pytanie, które męczyło mnie w przerwie: Kto, u licha, po nas zapłacze, jak ta Argentyna po Evicie? Czy znalazłby się jakikolwiek epizod polskiej historii, który dałby się sprzedać w formie sztuki z piosenkami granej przez trzydzieści lat przed kolejnymi pokoleniami zachwyconej publiczności? Evicie nie można odmówić charyzmy i bardzo międzynarodowego glamouru w stylu hollywoodzko-monarchistycznym. A u nas? Danuta Wałęsowa z chórem dzieciątek? Maria Kaczyńska? Ktokolwiek – malowniczy, kontrowersyjny, ponadczasowy? Taki, żeby nawet cudzoziemcy (jak Webber dla Argentyńczyków) chcieli pisać o nim musicale.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6482981918022741034?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6482981918022741034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6482981918022741034&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6482981918022741034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6482981918022741034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/08/kto-po-nas-zapacze.html' title='Kto po nas zapłacze?'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-7947619836353513893</id><published>2011-07-26T21:50:00.000+02:00</published><updated>2011-07-26T21:50:10.987+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Fotoreportaż z kręgów polarnych</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-IjkUirbV8Lc/Ti8WZA0j_CI/AAAAAAAACNo/vE9rXVfP0Gs/s1600/_MG_3681.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-IjkUirbV8Lc/Ti8WZA0j_CI/AAAAAAAACNo/vE9rXVfP0Gs/s640/_MG_3681.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Amundsen i jego pies&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oJd0hFQp4gA/Ti8XK3RuEoI/AAAAAAAACNs/oSOzZCdttRU/s1600/_MG_3673.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="590" src="http://2.bp.blogspot.com/-oJd0hFQp4gA/Ti8XK3RuEoI/AAAAAAAACNs/oSOzZCdttRU/s640/_MG_3673.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Domek Amundsena&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-w8VGqXcd2C0/Ti8YG1F0OOI/AAAAAAAACNw/7uIJZcOVcFE/s1600/_MG_3675.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-w8VGqXcd2C0/Ti8YG1F0OOI/AAAAAAAACNw/7uIJZcOVcFE/s640/_MG_3675.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Domek psa Amundsena&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-bottom: 0.5em; margin-left: auto; margin-right: auto; padding-bottom: 6px; padding-left: 6px; padding-right: 6px; padding-top: 6px; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kom-nR9IR4E/Ti8Y6GUH4TI/AAAAAAAACN0/x0nuTiKsm6w/s1600/_MG_3678.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="474" src="http://4.bp.blogspot.com/-kom-nR9IR4E/Ti8Y6GUH4TI/AAAAAAAACN0/x0nuTiKsm6w/s640/_MG_3678.JPG" style="cursor: move;" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="padding-top: 4px; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Tajemnica podróży Amundsena (&lt;i&gt;The secret of Amundsen's trips&lt;/i&gt;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-7947619836353513893?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/7947619836353513893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=7947619836353513893&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/7947619836353513893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/7947619836353513893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/fotoreportaz-z-kregow-polarnych.html' title='Fotoreportaż z kręgów polarnych'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-IjkUirbV8Lc/Ti8WZA0j_CI/AAAAAAAACNo/vE9rXVfP0Gs/s72-c/_MG_3681.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-1228309205762603619</id><published>2011-07-25T20:51:00.000+02:00</published><updated>2011-07-25T20:51:23.734+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Norwegia zasmucona</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-i8nx18gXFag/Ti25lRbaZwI/AAAAAAAACNg/vxkWesJ8wUw/s1600/_MG_3583.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-i8nx18gXFag/Ti25lRbaZwI/AAAAAAAACNg/vxkWesJ8wUw/s640/_MG_3583.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LecZjdZR854/Ti26UMXKkaI/AAAAAAAACNk/0H-S_3NnWck/s1600/_MG_3589.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-LecZjdZR854/Ti26UMXKkaI/AAAAAAAACNk/0H-S_3NnWck/s640/_MG_3589.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Sarmacki miś żałobny, początek XXI wieku&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-1228309205762603619?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/1228309205762603619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=1228309205762603619&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1228309205762603619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1228309205762603619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/norwegia-zasmucona.html' title='Norwegia zasmucona'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-i8nx18gXFag/Ti25lRbaZwI/AAAAAAAACNg/vxkWesJ8wUw/s72-c/_MG_3583.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-8806308682224735112</id><published>2011-07-25T00:53:00.001+02:00</published><updated>2011-07-25T00:53:51.468+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Norweskie melodie ludowe</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sl35B_paF80/TiyhmCRAEAI/AAAAAAAACNE/OJA8zgDrvrg/s1600/_MG_3523.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-sl35B_paF80/TiyhmCRAEAI/AAAAAAAACNE/OJA8zgDrvrg/s640/_MG_3523.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: arial, sans-serif; font-size: small; line-height: 16px;"&gt;Håkon i Ahmed&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-8806308682224735112?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/8806308682224735112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=8806308682224735112&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8806308682224735112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8806308682224735112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/norweskie-melodie-ludowe.html' title='Norweskie melodie ludowe'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-sl35B_paF80/TiyhmCRAEAI/AAAAAAAACNE/OJA8zgDrvrg/s72-c/_MG_3523.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-8931676494482970003</id><published>2011-07-24T12:28:00.002+02:00</published><updated>2011-07-30T01:27:43.235+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Norweski dla początkujących</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;em&gt;Konkurs&lt;/em&gt; po norwesku znaczy upadłość (gdy chcemy powiedzieć o polskim konkursie, mówimy &lt;em&gt;konkurranse&lt;/em&gt;). Norweskie słowo &lt;em&gt;aktor&lt;/em&gt; oznacza polskiego prokuratora (polski aktor to norweski &lt;em&gt;skuespiller&lt;/em&gt;). Norweskie &lt;em&gt;moreller&lt;/em&gt;&amp;nbsp;to polskie wiśnie - polskie morele to po norwesku &lt;em&gt;aprikoser&lt;/em&gt;.  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gdy zaś wyświadczymy tubylcowi jakąś przysługę, skwituje ją słowem &lt;em&gt;takk&lt;/em&gt;, co zapewne stało u źródła opinii o oziębłości i braku emotywności Skandynawów (szwedzkie &lt;em&gt;tack&lt;/em&gt;, duńskie &lt;em&gt;tak&lt;/em&gt;).  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wracając jeszcze do owoców - dojrzewają tu właśnie czerwone porzeczki: kto powiedział, że podróże w czasie są niemożliwe? &lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AvddG5DsTVY/TivyomE4QzI/AAAAAAAACNA/XiusvP_XJI8/s1600/_MG_3529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://4.bp.blogspot.com/-AvddG5DsTVY/TivyomE4QzI/AAAAAAAACNA/XiusvP_XJI8/s640/_MG_3529.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dziewczyna wikinga (&lt;i&gt;Norsk Folkemuseum&lt;/i&gt;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-8931676494482970003?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/8931676494482970003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=8931676494482970003&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8931676494482970003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8931676494482970003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/norweski-dla-poczatkujacych.html' title='Norweski dla początkujących'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-AvddG5DsTVY/TivyomE4QzI/AAAAAAAACNA/XiusvP_XJI8/s72-c/_MG_3529.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-1654743657242179485</id><published>2011-07-24T01:18:00.000+02:00</published><updated>2011-07-24T01:18:40.122+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Norwescy ekspresjoniści</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RxNy7cJl6ZA/TitWSzatmXI/AAAAAAAACM8/avrxZC92bsQ/s1600/_MG_3410.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-RxNy7cJl6ZA/TitWSzatmXI/AAAAAAAACM8/avrxZC92bsQ/s640/_MG_3410.JPG" width="504" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Edvard Munch - &lt;em&gt;Roswell hendelsen (Incident in Roswell)&lt;/em&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-1654743657242179485?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/1654743657242179485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=1654743657242179485&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1654743657242179485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1654743657242179485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/norwescy-ekspresjonisci.html' title='Norwescy ekspresjoniści'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RxNy7cJl6ZA/TitWSzatmXI/AAAAAAAACM8/avrxZC92bsQ/s72-c/_MG_3410.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-1548851058836952524</id><published>2011-07-23T18:09:00.001+02:00</published><updated>2011-07-23T18:11:16.117+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Pomnik antykoncepcji</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-yxYaAzEDCEs/TirxnH_8dZI/AAAAAAAACM4/xaLNsmVBcNk/s1600/_MG_3360.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-yxYaAzEDCEs/TirxnH_8dZI/AAAAAAAACM4/xaLNsmVBcNk/s640/_MG_3360.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Park Vigelanda, Oslo&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-1548851058836952524?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/1548851058836952524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=1548851058836952524&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1548851058836952524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1548851058836952524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/pomnik-antykoncepcji.html' title='Pomnik antykoncepcji'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-yxYaAzEDCEs/TirxnH_8dZI/AAAAAAAACM4/xaLNsmVBcNk/s72-c/_MG_3360.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-5006109118675607681</id><published>2011-07-22T23:31:00.000+02:00</published><updated>2011-07-22T23:31:55.670+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Komunikat specjalny</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Jesteśmy zdrowi i cali, wstrząśnieci lecz nie zmieszani.&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oh6lF7gQt2A/TinsAurGDQI/AAAAAAAACMY/SINg7IW31kk/s1600/_MG_3331.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-oh6lF7gQt2A/TinsAurGDQI/AAAAAAAACMY/SINg7IW31kk/s640/_MG_3331.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Opera w Oslo&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-5006109118675607681?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/5006109118675607681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=5006109118675607681&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5006109118675607681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5006109118675607681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/komunikat-specjalny.html' title='Komunikat specjalny'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-oh6lF7gQt2A/TinsAurGDQI/AAAAAAAACMY/SINg7IW31kk/s72-c/_MG_3331.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6784362434595497026</id><published>2011-07-09T13:18:00.007+02:00</published><updated>2011-07-09T13:30:49.405+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytanki kanikuła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczytajki'/><title type='text'>James i Jan</title><content type='html'>A wszystko zaczęło się zwyczajnie, wręcz nudnawo – ot, kolejny dzień pracy nad czymś, co w pobożnych życzeniach agnostyka będzie książką o królowej Wiktorii (brzydkie słowo na „ha”…) Oglądając bardzo ciekawy film dokumentalny pt &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Queen Victoria’s Empire&lt;/span&gt; zwróciłam uwagę na występującą pomiędzy ekspertami panią Jan Morris  – uroczą i błyskotliwą angielską babunię w białych loczkach i perełkach. Przebiegło mi przez myśl, że „sweet old lady” wygląda tak jakby odrobinę androginicznie, ale w GB nie jest to aż taki ewenement, zwłaszcza w późniejszym wieku. Sam Lord Tennyson w poemacie „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Princess&lt;/span&gt;” utrzymywał, że:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;[…] Yet in the long years liker must they grow;  &lt;br /&gt;The man be more of woman, she of man;  &lt;br /&gt;He gain in sweetness and in moral height, &lt;br /&gt; Nor lose the wrestling thews that throw the world; &lt;br /&gt; She mental breadth, nor fail in childward care, &lt;br /&gt; Nor lose the childlike in the larger mind;  &lt;br /&gt;Till at the last she set herself to man, &lt;br /&gt; Like perfect music unto noble words; &lt;br /&gt; And so these twain, upon the skirts of Time, &lt;br /&gt; Sit side by side, full-summed in all their powers, &lt;br /&gt; Dispensing harvest, sowing the To-be,  &lt;br /&gt;Self-reverent each and reverencing each,  &lt;br /&gt;Distinct in individualities.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Streszczenie dla nielęgłydżowych: Pitu-pitu, wiktoriański podział ról płciowych. Na deser po całym życiu harówy w zaprogramowanym posiadanymi genitaliami kieracie – odpowiednio: on kasa, ona dzieci – można liczyć na odrobinę równości w późnej starości.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie osobno, przeczytałam też świetną książkę o historii Imperium, autorstwa niejakiego Jamesa Morrisa pt&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Heaven’s Command&lt;/span&gt;. Mądre, błyskotliwe, od wydania w 1971 uleżałe jako klasyk tematu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nagle małe światełko w mózgownicy – ejże, czy to nie jacyś krewni? Wujaszek Google z uśmiechem podał, że i owszem, nawet bardziej niż krewni, konkretnie ta sama osoba. W dodatku dorzucił kilka sensacyjnych przypisów, że 23letni James poślubił był w 1949 roku pewną Elizabeth, córkę plantatora herbaty i (zanim jednak doszedł do wniosku, że jest Jan) spłodził z nią piątkę potomstwa. Oczywiście, Elizabeth nie pozostała żoną Jan, bo jak, i dwie (teraz już) panie rozwiodły się po 15 latach małżeństwa. Zgroza – panie – ruja, porubstwo, Sodoma i Gomora oraz cierpiące ponad ludzką miarę żona-i-dziatki bezdusznego zboczeńca…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz, zaraz…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż, ehem, panie nigdy się nie rozstały. Dały się administracyjnie zmusić do rozwodu, ale rozpadu związku i oczekiwanej przez Zacnych Mieszczan zamiany miłości na nienawiść nie dały sobie wbić do głowy. Życie toczyło się jak dawniej, tyle, że zamiast Jamesa pojawiła się Jan. A w 2008 roku, kiedy tylko stało się to możliwe, panie ponownie wzięły ślub. Nie wierzycie? &lt;a href="http://www.dailymail.co.uk/femail/article-1024263/The-moving-love-story-writer-Jan-Morris-ex-wife-married-sex-change.html "&gt;Poczytajcie...&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mała, ludzka historyjka, która sprawia, że zaczyna się wierzyć w ludzi. I cieszyć się, że „wartości wiktoriańskie” odeszły z królową Wiktorią (to, że ona sama niewiele miała z nimi wspólnego, to już temat na inną opowieść).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6784362434595497026?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6784362434595497026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6784362434595497026&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6784362434595497026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6784362434595497026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/james-i-jan.html' title='James i Jan'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-5324865329312210775</id><published>2011-07-02T18:00:00.004+02:00</published><updated>2011-07-02T19:29:18.116+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura masowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Łał!</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Gazeta Wyborcza &lt;a href="http://deser.pl/deser/1,111858,9882231,Ona_ma_talent__Gospodyni_domowa_z__najpiekniejszym.html"&gt;zamieściła dziś informację&lt;/a&gt; o kolejnej – której to już? – wybitnie utalentowanej gospodyni domowej, która wyskoczyła znikąd i zaśpiewała „O Mio Babbino Caro” tak, że publiczność porwała się z miejsc, a ekipa programu wydawała zgodne „Łał!”  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Cindy Chang (której media natychmiast musiały wypomnieć wiek - dobrze, że nie wzrost i wagę) zaśpiewała ładnie - jak na amatora, czy też z włoska mówiąc il dilettante, to znaczy kogoś, komu uprawianie działalności artystycznej sprawia wielką przyjemność, ale źródłem zarobku nie jest. Oczywiście, „Babbino” leciało całe trzy centymetry od ust jej korali w siateczkę mikrofonu, oddechy brała jak zgoniony chart, a od vibrato mało nie wyskoczyły jej z gardła migdałki. Ale było wspaniale, zachwycająco, i w ogóle łał – a dyrekcja Metropolitan Opera niech czeka z kontraktem dla diwy. To cudownie, że ludziom (nawet w tak, o zgrozo, „zaawansowanym” wieku jak pani Chang czy równie słynna dilettante Susan Boyle) chce się śpiewać i uczyć śpiewu. Niech sprawia to wiele radości im samym oraz ich przyjaciołom. Nie tak dawno to samo „Babbino” maltretowała (ku zachwytowi publisi)&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=jnR0fzhDD3I"&gt; niejaka Jackie Evancho, lat 9, w tym samym programie „Mam Talent”&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko fajnie – jak mawiał wierszokleta: „Gdzie słyszysz śpiew tam wchodź, tam dobre serca mają/ bo ludzie źli, o wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają” – ale… Abstrahując już od tego, że jedynymi gwiazdami wszelkich programów tego typu są członkowie jury – wbijanie amatorów w gwiazdorstwo, wmawianie im, a przede wszystkim publiczności, że to jest opera i tak powinna ona brzmieć, to jakieś nieporozumienie. Jedyny wniosek, który nasuwa mi się z x-nastej przemijającej jak meteor kariery niebywale utalentowanego amatora jest taki, że szeroka publiczność nigdy w życiu nie słyszała śpiewaka operowego z odpowiednim warsztatem, wolumenem itp. Najwyraźniej nikt z tych co piali „łał” nigdy nie był na przedstawieniu operowym – no bo przecież są one nudne, ciągną się w nieskończoność i polegają na tym, że osoby ze znaczną nadwagą groteskowo drą paszcze. A potem nagle jakiś skraweczek opery (w przebraniu piosenczyny dla mas) albo inna „aria chóru” przedostaną się na moment do popularnego obiegu i okazuje się, że (łał) jakie to piękne. Nie wykonania – te są co najwyżej średnie (chociaż gdybym usłyszała coś takiego w wykonaniu cioci na imieninach, sama robiłabym łał), muzyka jest piękna. I jedyne, na co można mieć nieśmiałą nadzieję, to to, że może ktoś z wielbicieli operowych gospodyń domowych, sprzedawców telefonów komórkowych i dziewczątek przed wiekiem pokwitania chociaż raz, na próbę, wybierze się do opery. Na przykład „Gianni Schicchi” Pucciniego może być – krótkie to, wesołe, i ktoś tak, jak należy, zaśpiewa „O Mio Babbino Caro”.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-5324865329312210775?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/5324865329312210775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=5324865329312210775&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5324865329312210775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5324865329312210775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/07/blog-post.html' title='Łał!'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-2161426294443463549</id><published>2011-05-28T16:47:00.004+02:00</published><updated>2011-05-28T16:59:36.838+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włoszka w Algierze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rossini'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Sprośni Turcy w sosie carbonara</title><content type='html'>Zaliczyliśmy ostatnio w Wiedniu bardzo klasyczną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Włoszkę w Algierze&lt;/span&gt;. Tak, jak generalnie nie przepadam za stylem buffo, a opera bez porządnego trupa to dla mnie pół opery, przyznaję, że bawiłam się dobrze, głównie dzięki doborowym wykonawcom (Genaux, Pertusi ). Sama sztuczka niestety nie rości sobie pretensji do większej mądrości, a wręcz stanowi przegląd mizogińskiej ramoty znanej już od czasów &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poskromienia złośnicy&lt;/span&gt; Szekspira i dobrotliwego rasizmu spod znaku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Murzynka Bambo&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż, zgodnym zdaniem kompozytora, librecisty i reżysera, kobiety lubią być zdominowane – mniej więcej tak samo, jak raki u Ćwierciakiewiczowej „lubią być wrzucane na gorącą wodę”. Oczywiście, w końcu wychodzi na to, że jeśli kobieta będzie odpowiednio ładna – i odpowiednio rozreklamuje swoje wdzięki – bez trudu okręci sobie wokół palca wszystkich męskich bohaterów tej opowieści. Wybór i tak ma niewielki, pomiędzy satrapą Mustafą, podstarzałym i głupim jak but Casanovą Taddeo, a mazgajem Lindoro, żywcem teleportowanym z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Uprowadzenia z seraju&lt;/span&gt; Mozarta (wraz z pomysłem dzieła). W końcu, przewidywalnie, Mustafa zostaje fortelem wystrychnięty na dudka, a zamiast posiąść Włoszkę będzie mógł - jako honorowy „Pappataci” (co samo w sobie znaczy: „milcz, papciu”) -bezradnie patrzeć, jak odpływa z całym kontyngentem wziętych w niewolę rodaków. Bej jak niepyszny musi wrócić do zahukanej ale wiernej prawowitej żony, a odaliski w haremie prężą tyłeczki okładane bacikami przez służalczych eunuchów, bowiem najwyraźniej ktoś je bić musi, żeby im wątroba nie zgniła. Ale żadnej Włoszce krzywda się nie stała, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz żarcików seksistowskich mamy też wesołe żarty z Dzikiego Luda. W Algierze, jak wiadomo, mieszkają Turcy, w dodatku Turcy sprośni i lubieżni. W moim „rodzinnym” kościele Bernardynów w Warszawie znajduje się (schowany na zapleczu, obok sekretariatu) bodaj szesnastowieczny Danse Macabre. I tam, pośród innej pomniejszej makabry, widnieje wierszyk:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sprośni Turcy, brzydcy Żydzi/ I wami się Śmierć nie hydzi.&lt;br /&gt;Nie dba na żydowskie smrody,/ Z dzikimi skacze narody. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ilustracji kilka kościotrupów pląsa w towarzystwie postaci niczym z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Włoszki&lt;/span&gt;, ubranych w turbany i chałaty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasach Rossiniego Bliski Wschód wciąż jeszcze kojarzył się z seksualnym rozpasaniem (vide niby-orientalny Pawilon Królewski w Brighton), a wszystko odbywało się w myśl zasady, że im dalej na południe, tym stroje lżejsze i majtki mniej strzeżone – tak więc prawdziwa cnota wycofała się gdzieś do protestanckiej Szkocji i Szwecji, bo potem to już wiadome francuskie choroby, nagrzani jak koty w marcu Italiańcy oraz jeszcze gorsi od nich muzułmanie (traktowani od Maroka do Persji po jednych pieniądzach). W dodatku taki Turek nie dość, że bogaty, to jeszcze agresywny – co to dobrego Europejczyka uwięzi w kamieniołomie, a Europejkę, jeśli nie ruszy głową, zamieni w seksualną niewolnicę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burleskowe gagi na temat erotycznych obyczajów Wschodu i Zachodu odbywają się do zręcznie napisanej muzyki, momentami wręcz karykaturalnie przedstawiającej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;drammatis personae&lt;/span&gt;. Bardziej na poważnie, w tytułowej bohaterce dopatrywano się nawiązań do legendy o pięknej i roztropnej Roksolanie, słowiańskiej faworycie sułtana. W 1805, parę lat przez napisaniem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Włoszki &lt;/span&gt;(1813), szerokim echem rozeszła się też sensacyjna wiadomość o uprowadzeniu przez piratów okrętu z piętnastoletnią hrabianką Antoniettą Frapolli Suini z Mediolanu na pokładzie. Urodziwa panienka – niczym fikcyjna Markiza Angelika – sprzedana została w Algierze do haremu beja, skąd wyciągnięto ją (i resztę uwięzionych Włochów) dopiero trzy lata później, dzięki staraniom włoskich władz napoleońskich. W jakim stanie, nie wiadomo, jednak Wikipedia wspomina, że dama dożyła w Mediolanie sędziwego wieku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedeńska inscenizacja odrealniła te wszystkie potencjalnie kłopotliwe aspekty opery, sytuując ją w konwencji bajkowej, niczym opowiastkę o cwanej księżniczce i jej błyskotliwej ucieczce z zamku złego czarnoksiężnika. Parę lat temu widzieliśmy w Łodzi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Włoszkę&lt;/span&gt; w stylu lat 30tych, lądującą awaryjnie na pustyni dwupłatowcem, nawet (nie licząc głosów) jeszcze fajniejszą. Pewnie wiele więcej nie da się z tym materiałem zrobić. Muzyka była urocza i to musi widzom wystarczyć. Dzisiaj, żeby zachować pozory prawdopodobieństwa i komediowy ton, rzecz musiałaby się rozgrywać raczej pomiędzy dojrzałą turystką i młodym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;habibkiem&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-2161426294443463549?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/2161426294443463549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=2161426294443463549&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2161426294443463549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2161426294443463549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/05/sprosni-turcy-w-sosie-carbonara.html' title='Sprośni Turcy w sosie carbonara'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-3845239483402882448</id><published>2011-04-30T07:58:00.002+02:00</published><updated>2011-04-30T08:11:43.502+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczytajki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>***</title><content type='html'>Historia ta wydarzyła się kilka lat temu, w jakimś całkiem niedużym miasteczku na Peloponezie (są dość mocne przesłanki, że było to Nafplio, ale nie jest to ani pewne, ani istotne). Pora dnia była południowa, a pora roku była wczesnojesienna, na tyle wczesna, że upał był jeszcze całkiem letni, ale na tyle jesienna, że turyści odlecieli już do Zimnych Krajów. Dokładnie wtedy, kiedy restauratorzy, hotelarze i inni sprzedawcy usług są równie namolni jak październikowe osy. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Apo pu iste?&lt;/span&gt; - zapytał nas właściciel knajpki (która chwilowo miała dla nas wymiar kilku stolików na placyku), gdyż reguły gry zabraniały mu na razie przedstawiania swoich planów (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;zostawcie mi trochę waszych pieniędzy&lt;/span&gt;) bardziej precyzyjnie. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Polonia&lt;/span&gt; - odparliśmy, gdyż trudno nam było zlać się z otoczeniem, a poza tym i tak mając w planie posiłek, nie chcieliśmy palić za sobą mostów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj Grek znienacka wniebowziął się i powiada do nas z błyskiem w oku, że czas jakiś temu zatrzymał się w jego lokalu Najwybitniejszy Polak Wszechczasów, bliski każdemu greckiemu sercu. O ile znane nam były zainteresowania podróżnicze Wiadomej Osoby, o tyle jednak wyobrażaliśmy sobie, że podróże z pastorałem odbywały się ze sporą dyscypliną czasową i raczej nie obejmowały biesiadowania po jakichś greckich zadupiach. Więc wyrażamy pewne zwątpienie, że może jednak to nie było do końca tak - ale cały czas jesteśmy uprzedzająco grzeczni, żeby wariata nie rozdrażniać: pora sjesty, ludzi żadnych wokół nie widać, a w dostępie do ostrych narzędzi to przegrywamy w przedbiegach. Raptem pada bariera kontaktu fizycznego - restaurator znienacka chwyta mnie za rękę i ciągnie do jednego ze stolików. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;TUTAJ siedział, TUTAJ&lt;/span&gt; - pokazuje triumfalnie krzesło. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;A razem z nim siedział jego przyjaciel i nauczyciel&lt;/span&gt; - dodaje. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Też wybitny Polak, ale starszego pokolenia&lt;/span&gt; - uzupełnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w ten sposób okazane zostało nam miejsce, w którym kiedyś zjadł obiad &lt;a href="http://el.wikipedia.org/wiki/%CE%9A%CF%81%CE%B9%CF%83%CF%84%CF%8C%CF%86_%CE%92%CE%B1%CE%B6%CE%AD%CF%87%CE%B1"&gt;Krzysztof Warzycha&lt;/a&gt; w towarzystwie &lt;a href="http://el.wikipedia.org/wiki/%CE%93%CE%B9%CE%AC%CF%84%CF%83%CE%B5%CE%BA_%CE%93%CE%BA%CE%BC%CE%BF%CF%87"&gt;Jacka Gmocha&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-3845239483402882448?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/3845239483402882448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=3845239483402882448&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3845239483402882448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3845239483402882448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/04/blog-post.html' title='***'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6551666429933870706</id><published>2011-03-28T13:36:00.021+02:00</published><updated>2011-03-28T14:20:05.151+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='USA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytanki kanikuła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urban legend'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='popkultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Źródła polskości polskiego źródła</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;To miał być w zasadzie dobrotliwie ironiczny komentarz do któregoś z matematycznych wpisów &lt;a href="http://andsol.blox.pl/html"&gt;AndSola&lt;/a&gt; - a to mianowicie &lt;a href="http://www.dziennik.com/news/metropolia/18854"&gt;ten artykuł&lt;/a&gt;, z moim komentarzem do pierwszego akapitu, że teraz czekałbym na przykład kogoś, kto zrobił międzynarodową karierę zaczynającą się od tego, że uciekł z zajęć chóru i trafił na lekcję matematyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że wcale nie jestem pewien, czy chciałbym ten komentarz napisać - przede wszystkim dlatego, że teraz, w pokoleniu objętym obowiązkiem szkolnym, używa się takiego eufemizmu “&lt;i&gt;mam zainteresowania humanistyczne&lt;/i&gt;” (rzadziej: artystyczne), który oznacza, że jestem słaby z matematyki (i innych przedmiotów ścisłych). W moich szkolnych czasach dotknięci taką przypadłością (w tym i ja) przynajmniej nie czynili sobie z niej cnoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc pomyślałem sobie, że nie, nie będę się wpisywać w tę narrację, nawet jeśli miałoby to tylko być pretekstem dla ładnej finty, którą odwinął byłby się AndSol. Ale skoro mamy już ten artykuł z Nowego Dziennika o Beczale, to może jednak go przetrawić na coś blogowego. Kariera chłopca z Czechowic w paraleli do kariery chłopca z Sosnowca? Banalne. Pochylić się nad refleksją śpiewaka nad “ objawami degeneracji opery” (Regietheater). Było i będzie: przy okazji każdej warszawskiej czy berlińskiej premiery forum operowe huczy tą dyskusją aż do porzygu i kompletnego wymięcia argumentów. Trochę mi zgrzyta w uszach “tąpnięcie w górę”, ale przecież chłopak ze Śląska (austriackiego) zna się lepiej na tąpnięciach niż ja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To może zdjęcie? Już lepiej. Zabawna ta reprodukcja na ścianie - “ogrodniczka na plantacji konopii” - ale mnie przede wszystkim zastanawia, że ktoś, kto wypełnia naturalnym głosem scenę Metropolitan Opera i większą od niej (nie bójmy sie tego napisać: największą na świecie) scenę warszawskiego Teatru Wielkiego[*] wymaga nagłośnienia na spotkaniu w (wyobrażam sobie) niedużej salce redakcji “Nowego Dziennika”.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;[*] Z tymi największościami to jest tak, że jak oceniać po liczbie miejsc siedzących na widowni, to Met bije TW-ON o kilka długości (3800 versus 1841). Ale jak liczyć powierzchnię sceny to nasi górą i to prawie trzykrotnie: 1150 m2 wobec 401 m2. Bardzo to... świebodzińskie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ale ja w zasadzie o czymś innych chciałem: butelki na stole. Absolutnie dominująca marka na Wschodnim Wybrzeżu. &lt;a href="http://www.polandspring.com/Default.aspx"&gt;Poland Spring&lt;/a&gt;. W zasadzie nigdy sie nad tym wcześniej nie zastanawiałem, no może trochę było mi miło, że w takim normalnym, kuchennym życiu, przeciętny Amerykanin ma z Polską skojarzenia źródlane, a nie obozowe. Przyjąłem za aksjomat, że może niekoniecznie założyciele firmy byli emigrantami (potomkami[**] emigrantów), ale przynajmniej ci, którzy dali żródełku nazwę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; &lt;br /&gt;[**] W pierwszej wersji tekstu zrobiłem literówkę - napisałem “potomakami”, co wydało mi się (z uwagi na kontekst) zabawne i pomyślałem, że może warto to jakoś utrwalić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i trwałem w tym przeświadczeniu do dziś. Dziś pomyślałem sobie, że warto sobie sprawdzić tę historię, bo przecież ktoś już o tym musiał napisać (pod hasłem &lt;i&gt;Pan Balcer w Ameryce&lt;/i&gt; albo &lt;i&gt;Nasi dzielni pionierzy poją pasażerów Mayflower&lt;/i&gt; ewentualnie &lt;i&gt;Matka Boska się pokazała i powiedziała: tu kopta, chłopy&lt;/i&gt;). Nic. To może jakoś w ujęciu popkulturowym, mimochodem (sprawdzić u WO) - też nic. No trudno, trzeba samemu pierwszą skibę odwalić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasteczko Poland w stanie Maine nie ma nic wspólnego z osadnikami z Polski. Jest &lt;a href="http://factfinder.census.gov/servlet/ACSSAFFFacts?_event=Search&amp;amp;geo_id=&amp;amp;_geoContext=&amp;amp;_street=&amp;amp;_county=Poland&amp;amp;_cityTown=Poland&amp;amp;_state=04000US23&amp;amp;_zip=&amp;amp;_lang=en&amp;amp;_sse=on&amp;amp;pctxt=fph&amp;amp;pgsl=010"&gt;bardzo białe&lt;/a&gt;, ale US Census Bureau nie zbiera szczegółowych danych dotyczących pochodzenia mieszkańców. Nazwiska zasłużonych obywateli Polandu jakoś szczególnie polsko nie brzmią. Żaden z dwu kościołów (Grace Fellowship Church i Poland Community Church) nie wygląda z nazwy na katolicki. Skąd więc Poland, skoro nie z Polski rodem i dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Dwie są teorie, żadna nie pozbawiona wad. Angielska wikipedia proponuje pochodzenie nazwy od... wodza indiańskiego imieniem Poland, który miał zostać zabity wraz ze swoimi dwoma wojownikami podczas rajdu na pobliską plantację w maju 1756 roku. Jest to o tyle ciekawe, że w źródle, &lt;a href="http://freepages.genealogy.rootsweb.ancestry.com/~susan/polandmaine.htm"&gt;do którego wiki odsyła&lt;/a&gt;, najwyraźniej w tej konkretnej sprawie informacje wyschły. Za to wódz Poland i dramatyczne okoliczności jego samotnej tym razem śmierci pojawiają się na kartach (&lt;a href="http://freepages.genealogy.rootsweb.ancestry.com/~susan/polandind.htm"&gt;cytowanej tuta&lt;/a&gt;j) gazety &lt;i&gt;The Oracle&lt;/i&gt; z 11 kwietnia 1900 roku. Warto przytoczyć chociażby fragment relacji: “&lt;i&gt;Manchester, well knowing the treacherous nature of Poland...&lt;/i&gt;”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga teoria, &lt;a href="http://www.polandtownoffice.org/Pages/PolandME_WebDocs/about"&gt;wspierana przez władze miasta Poland&lt;/a&gt;, wywodzi nazwę od Mojżesza. A to mianowicie: “&lt;i&gt;Moses Emery one of the area's earliest settlers and representative to the general court, procured the incorporation in 1795 and for that was given the privilege of naming the town. He had always had a peculiarity for an ancient melody called "Poland" found in most of the collections of ancient psalmody. The melody must have been running through his mind the day he considered names for the town, for it was Poland he chose&lt;/i&gt;.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko fajnie, istnieje też na to &lt;a href="http://cache.virtualtourist.com/0/1121510.jpg"&gt;dowód ikonograficzny&lt;/a&gt;, tyle, że pieśń zaczynająca się od słów &lt;i&gt;O Happy Home Where Thou art Loved Most Dearly&lt;/i&gt; (a w zasadzie &lt;i&gt;O selig Haus, wo man dich aufgenommen&lt;/i&gt;) jest luterańskim hymnem, skomponowanym przez Eduarda Niemeyera do słów hanowerskiego pastora Karla Johanna Philippa Spitty, ponad pół wieku &lt;b&gt;po&lt;/b&gt; założeniu miasteczka Poland. A i w &lt;a href="http://www.musicanet.org/robokopp/Lieder/oseligha.mid"&gt;melodii&lt;/a&gt; trudno się jakichś polsko brzmiących akordów doszukać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro nie wódz i nie lutry, to kto?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6551666429933870706?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6551666429933870706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6551666429933870706&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6551666429933870706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6551666429933870706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/03/zroda-polskosci-polskiego-zroda.html' title='Źródła polskości polskiego źródła'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-8751651164323636706</id><published>2011-03-25T15:44:00.010+01:00</published><updated>2011-03-25T23:51:23.171+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='baśnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urban legend'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczytajki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mitologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='popkultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Losy świata rozstrzygają sie w Choroszczy</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;W zasięgu krótkiej podróży białostockim autobusem nieco podmiejskim znajduje się miasteczko Choroszcz, znane głównie z letniej rezydencji Branickich. “&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;W pewnej odległości od Białegostoku (...) znajduje się domek wiejski w Choroszczy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;“ - pisał w XVIII wieku francuski dyplomata Pierre Henin, ustawiając rzeczy we właściwych proporcjach: dziś ów domek wiejski zwany jest pałacem. Pałac spalili nam Ruskie, ale te poprzednie, Białe, w 1915. Można poniekąd powiedzieć, że gdyby nie druga wojna, pałac zostałby rozebrany (stosowną decyzję podjęto w 1933, ale nie zdążono zrealizować). W pałacu mieści się obecnie muzeum wnętrz.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Inną instytucją, z której słynie Choroszcz jest szpital psychiatryczny, funkcjonujący w budynkach dawnej fabryki włókienniczej Moesa. Fabryka powstała w 1840, gdy wprowadzono granicę celną pomiędzy Królestwem Polskim a resztą Imperium. Skłoniło to Moesa do przeniesienia swoich interesów ze Zgierza pod Białystok. Działał z rozmachem, kupił pałac, a na terenie przylegającego parku wybudował fabrykę. Szpital obecnie sposobi się do leczenia skazanych za przestępstwa seksualne - co miejscowa prasa komentuje nośnymi tytułami (“&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Gwałciciele i pedofile przyjadą do Choroszczy&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;”). Rzecz jest jednak, jak wyjaśnia dyrektor szpitala, bardzo korzystna, albowiem Narodowy Fundusz Zdrowia przewiduje wyższe stawki za zajmowanie się skazanymi niż nieskazanymi pacjentami i szpital już tych pedofili doczekać się nie może.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Jan Klemens Branicki zapraszał do Choroszczy polityków, dyplomatów i artystów, a nawet koronowane głowy, między innymi swojego szwagra, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jeden z gości hetmana przybył do miasteczka wprost z rzymskich katakumb i został w Choroszczy do dziś. Chodzi o Kandyda, bynajmniej nie wolteriańskiego, tylko świętego. Zresztą tożsamość gościa została ustalona ponad wszelką wątpliwość dopiero niedawno. Przez “tak liczne wieki” uważano, że w kościele parafialnym w Choroszczy szklaną trumnę zamieszkuje święty Kandyd tebański. Dziś wiadomo, że chodzi o świętego Kandyda rzymskiego. Świadczy o tym notatka znaleziona w trumnie, wskazująca na datę (10 marca 1756) i źródło pochodzenia (rzymskie katakumby Santa Agnese).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Święty Kandyd, a w zasadzie to, co z niego zostało, umieszczone jest w woskowej rzeźbie, ubranej w bawełniano - papierowe szaty. Uważano wcześniej, że figura zawiera relikwiarz cząstkowy, jakąś kostkę lub kostek kilka jedynie. Zdjęcie rentgenowskie ujawniło jednak, że w środku jest niemal cały święty. Zauważono też (a obserwacja ta nasiliła się po 2003 roku, kiedy to figurę poddano renowacji, usuwając agresywny makijaż a’la Adam Bielan, uszyto świętemu nowe rękawiczki i ogólnie odkurzono), że święty doznaje erekcji palca, który co roku zbliża się bardziej do wieka trumny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Wtedy w świętego Kandyda uwierzył i miejscowy proboszcz, który dopotąd uważał że Kandyd jest obciachowy i nienowoczesny. Święty znalazł więc eksponowane miejsce w kosciele, szklana trumna z &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=mvUQYUP5-D0"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;figurą - relikwiarzem jest na widoku wiernych&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;, którzy na bieżaco mogą śledzić postępy świetego palca - gdy palec dotknie do wieka trumny spowoduje koniec świata. Tak, Koniec Świata. Naszego świata. Ani Majowie, ani Fukushima, ani nawet prace komisji d/s obalania raportu MAK, tylko święty Kandyd samojeden to sprawi. Jednym palcem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Lokalny kler chwilowo wykazuje pewien sceptycyzm w ocenie właściwości świętego. Leszek Struk, proboszcz miejscowej parafii, oświadczył w wywiadzie dla dziennika Fakt, że "&lt;i&gt;prawdziwości legendy nie sposób &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;na razie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt; sprawdzić"&lt;/i&gt; (podkreślenie moje - MB). Wydaje się, że bliskość szpitala psychiatrycznego jest bardzo fortunna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 18.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Palatino; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Pozostaje kwestia &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;przydziału&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt; świętego Kandyda. W sytuacji, gdy inni święci borykają się z nadmiarem weneracji, orędować muszą w wielu, często wzajemnie się wykluczających sprawach i patronować (zbyt) licznym grupom społecznym i zawodowym, obecność niezagospodarowanych świętych woła o pomstę do nieba, a przynajmniej o szybkie zmiany. Proponuję więc przydzielić świętego Kandyda jako patrona mężczyzn po pięćdziesiątce oraz ustanowić go &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;inhouse-saint&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt; korporacji Pfizer.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-8751651164323636706?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/8751651164323636706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=8751651164323636706&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8751651164323636706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8751651164323636706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/03/losy-swiata-rozstrzygaja-sie-w.html' title='Losy świata rozstrzygają sie w Choroszczy'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-3461425535403749394</id><published>2011-03-23T11:02:00.001+01:00</published><updated>2011-03-23T11:03:29.378+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Apulia'/><title type='text'>Apulia - Postcriptum</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TYnCbtMvoTI/AAAAAAAABZA/SZxVp_OmcAA/s720/2011-03-03%20at%2015-54-02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="https://lh3.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TYnCbtMvoTI/AAAAAAAABZA/SZxVp_OmcAA/s640/2011-03-03%20at%2015-54-02.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Włoskie rozliczenia z historią.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-3461425535403749394?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/3461425535403749394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=3461425535403749394&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3461425535403749394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3461425535403749394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/03/apulia-postcriptum.html' title='Apulia - Postcriptum'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TYnCbtMvoTI/AAAAAAAABZA/SZxVp_OmcAA/s72-c/2011-03-03%20at%2015-54-02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-7273673065581520913</id><published>2011-03-07T01:09:00.008+01:00</published><updated>2011-04-19T16:04:48.373+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczytajki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mitologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Apulia'/><title type='text'>Aleksander Wat - Spotkanie z padre Pio</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jak często spotykałem właśnie śród pobożnych dusze &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;naturaliter&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; chrześcijańskie! I odwrotnie, rzadko widziałem dusze tak antychrystusowe, jak osławiony padre Pio.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;Wybraliśmy się do niego, wbrew jakimś głuchym oporom mojej żony, na wiosnę 1957 roku. Nie wytrzymywałem już wtedy swoich nieustających bólów, był to już piąty rok, jeden z najgorszych, z biegiem lat bóle zamiast stępić się w przyzwyczajeniu, na odwrót, kumulowały się. Bezsprzecznie, poszedłem na tę pielgrzymkę z rozterką w sercu, z niepełną wiarą. Przed samym wyjazdem z Warszawy odwiedził nas głośny ojciec Daniel, bohater najbardziej fantastycznej przygody za okupacji. Opowiedziawszy o sobie na pożegnanie, na wiatyk zalecał mi "&lt;i&gt;ofiarować swoje bóle Panu Jezusowi&lt;/i&gt;". A był to czas, kiedy w bezsennych nocach każdej nocy zaciskałem w garści dużą fiolkę z nembutalem. Oboje z żoną byliśmy oburzeni i w zaleceniu poczciwego zakonnika widzieliśmy, zapewne niesłusznie, egzaltowane samozakłamanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na decyzję pielgrzymki zbiegło się wiele pobudek. Nawet Ignazio Silone doradzał ją, znał wypadek cudownego uzdrowienia. Przygodnie poznany w robotniczej tratorii na Piazza Esedra nauczyciel gimnazjalny opowiedział: "&lt;i&gt;Widzi pan mnie, nie jestem praktykujący, ale niedawno w krótkim odstępie czasu umarli moi kochani rodzice. Wpadłem w taką depresję, że i psychiatra nie mógł pomóc, zaniedbywałem się coraz bardziej, w końcu przyjaciel nieomal siłą zabrał mnie do San Giovanni di Rotonda i oto na sam widok padre Pio poczułem w sobie boski spokój wewnętrzny i niech pan na mnie popatrzy: spokój, spokój!&lt;/i&gt;" Bóle bólami, ale bodajbym i ja dostąpił spokoju wewnętrznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Taorminie poznaliśmy kilka osób z kółka wiernych ojca Pio: był między nimi baron, potomek Marii Wodzińskiej, który obwoził nas po swoich ogromnych plantacjach pomarańczy i cytryn, była i współwłaścicielka jednego z największych hoteli, stara panna abnegatka, najczystsze uosobienie innocentich, która dwa razy rocznie na wielkie święta woziła do&lt;i&gt; padre&lt;/i&gt; Pio chorych i ułomnych. Dała mi rękawicę cudotwórczą, abym przyłożył ją do bolącej twarzy. Była z uciętymi do połowy palcami, z twardej i grubej, kolącej, ciemnobrunatnej włosienicy, cała przepojona odorem starej jodyny i zakrzepłej krwi. W istocie całą noc trzymałem ją na twarzy, ale Ola nie mogła zmrużyć oka, mdlił ją ten odór, w ogóle czuła do tego wszystkiego instynktowną awersję, ona, tak otwarta na łaskę wiary. Zdawało mi się też, że słyszę w sobie głos starej drogiej przyjaciółki i w tych czasach opiekunki, siostry Katarzyny z Lasek, nakazujący mi iść tam. Był jeszcze jeden, jak mi się zdawało, znak. San Giovanni był w górach Gargan. Czy brzmienie tego słowa, czy historia o nich, którą we wczesnej młodości przeczytałem w &lt;i&gt;Złotej legendzie&lt;/i&gt;, sprawiła, że w jakimś dalekim echu odezwała się nostalgia za nimi. Wspomniałem górę Gargan w prozie poetyckiej Piecyka. Teraz ta nostalgia, to zawołanie zabłąkane z młodości mogło się spełnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Padre&lt;/i&gt; Pio to na pewno święty, jeden z tych, których znało każde stulecie i w każdej prowincji średniowiecze. Świątek chłopski. Jego stygmaty na pewno były wywołane przez upodobnienie się do Chrystusa w Wielki Piątek, kiedy to nagle krew zaczęła broczyć na jego rękach i nogach, chociaż potem konserwował je smarując starą jodyną. Jak strasznie cierpiał, wystarczyło zobaczyć, gdy odprawiał, po piątej rano, długą, cichą mszę w zatłoczonym kościółku, śród wrzawy i swarów dewotek, płaczu niemowląt - widać było tylko czubek głowy nad spiczasto zakończonym ornatem i tylko te ręce, w półrękawiczkach z ciemnobrązowej, grubej, szorstkiej wełny, jak dziwne ptaki opędzały się co kilka chwil chmarze much.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale - poza mszą - jaka pycha, jaka pycha syna ubogiego wieśniaka, który poszedł w pany, w kondotiery Pana Jezusa! Sam widziałem, w czasie trzydniowego tam pobytu, jak brutalnie wypchnął z rzędu klęczących do komunii młodego beatnika amerykańskiego. Było to pacholę nadzwyczaj ujmujące, przebiegał przez miasteczko w pstrokatej koszuli, ze złotym na niej krzyżykiem, w blue jeansach, śpiewając ni to kantyczki, ni to &lt;i&gt;negro spirituals&lt;/i&gt; własnej zapewne kompozycji. I ten dwór skłóconych i zazdrosnych, rodzina najdalsza, dumna i zbogacona, i nade wszystko to straszne miasteczko, które powstało na odludziu dokoła klasztoru niedawno jeszcze ubogiego, te fortuny, ogromne ponure hotele, które powstały przez noc, te sklepy z dewocjonaliami, sklepy fotografów, gdzie obraz &lt;i&gt;padre&lt;/i&gt; Pio mnożył się, reprodukował się w każdym materiale, w każdej sytuacji jego kapłaństwa, ten ogromny, cały z marmuru szpital, wystawiony sumptem amerykańskich wielbicielek, w którym nie znaleźliśmy, oprowadzani przez siostrę, ani jednego kwiatka i gdzie &lt;i&gt;padre&lt;/i&gt; Pio nie zajrzał ani razu od pół roku, odkąd posprzeczał się z naczelnym lekarzem, chociaż zjechali się tu z całego świata ciężko chorzy, aby ich uzdrowił.&lt;/span&gt;    &lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXQcy94rVvI/AAAAAAAABWg/oN8TL0u6cX0/s720/2011-03-04%20at%2013-44-57.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="https://lh3.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXQcy94rVvI/AAAAAAAABWg/oN8TL0u6cX0/s640/2011-03-04%20at%2013-44-57.jpg" width="640" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Szpital w San Giovanni Rotondo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;Miałem od barona taormińskiego list polecający do &lt;i&gt;padre&lt;/i&gt; Agostino, który mówił biegle po francusku. Ten miły, rozumny zakonnik ofiarował się być tłumaczem, &lt;i&gt;padre&lt;/i&gt; Pio bowiem mówił wyłącznie narzeczem neapolitańskim i nie rozumiał innego języka. &lt;i&gt;Padre&lt;/i&gt; Pio przyjął mnie na korytarzu, przed swoją celą. Przywitał mnie ślicznym czułym uśmiechem (który przypominał mi uderzająco mojego nieodżałowanego przyjaciela Mariana Kistera), dotknął mojego czoła i policzka (wiedział już widocznie od&lt;i&gt; padre&lt;/i&gt; Agostino o moich bólach) i zapytał (po neapolitańsku) "&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jakżeście się tam pozbyli Rosjan?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;" Było to wiosną roku 1957. Zaskoczony, zrobiłem znak głową i ramionami, że niestety nie pozbyliśmy się, chciałem to wypowiedzieć dokładniej, z niuansami, bo w jakimś stopniu była to prawda i nawet sprzedawcy błyskotek na Rialto weneckim proponowali nam swoje skarby z dużym opustem "dla uczczenia Gomułki", ale pobłogosławiwszy mnie, &lt;i&gt;padre&lt;/i&gt; Pio znikł za drzwiami.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXQcvW2w3RI/AAAAAAAABWY/RG2s9nGz36o/s720/2011-03-04%20at%2013-28-41.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="https://lh6.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXQcvW2w3RI/AAAAAAAABWY/RG2s9nGz36o/s640/2011-03-04%20at%2013-28-41.jpg" width="640" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Cela ojca Pio&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;Nazajutrz odepchnął mnie od konfesjonału z krzykiem, kiedy dowiedział się, że ani razu się nie spowiadałem. I ta jakaś przytłoczona góra Gargan, okryta ubogą runią, to kramarskie miasteczko, wysuszeni, spaleni od słońca proletariusze wiejscy, ciężko ubijający szosę, moja nieuleczalna choroba psychosomatyczna, nieznośna woń jodyny i zakrzepłej krwi, cierpienia &lt;i&gt;padre&lt;/i&gt; Pio podczas godzinnej mszy w kościółku, gdzie i muchy, i rozkrzyczani wierni byli diaboliczni, i bóle, bóle i - nie będzie cudu! - czułem się odtrącony przez Boga, skazany na mękę wiekuistą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXQcwny1YLI/AAAAAAAABWc/yHJrfMDxl2s/s512/2011-03-04%20at%2013-40-06.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh4.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXQcwny1YLI/AAAAAAAABWc/yHJrfMDxl2s/s640/2011-03-04%20at%2013-40-06.jpg" width="426" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Konfesjonał&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;Zrozpaczona Ola sprowadziła padre Agostino. "&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jest nie tylko padre Pio -&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt; powiedział i zajrzał mi głęboko w oczy&lt;/span&gt; - jest ktoś wyższy od padre Pio: Jezus Chrystus&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W autobusie, który nas odwoził, było bardzo tłoczno i krzykliwie. Kupiłem książkę o &lt;i&gt;padre&lt;/i&gt; Pio rodaczki naszej Marii Winowskiej. Czytałem o tym, jak otacza świętego w dużym promieniu aura róż, fiołków, lilii. I w rzeczy samej, na czwartym kilometrze nasi sąsiedzi zaczęli sobie opowiadać o woni róż, fiołków i lilii, która otacza &lt;i&gt;padre&lt;/i&gt; Pio.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Stone Sans Sem ITC TT';"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;(Aleksander Wat - "Mój wiek", tom 2, str. 321-322)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tekst w wersji elektronicznej skopiowałem z &lt;/span&gt;&lt;a href="http://niniwa2.cba.pl/index.html"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;repozytorium Andrzeja Krzemińskiego&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;, które - nota bene - wszystkim polecam.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-7273673065581520913?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/7273673065581520913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=7273673065581520913&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/7273673065581520913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/7273673065581520913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/03/aleksander-wat-spotkanie-z-padre-pio.html' title='Aleksander Wat - Spotkanie z padre Pio'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXQcy94rVvI/AAAAAAAABWg/oN8TL0u6cX0/s72-c/2011-03-04%20at%2013-44-57.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-2792519825752617829</id><published>2011-03-05T19:08:00.002+01:00</published><updated>2011-03-05T19:35:18.573+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczytajki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mitologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Apulia'/><title type='text'>Królowa Bona umarła</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Bazylika św. Mikołaja w Bari wita potomków poddanych królowej Bony w szczególny sposób.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXJQc84k-EI/AAAAAAAABVw/8oVHBhbevEw/s512/2011-03-02%20at%2012-50-28.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh6.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXJQc84k-EI/AAAAAAAABVw/8oVHBhbevEw/s640/2011-03-02%20at%2012-50-28.jpg" style="cursor: move;" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Sama zaś królowa (obecna,&amp;nbsp;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXJc-jj3ZyI/AAAAAAAABWE/hsVllvQob-8/s512/2011-03-02%20at%2012-54-44.jpg"&gt;w formie nagrobka&lt;/a&gt;, za ołtarzem) czeka wciąż na zainteresowanie pionu śledczego IPN. Jest śmierć gwałtowna od trucizny, podejrzenia w stronę mocarstwa ościennego, jest&amp;nbsp;&lt;i&gt;potencjał ekshumacyjny&lt;/i&gt;, są wreszcie&amp;nbsp;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sumy_neapolita%C5%84skie"&gt;pieniądze do odzyskania&lt;/a&gt;, niechby i bez odsetek. Swoją drogą, przy okazji przypomnieliśmy sobie serial "Królowa Bona". Niesamowite, że Aleksandra Śląska przekonywująco grała młodą (w pierwszych odcinkach dwudziestokilkuletnią) Bonę mając lat... 55.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Bona więc mieszka na parterze, natomiast patron wprowadził się do piwnicy. Święty Mikołaj trafił do Bari trochę przypadkiem,&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.miejski.pl/slowo-Zajuma%C4%87"&gt;zajumany&lt;/a&gt;&amp;nbsp;w XI wieku (w formie kostek) z Azji Mniejszej przez jakichś przypadkiem przepływających żeglarzy. Różnie o tym piszą, w Bari obowiązuje wersja, że uratowali świętego przed profanacją ze strony Turków. Sarkofag świętego wydziela... coś, co zbierane jest ceremonialnie do&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.stnicholascenter.org/stnic/images/bari-5.jpg"&gt;ampułki&lt;/a&gt;&amp;nbsp;co roku w rocznicę przywiezienia świętego do Bari (nie, nie szóstego grudnia - dziewiątego maja). To coś, co podobno jest mirrą, nawet można w symbolicznych ilościach kupić za całkiem niesymboliczne pieniądze w przykościelnym&amp;nbsp;&lt;i&gt;negozio&lt;/i&gt;. Poza tym święty ma w różnych miejscach kościoła poustawiane skarbonki i różne szczeliny do wrzucania monet oraz banknotów (nam się wydawało, że to powinno iść w drugą stronę w tym szczególnym przypadku). Nic dziwnego, że ostatnio rząd turecki zgłosił się, żeby mu oddać trumnę do robienia pieniędzy, bo Włosi nieprawnie zawłaszczają spuściznę.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;W wyścigu po kości Bari wygrało z Wenecją. Gdy wenecjanie wraz z Pierwszą Krucjatą dotarli do grobu świętego (nie mylić z Grobem Świętym), okazało się, że jest już pusty. No, prawie pusty. Zabrali zmiotki, ale i trzy inne pudełka (najprawdopodobniej resztki innych biskupów) i umieścili w kosciele San Nico&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;lò al Lido.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;Mikołaj jest patronem tak wielu zawodów, że chyba łatwiej byłoby wymienić, czyim nie jest. Jest jednak przede wszystkim patronem żeglarzy i złodziei (nie dziwota, biorąc pod uwagę sposób, w jaki trafił do Bari), ale także bankierów, dziewic, szpiegów, szewców, balsamistów, nauczcieli, studentów i bezpłodnych. I wielu, wielu innych. Każdy się załapie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Pierwszy znany przypadek próby&amp;nbsp;&lt;i&gt;cybersquattingu&lt;/i&gt;&amp;nbsp;miał miejsce pod koniec XI wieku. Gdy mieszkańcy niedalekiego Trani zobaczyli jakiej sławy i powodzenia doznaje za sprawą świętego Mikołaja Bari, pozazdrościli i sławy i świętego. Znaleźli szybko innego Mikołaja (Nicola Pellegrino - przewodniki piszą o nim&amp;nbsp;&lt;i&gt;mało znany cudotwórca&lt;/i&gt;, co tylko dowodzi jak rozpasane i zepsute było średniowiecze, bo nawet cuda nie wystarczały), po śmierci załatwili mu u papieża kanonizację w dwa lata (a z tym naszym&amp;nbsp;&lt;i&gt;subito&lt;/i&gt;&amp;nbsp;to guzdrali się pięć lat) i w trybie &lt;i&gt;cito&lt;/i&gt; wybudowali&amp;nbsp;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TW_ySgRcIvI/AAAAAAAABVA/TFUtLQKI2cs/s720/2011-02-28%20at%2016-08-46%20%281%29.jpg"&gt;katedrę nad brzegiem morza&lt;/a&gt;. W końcu wygrał ten z Bari - ale na początku szli aureola w aureolę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;PS. Tytuł wpisu &lt;a href="http://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedia_staropolska/Kr%C3%B3lowa_Bona_umar%C5%82a"&gt;z Glogera&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-2792519825752617829?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/2792519825752617829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=2792519825752617829&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2792519825752617829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2792519825752617829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/03/krolowa-bona-umara.html' title='Królowa Bona umarła'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TXJQc84k-EI/AAAAAAAABVw/8oVHBhbevEw/s72-c/2011-03-02%20at%2012-50-28.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-5988030925125802658</id><published>2011-03-03T21:38:00.000+01:00</published><updated>2011-03-03T21:38:37.889+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczytajki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Apulia'/><title type='text'>Powracającemu z zagranicy zamek tanio wynajmę</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Fryderyk II urodził się na placu w miasteczku Jesi (które wiele lat później było świadkiem przyjścia na świat Pergolesiego). Publiczne porody były dobrą tradycją wśród panujących (chodziło o to, aby byli świadkowie, że nikt nie podmienił noworodka), w tym przypadku podejrzany był również wiek położnicy (równo 40), tak więc dla uniknięcia wszelkich wątpliwości oraz oskarżeń o czary i machlojki zdecydowano się poród bardzo publiczny.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Fryderyk był ośmiokrotnie obkładany ekskomuniką przez kolejnych papieży. I ośmiokrotnie ekskomunikę z niego zdejmowano, co tylko dowodzi, że nawet najgorsze przekleństwo jest odwracalne. Zresztą ekskomuniki zdarzały się wtedy nawet w najlepszych rodzinach, na przykład takiemu &lt;a href="http://www.ffish.com/family_tree/pictures/robert_II_excommunication_1875.jpg"&gt;Robertowi II&lt;/a&gt; nie pomogło nawet to, że był tak pobożny, że aż nazwano go Pobożnym.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Fryderykowi przydarzyło się nawet w stanie ekskomuniki prowadzić wyprawę krzyżową. Co więcej, mimo, że wyprawa zakończyła się pozornym sukcesem (Jerozolima po raz drugi wyzwolona - i to na skutek negocjacji dyplomatycznych, a nie czynu zbrojnego), to jednak papież skłaniał się ku alternatywnej narracji, w myśl której sukces mierzy się wyłącznie ilością przelanej krwi, najchętniej pogańskiej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Fryderyk miał również zainteresowania naukowe. I na nieszczęście dostatecznie mocną pozycję, aby je realizować. Znany jest głównie z tzw. “eksperymentu deprywacyjnego” polegającego na wychowaniu niemowląt bez kontaktu z językiem - w oczekiwaniu, że (podobnie jak Adam i Ewa) zaczną mówić w “języku naturalnym”. Inne doświadczenia dotyczyły szybkości i jakości trawienia u ludzi, niestety musiały być prowadzone na skazańcach, bo metodologia była mało przyżyciowa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Teraźniejsi historycy zarzucają Fryderykowi małe zainteresowanie sprawami niemieckimi, co zresztą samo w sobie jest zupełnie zrozumiałe: klimat śródziemnomorski, jest znacznie bardziej przyjazny niż ten na północ od Alp (nie mówiąc już o kuchni i winach), wybór ten potwierdzają kolejne generacje niemieckich emerytów. Fryderyk większość czasu spędzał na południu Włoch, a problemy w Niemczech rozwiązywał kolejnymi ustępstwami i koncesjami wobec swoich lenników. Uważa się, że polityka Fryderyka była praprzyczyną petryfikacji rozbicia dzielnicowego na terenie Niemiec.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;A w Apulii Fryderyk zajmował się głównie developerką i branżą budowlaną. Zbudował co najmniej kilka zamków od podstaw (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TW_yOFBdRTI/AAAAAAAABU0/hByyodWzHQo/s720/2011-02-28%20at%2011-01-52.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Castello del Monte&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TW_yULRe-nI/AAAAAAAABVE/ZGBd5oq5hyM/s720/2011-03-03%20at%2017-04-33.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Brindisi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TW_yR_pBrkI/AAAAAAAABU8/ljO-VCBsar8/s720/2011-02-28%20at%2016-03-18.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Trani&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TW_yQKTa6TI/AAAAAAAABU4/yYBac8XBvmE/s720/2011-02-28%20at%2014-59-17.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Barletta&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;), a szereg innych, ponormańskich, przebudował (Spinazolla, Canosa di Puglia, Minervino Murge). Najsłynniejszy z zamków, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TW_1SkGKM_I/AAAAAAAABVY/dlXZufAJuuU/s720/2011-02-28%20at%2010-28-21%20%281%29.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Castello del Monte&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;, owiany jest atmosferą tajemnicy i różnych, często bardzo ezoterycznych, interpretacji. Z uwagi na lokalizację trudno przypisywać mu znaczenie obronne (brak mu zresztą fosy, zwodzonego mostu, podziemnych przejść), podejrzewa się, że był takim przerośniętym pałacykiem myśliwskim (Fryderyk był zapalonym sokolnikiem) albo po prostu budowlą symboliczną - idealny oktogon z ośmioma oktagonalnymi wieżami, osiem sal na pierwszym piętrze, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/_5d3fgUDjraQ/TW_1W2JtwuI/AAAAAAAABVc/MSdb4CM2TLI/s512/2011-02-28%20at%2010-51-02%20%281%29.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;osiem sal&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; na drugim. Zwolennicy spiskowych teorii dziejów podnoszą fakt, że Fibonacci był osobistym przyjacielem monarchy, zauważają też, że zamek pozbawiony jest pomieszczeń gospodarczych i dla służby i z tego względu był praktycznie “niemieszkalny”.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Symboliczne znaczenia ośmioboku są liczne. Oznaczać on może odrodzenie, odnowienie, regenerację (stąd wszelkie baptysteria mają najczęściej taki kształt), kompromis pomiędzy kwadratem a kołem (czyli ziemią a niebem), żeby ograniczyć się do naszego kręgu cywilizacyjnego. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Aedificium&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; czyli najbardziej tajna część biblioteki w “Imieniu róży” Umberto Eco mieści się właśnie w ośmiobocznej wieży.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Dziś dla współczesnego Włocha Castel del Monte ma jednak znaczenie równe &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://eu.123rf.com/400wm/400/400/funlovingvolvo/funlovingvolvo0811/funlovingvolvo081100072/3815077-coins-in-close-up-1-euro-cent-from-italy.jpg"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;jednemu eurocentowi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;. Też dość symboliczne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;A Fryderykowi przepowiedziano, że umrze we Florencji. Dlatego ostatnich kilkanaście lat swojego życia spędził na południu Włoch, unikając podróży do Niemiec, aby nawet nie przejeżdżać przez Toskanię. Zmarł na dyzenterię w miejscowości Torremagiore w zamku &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Castel Florentino&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;. Ta karczma Rzym się nazywa...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-5988030925125802658?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/5988030925125802658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=5988030925125802658&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5988030925125802658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5988030925125802658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/03/powracajacemu-z-zagranicy-zamek-tanio.html' title='Powracającemu z zagranicy zamek tanio wynajmę'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-4203489218983064586</id><published>2011-03-01T20:20:00.006+01:00</published><updated>2011-07-11T10:57:08.011+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Apulia'/><title type='text'>Tomb Raiding, czyli spotkanie z księciem</title><content type='html'>Myślę, że mało jest humanistów, których choć na chwilę nie zauroczyło średniowiecze - zamki i katedry, rycerze walczący ze smokami, damy i ich jednorożce, trubadurowie i mistycy, iluminowane księgi, witraże i piękne Madonny. Ja swój okres fascynacji średniowieczem przeżyłam wcześnie, bo w wieku nastoletnim, po przeczytaniu „Krystyny córki Lawransa” Sigrid Undset (którą wciąż uważam za jedną z niewielu noblowskich książek wartych Nobla). Na fali tego zainteresowania sięgnęłam do babcinej biblioteczki, gdzie stała sobie spokojnie powieść Zofii Kossak-Szczuckiej „Krzyżowcy” i czekała, aż ją znajdę. I tak zaczęła się moja znajomość z najfajniejszym księciem średniowiecza, czyli Boemundem z Tarentu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urodzony w Kalabrii najstarszy syn Roberta Guiscarda, rycerza i awanturnika z normańskiego rodu de Hauteville - na chrzcie dano mu Marco, ale przez całe życie był znany pod imieniem legendarnego olbrzyma, przezwany tak przez ojca z powodu przejawiającej się od niemowlęctwa krzepy i okazałych wymiarów.  Przezwany na tyle skutecznie, że Wikipedia podaje dziś siedmiu kolejnych Boemudów – a wszystkich książąt Antiochii, którą (o czym zaraz) wywalczył ten pierwszy. Za młodu Boemund wojował przy boku ojca z Bizantyjczykami, cesarz Aleksy I Komnen długo nie mógł mu darować marzeń Guiscarda, który już wyobrażał sobie blond dryblasa na tronie w Konstantynopolu. Ostatecznie z normańskich planów imperialnych nic nie wyszło, a po śmierci ojca (jak twierdzili niektórzy, otrutego przez drugą żonę) Boemund musiał się zadowolić tytułem księcia Tarentu, miasteczka w Apulii mieszczącego się wtedy zapewne w całości na małej wysepce, gdzie dziś znajduje się u&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?pli=1#5578481584776078034"&gt;roczo zapyziała starówka&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następna okazja dla czynów rycerskich pojawiła się wraz z pierwszą krucjatą. Boemund szybko okazał się jednym z najskuteczniejszych, jeśli nie po prostu najskuteczniejszym, dowódcą krzyżowców. W kwietniu 1097 roku dzika banda zarośniętych i, zdaniem wyrafinowanych Bizantyjczyków, kompletnie pozbawionych ogłady zachodnich rycerzy pojawiła się w Konstantynopolu przez mało zachwyconym z tej wizyty Aleksym I. Traf chciał, że obecna przy tym była córka cesarza Anna, pierwsza znana z imienia historyczka świata. Ponieważ jednak nawet poważni naukowcy płci żeńskiej byli kiedyś nastoletnimi pannicami, zachował się podejrzanie entuzjastyczny opis przybysza pióra czternastoletniej księżniczki: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;O Boemundzie można powiedzieć krótko. Nie było doń podobnego w całym cesarstwie rzymskim ani barbarzyńcy ani Hellena. Jego widok wzbudzał podziw, rozgłos o nim wprawiał w strach. By szczegółowo opisać wygląd barbarzyńcy: odznaczał się on tak wysokim wzrostem, że górował nad najwyższymi mężczyznami prawie o łokieć. W pasie był szczupły, w biodrach i barkach - szeroki. Pierś miał rozwiniętą, ramiona silne. Cała budowa ciała nie była ani za chuda, ani za otyła, odznaczała się doskonałymi proporcjami, została, by tak rzec, wyrzeźbiona według kanonów Polikleta&lt;/span&gt; [błysnęła erudycją księżniczka, żeby nie wypaść na zauroczoną kozę…]. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ręce miał mocne, silny chód, jędrną szyję i dobrze zbudowane plecy&lt;/span&gt; [...]. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skórę na całym ciele miał mlecznobiałą, jedynie biel twarzy zabarwiała się rumieńcami. Włosy zachowywały kolor jasny i nie spadały jak u innych barbarzyńców aż na barki.&lt;/span&gt; [...] &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niebieskie oczy Boemunda wyrażały jednocześnie odwagę i dostojeństwo.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, jedna napisała, a druga – 840 lat później – przeczytała… Tacy niebieskoocy, nordyccy blondyni to mi się zawsze podobali… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezencja Boemunda nie wyczerpuje jego zalet. Współcześni wypominali mu, że posługuje się nie dość rycerskimi metodami – to znaczy przedkłada fortele i dyplomację ponad tradycyjne okładanie się żelazem. Tym sposobem wszedł zresztą w posiadanie Antiochii. Po dłuższym, a nieprzynoszącym pozytywnego wyniku oblężeniu zwołał zebranie krzyżowców i zaproponował, żeby ten, komu uda się wreszcie zdobyć miasto, mógł je sobie wziąć na własność. Dowódcy europejscy zapewne popukali się w czoła, ale (dla hecy) zgodzili się na ten pomysł. Tymczasem, nie chwaląc się tym nikomu, Boemund skaptował już wspólnika – ormiańskiego chrześcijanina imieniem Firuz, siłą nawróconego na islam, wyznaczonego na dowódcę straży jednej z licznych wież obronnych w murach Antiochii. Dalej poszło jak z koniem trojańskim. Pod osłoną nocy Boemund wraz z paroma krzepkimi Normanami weszli do miasta przez udostępnioną im wieżę, otwarli bramy i poprowadzili decydujący atak. A potem już „kobyłka u płota” i tytuł księcia Antiochii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, wkrótce role się odwróciły i to Turcy zalegli pod miastem. Gdy sytuacja wydawała się beznadziejna, a morale krzyżowców niemal zupełnie oklapło, Boemund oznajmił, że w Antiochii wykopano właśnie cudowną włócznię Longinusa – tę włócznię, o którą potem dobijali się władcy aż do Adolfa Hitlera. Sceny z włócznią są zdecydowanie najfajniejszymi fragmentami powieści Zofii Kossak, a Boemund jest w nich po prostu rozczulający. Zgodnie z przewidywaniami, zdziałanie małego „cudu” zdziałało większe cuda już automatycznie i krzyżowcy nie dość, że pogonili Turków od Antiochii, to jeszcze wykosili wszystkich przeciwników aż do samej Jerozolimy. W pewnej chwili, w przypływie wyrzutów sumienia, Boemund przyznał się do podrzucenia pierwszej lepszej starej włóczni, ale nic to nie dało. Mało tego, zorganizowano „sąd Boży”, w którym ochotnik bez śladu oparzenia przeniósł włócznię pomiędzy dwoma rozpalonymi blisko siebie ogniskami, potwierdzając ostatecznie jej cudowność. Książę mógł tylko westchnąć i uznać, że wiara czyni cuda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalsze lata życia Boemunda opromieniła sława największego rycerza zachodniej Europy, tournee po Francji (angielski król Henryk I nie zgodził się na jego wizytę w swoim kraju, ponieważ obawiał się jego popularności) i ślub z francuską księżniczką, siostrą Ludwika VI, z którą spłodził następnego Boemunda. Jednym problemem były nieustające wojny o Antiochię, wciąż z tym samym Aleksym I. Boemund zmarł w Apulii w 1111 roku – stosunkowo młodo, co dało asumpt do pogłosek  o „klątwie świętej włóczni” – i został pochowany w katedrze w mieście Canosa di Puglia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu zaczyna się opowieść o naszym spotkaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Canosa di Puglia nie figuruje w przewodnikach turystycznych (chociaż poza katedrą jest tam na przykład jeszcze sporo nienajgorzej zachowanych &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?pli=1#5579198327712700514"&gt;starożytności&lt;/a&gt;). Wybadawszy przy pomocy gugla godziny otwarcia &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?pli=1#5579185180660176066"&gt;katedry&lt;/a&gt; (jak wszystko na południu, tuż po południu zamyka się na głucho), wyciągnęłam mocno sceptycznego męża na „wild goose chase”. Dojechaliśmy w porę – prosto z Castel del Monte, o którym w następnym odcinku – kątem oka zlokalizowałam umieszczone z boku katedry gustowne marmurowe mauzoleum, po czym ruszyliśmy &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?pli=1#5579185166323738962"&gt;do środka&lt;/a&gt;. Nasze zainteresowanie zamkniętymi drzwiami w transepcie zauważył (miły i pomocny) kościelny, który po chwili wrócił z kluczem. Można wejść na mały dziedzińczyk (przez wieki podniósł się poziom gruntu), obejrzeć z bliska &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?pli=1#5579185197785159282"&gt;mauzoleum&lt;/a&gt; wykonane na wzór jerozolimskiego kościoła Grobu Pańskiego (tak dla przypomnienia o zasługach), rzucić okiem na nieźle zachowane &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?pli=1#5579185144224025122"&gt;oryginalne drzwi z brązu&lt;/a&gt; i tyle. W (nowych i nie tak eleganckich) drzwiach znajduje się zamek firmy Yale, do którego pasuje już całkiem inny kluczyk. Pytam gdzież on, a kościelny z wielkim namaszczeniem odpowiada, że właśnie trwają prace archeologiczne. Ja na to: „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ach jaka szkoda, bo ja właśnie również jestem historykiem, dottoressa, universita di Varsavia, storia normana, bla bla bla…&lt;/span&gt;” Chyba zrobiło wrażenie, bowiem kościelny ruszył truchcikiem do zakrystii, skąd zaraz wychylił się władający (jakim takim) angielskim (jak sądzę) szef wykopów. Po wykonaniu tej samej przemowy tym razem w lepiej znanym mi języku, archeolog wydobył z kieszeni mały kluczyk i podreptał do mauzoleum. Myślałam, że zobaczymy parę kolumn, jakieś nie do końca pozacierane płaskorzeźby, płytę z inskrypcją. Owszem, to &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?pli=1#5579184605575466386"&gt;wszystko tam było, ale nie tylko&lt;/a&gt;. Otóż, na małym stoliku, tuż obok dziury w marmurowej podłodze i odsuniętej płyty z eleganckim napisem BOAMVNDVS, na czerwonym suknie leżały sobie KOŚCI… Koło słupka kości kupka… Książę we własnej osobie, oko w oko, czy też raczej – &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?pli=1#5579185133286696466"&gt;oko w kość&lt;/a&gt;. Jak na osobę niemal tysiącletnią, zastałam go w zdumiewającym zdrowiu i elegancji. Nawet wciąż widać, że wzrostu mu natura nie poskąpiła. Przez moment przeszło mi przez głowę uprosić kolegę dottore o relikwię, ale w końcu zrezygnowałam – nie posiadam odpowiedniego pojemnika na tak zacną osobę, jeszcze by mnie potem po nocach straszył. Tak więc skończyło się na niespodziewanej audiencji. Cieszyłam się bardziej niż Lara Croft, a moja reputacja w oczach męża wydatnie wzrosła. Zresztą, tak sobie myślę, polubiliby się, zwłaszcza po tym numerze z włócznią…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnym odcinku "&lt;b&gt;Powacającemu z zagranicy zamek tanio wynajmę&lt;/b&gt;".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-4203489218983064586?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/4203489218983064586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=4203489218983064586&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4203489218983064586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4203489218983064586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/03/tomb-raiding-czyli-spotkanie-z-ksieciem.html' title='Tomb Raiding, czyli spotkanie z księciem'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6280069671274768844</id><published>2011-03-01T00:22:00.002+01:00</published><updated>2011-03-01T07:43:42.268+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='popkultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Apulia'/><title type='text'>Krasnoludki i Jerozolima</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W zasadzie nie wiadomo, skąd wzięły się &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011#5578480140703355586"&gt;trule&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;. Wiadomo tylko, że wyglądają jak domki hobbitów i zbudowane są z piaskowca, bez użycia cementu i zaprawy. Uważa się, że w ten sposób mieszkańcy okolic Alberobello (światowa stolica truli, tak jak Lecce jest światową stolicą baroku) unikali płacenia podatków od domów, bo takiego trula łatwo było rozebrać i postawić na nowo w razie potrzeby.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Większość truli jest rozrzucona pojedyńczo, po &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011#5578479652305511122"&gt;winnicach&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, gajach oliwnych i &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011#5578479931461617970"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;polach&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, natomiast w Alberobello (nazwa pochodzi od łac. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;silva arboris bellis&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;) trule występują w &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011#5578480252377056306"&gt;formie zwartej&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;. Do miasteczka dotarł konsumeryzm: większość truli jest przerobiona na &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011#5578480489557733026"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;sklepiki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, natomiast pozostałe sprzedano Niemcom i Anglikom na domki wakacyjne. Trule nie mają znaczenia symbolicznego ani kultowego (choć jest w Alberobello kościół zbudowany w stylu truloimitacyjnym), ot ciekawostka etnograficzna. Buduje się tam &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011#5578479806867662834"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;tak&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; do dziś. Aha, i nie mają nic z trollami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;O ile Alberobello przenosi turystę w krainę bajek o krasnoludkach i hobbitach, to &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011#5578481372792214882"&gt;Matera&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jest p&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;odróżą do krainy bajek biblijnych - miasteczko ma tego pecha, że &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011#5578481038655408082"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wygląda tak&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, jak współcześni wyobrażają sobie starożytną Jerozolimę. Stąd wszelkie ekipy filmowe kręcące cokolwiek biblijnego zjeżdżają do Matery niczym muchy do miodu. Miejscowi najbardziej wspominają &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_AW1syP6BOGI/S8RBZHsuesI/AAAAAAAAAP8/JJoYHnZl5zU/s1600/set_film_passion_b.jpg"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Mela Gibsona&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Jedynie Scorsese wolał marokańskie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://hoth.amu.edu.pl/~cronwood/Maroko2010/slides/IMG_9991.jpg"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Aït Benhaddou&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;. Może dlatego, że nie trzeba tam było maskować anten satelitarnych, szklanych okien i kratek ściekowych.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Następny odcinek (“&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Tomb Raiding&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;”) już niebawem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;PS. Poprawiłem linki do zdjęć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6280069671274768844?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6280069671274768844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6280069671274768844&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6280069671274768844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6280069671274768844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/03/krasnoludki-i-jerozolima.html' title='Krasnoludki i Jerozolima'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-8603625388544299363</id><published>2011-02-27T22:28:00.003+01:00</published><updated>2011-02-27T22:50:06.960+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotyk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Apulia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>Zameczek w Otranto</title><content type='html'>W Otranto, na samym końcu cywilizowanego świata, a w każdym razie na podeszwie obcasa włoskiego buta, wznosiło się zamczysko. Wznosiło się ono najbardziej okazale w polskim tłumaczeniu (1974), bowiem angielski oryginał Horacego Walpole’a, uważany za pierwszą powieść gotycką (1764), przewiduje zaledwie zwykły „castle”. Ponieważ za mniej niż miesiąc wybieram się odwiedzić pałac Walpole’a (&lt;a href="http://andrewgough.co.uk/Walpole-Castle.jpg"&gt;Strawberry Hill pod Londynem&lt;/a&gt;  –  konferencja na inaugurację po remoncie), postanowiliśmy przyjrzeć się literackiemu zamczysku z bliska. Jadącemu po drogach Apulii Michałowi - wśród pięknych gajów oliwnych i przy odpowiednio ponurej mżawce – snułam mrożącą krew w żyłach opowieść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panem zamczyska był książę Manfred, mieszkający tam z rodziną, w której skład wchodziła wierna i cnotliwa żona Hipolita, młoda i piękna córka Matylda oraz (ku zgryzocie ojca) cherlawy i chorowity syn Konrad. Manfred, jako typowy feudał, kobiety miał w pogardzie, a przejmował się jedynie zapewnieniem następstwa rodu, tak więc umyślił nierokującego wiele potomka czym prędzej wyswatać. Sprowadzono odpowiednią księżniczkę imieniem Izabela, jednak nim doszło co do czego ze ślubem, z nieba spadł ogromny szyszak (sic) przygniatając niedoszłego pana młodego na śmierć. Zatroskany Manfred postanowił niezwłocznie wypełnić dynastyczny obowiązek w miejsce nieboszczyka, czyli rozwieść się z Hipolitą i samemu poślubić Izabelę. Panna jakoś niespecjalnie była zachwycona perspektywą wymiany teścia na małżonka, czemu dała wyraz schroniwszy się w pobliskim kościele. Pomógł jej w tym pewien Teodor – oficjalnie lokalny parobek, wkrótce jednak zdemaskowany jako… syn mnicha. Mnich bowiem, zanim został mnichem, zdążył być mężem, ojcem, a nawet hrabią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalsze gotycyzmy rozgrywają się więc pomiędzy Manfredem, jego rodziną, mnichem, jego synem, oraz Izabelą i jej ojcem (który przezornie zjechał niebawem na zamek). Są ucieczki do pustelni i zabawne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;qui pro quo&lt;/span&gt; takie jak obie panny (które tymczasem zdążyły się zaprzyjaźnić) zakochujące się w świeżo nobilitowanym Teodorze, tenże Teodor pomyłkowo pojedynkujący się z ojcem Izabeli w jej obronie, starsi panowie dwaj postanawiający rozwikłać spór oddając sobie nawzajem córki za żony (Hipolita ma wciąż iść do klasztoru), pojawiające się kolejno elementy nadludzkich wymiarów zbroi (należące rzekomo do legendarnego protoplasty rodu), wreszcie Manfred też pomyłkowo zabijający Matyldę, którą wziął za Izabelę. Po tym wszystkim głos rozsądku, czyli Hipolita, sugeruje mężowi wspólne udanie się do tego nieuniknionego klasztoru (a nawet dwóch – koedukacja to wynalazek późniejszy) i pozostawienie księstwa wraz z zamczyskiem bardziej nadającym się do tego młodym. Tak więc pierwsza powieść gotycka kończy się ogólnym pojednaniem przy minimalnej ilości trupów, a nawet przodek wszelkich późniejszych gotyckich złoczyńców w końcu przytomnieje i żałuje za grzechy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tych literackich przygodach w Otranto czekał na nas &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?authkey=Gv1sRgCJvZ4LTTwpn1dg#5578478117932502866"&gt;nadmorski zameczek&lt;/a&gt;, zbudowany zresztą nie w czasach wypraw krzyżowych, kiedy rozgrywa się akcja, a w końcu XV wieku przez Aragończyków. Milusi i nawet nieźle zachowany, ale wielki szyszak wraz z jego jeszcze większym właścicielem raczej by się w nim nie zmieścili. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafił nam się jednak bonus. Jak w każdym włoskim miasteczku, w Otranto znaleźliśmy też &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?authkey=Gv1sRgCJvZ4LTTwpn1dg#5578478284734261170"&gt;katedrę&lt;/a&gt;, która bardziej nadawałaby się na scenografię jakiejś gotyckiej historii. Jest i do śmiechu i do strachu. Do śmiechu są mozaiki pokrywające całą podłogę kościoła, przedstawiające w większości zwierzęta, które albo &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?authkey=Gv1sRgCJvZ4LTTwpn1dg#5578478462231514706"&gt;jedzą inne zwierzęta&lt;/a&gt;, albo &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?authkey=Gv1sRgCJvZ4LTTwpn1dg#5578478426756236802"&gt;nimi wymiotują&lt;/a&gt;. A jak już się trafi człowiek, to albo jest goły, albo przynajmniej zdziczały (jak, na przykład, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?authkey=Gv1sRgCJvZ4LTTwpn1dg#5578478394633979810"&gt;Kain&lt;/a&gt;). W miarę normalny był tylko &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?authkey=Gv1sRgCJvZ4LTTwpn1dg#5578478351390962674"&gt;król Artur&lt;/a&gt;, który zaplątał się w tym biblijnym towarzystwie. I jeszcze jakaś &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?authkey=Gv1sRgCJvZ4LTTwpn1dg#5578478558502948162"&gt;Diana w wersji chrześcijańskiej&lt;/a&gt; (bo w długiej sukni). Do strachu są tu &lt;a href="https://picasaweb.google.com/zdjeciopokazywacz/Apulia2011?authkey=Gv1sRgCJvZ4LTTwpn1dg#5578478494828690930"&gt;składowani hurtowo w oszklonej gablocie męczennicy (800 szt.) produkcji tureckiej, z surowca lokalnego&lt;/a&gt;, z 1480 roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny odcinek ( „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krasnoludki i Jerozolima&lt;/span&gt;”) już wkrótce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-8603625388544299363?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/8603625388544299363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=8603625388544299363&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8603625388544299363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8603625388544299363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/02/zameczek-w-otranto.html' title='Zameczek w Otranto'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6253908315319889004</id><published>2011-02-20T09:45:00.007+01:00</published><updated>2012-01-10T14:30:04.088+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='musical'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Les Miserables'/><title type='text'>Nędza uszczęśliwiona, czyli Les Miserables w Romie</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Ponieważ, być może wbrew obiegowym opiniom, nie jestem osobą mściwą i nie „obrażam się” na zawsze na instytucje kulturalne, choćby nie wiem jak srodze mnie zawiodły, wybraliśmy się wczoraj do teatru Roma na przedstawienie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Les Miserables&lt;/span&gt;. Wyszliśmy po dwóch i pół godzinach z poczuciem świetnie spędzonego wieczoru oraz gotowi rekomendować ten spektakl po wszystkich jarmarkach (co chyba nie jest konieczne, bo na polską superprodukcję zjeżdża się publiczność autokarami, nawet i z Przasnysza a najcierpliwsi widzowie siedzą na podłodze). Nie było idealnie – nie jestem na tyle naiwna, żeby oczekiwać bezszmerowego wykonania w żywym teatrze – ale, biorąc wszystko pod uwagę, naprawdę bardzo dobrze i można tylko życzyć sobie i Romie, aby utrzymała tak wysoki poziom jak najdłużej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od kwestii techniczno-obsadowych. Wystawienie tego, wcale niełatwego, musicalu wypadło ciekawie i można wręcz powiedzieć, że zbliżało się do światowego poziomu, chociaż nie była to replika. Dekoracje były imponujące i w dobrym guście, zmiany scenografii sprawne i szybkie, efekty multimedialne używane z wyczuciem i smakiem. Kostiumy podobnie – oddające ducha epoki, spójne stylowo, wizualnie ładne. Muzyka tego dzieła broni się sama, a wczoraj nawet niespecjalnie miała się przed kim bronić. Orkiestra może nie porywała, ale grała rzetelnie i bez błędów. Zaskakująco dobrze – wobec moich wielkich obaw w tym zakresie – wyszła polska wersja językowa. Daniel Wyszogrodzki (a.k.a. Panadyrektorski Kolega) nie dorównał może wersji z Gdyni sprzed paru lat, ale wstydu nie było. Tylko dwie piosenki spolszczono na tyle kostropato, że kolidowało to z muzyką. Pierwszą z nich jest główny song komisarza Javerta „Stars” – w oryginale pieśń piękna i melodyjna, tutaj nieco nieczytelna z powodu niedostosowania ilości sylab do nut. Druga – i identyczny problem – to „Red and Black”. Ja rozumiem, że jak zespół ma śpiewać słowo „red”, to trudno to przekuć na polskie „czerwień” i tłumacz robił co mógł, ale moment był wyjątkowo, wręcz złośliwie, wyrazisty. No i niestety – mizeria polska bez śladu rymów popełniona z mojej ulubionej piosenki Eponiny „On My Own”. Szkoda, bo ta scena ma wielki potencjał dramatyczny i dobrze wykonana wyciska łzy z oczu wszystkim identyfikującym się z Eponiną dziewojom na widowni (czyli lekko licząc 70%). Ponieważ w czasie, kiedy poznałam ten musical, ja też byłam taką 19letnią Eponiną (za wątpliwą zasługą pewnego kolegi, który obsadził się w roli Mariusza), służę moim juvenilium, jakby Szanowny P. K. zbłądził kiedyś na tę stronę (można brać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pro publico bono&lt;/span&gt;, tylko proszę podać drobnym drukiem, że to moje):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sama&lt;br /&gt;Eponina: Czasami błądzę długo w noc, gdy cień nad miasto spływa nisko.&lt;br /&gt;Rozmawiam z nim i widzę go i… wyobrażam sobie wszystko.&lt;br /&gt;Świat kładzie się do snu, a ja samotna jestem tu…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję go, choć znowu jestem sama,&lt;br /&gt;Razem z nim przechadzam się do rana.&lt;br /&gt;Rozmarzona, sprzed oczu tracę drogę,&lt;br /&gt;Lecz dobrze wiem, że on tu jest, więc zgubić się nie mogę.&lt;br /&gt;W blasku gwiazd ulica lśni srebrzyście,&lt;br /&gt;Ciepły wiatr brylanty strąca z liści.&lt;br /&gt;W zachwycie, zdumiona wokół patrzę,&lt;br /&gt;I wszystko, czego teraz chcę, to iść, tak iść na zawsze…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze wiem, że to jest tylko sen,&lt;br /&gt;Że rozmawiam wciąż ze sobą, a nie z nim.&lt;br /&gt;Lecz choć wiem, że nie dostrzega mnie,&lt;br /&gt;Wciąż wierzę – jeszcze wszystko uda się…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham go, lecz kiedy noc przemija&lt;br /&gt;Znika gdzieś, w powietrzu się rozpływa.&lt;br /&gt;Bez niego, świat wokół mnie szarzeje&lt;br /&gt;I znowu bezlitosny świt odbiera mi nadzieję.&lt;br /&gt;Kocham go, lecz dzień po dniu poznaję,&lt;br /&gt;Tyle lat, nie żyję, lecz udaję,&lt;br /&gt;W tym świecie, co nie dostrzega wcale&lt;br /&gt;Mnie, która nie śmiem wierzyć już, że zmieni się zły los…&lt;br /&gt;Lecz kocham, &lt;br /&gt;Wciąż kocham,&lt;br /&gt;Tak go kocham…&lt;br /&gt;W koleją pustą noc…&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, tym razem nie popełniłam całości – tylko tę piosenkę oraz drugą Fantyny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do Romy, parę słów o wykonawcach. Panowie jednogłośnie bardzo dobrzy. Można pochwalić i Valjeana (Janusz Kruciński), i Javerta (Jakub Szydłowski – liczyłam wprawdzie, że będzie Łukasz Dziedzic, ale nie byłam rozczarowana), i Thenardiera (Tomasz Steciuk), i Mariusza (Marcin Mroziński), i Enjolrasa (Łukasz Zagrobelny). Pana Mrozińskiego widzieliśmy kiedyś w roli Raoula w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Upiorze W Operze&lt;/span&gt; - czyli tutejszej wersji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Upiora Opery&lt;/span&gt; A. L. Webbera - i był wtedy jedynym  sprawnym i dobrze obsadzonym śpiewakiem na scenie. Wczoraj miał z kim pracować. Doceniliśmy Łukasza Zagrobelnego w idealnie dobranej do jego możliwości roli, a Valjean był premierowy i faktycznie pierwsza klasa. Z pań nie rozczarowała Malwina Kusior jako Eponina (tym bardziej szkoda tej piosenki). Anna Dzionek jako Madame Thenardier byłaby dobra, gdyby nie „grała kubłami”. Anna Gigiel (Fantyna) wydała nam się raczej słaba, ale tylko do czasu, aż w drugim akcie Kozeta z uroczej (i dobrze śpiewającej) sierotki wyrosła na przeraźliwie piszczącą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;banshee &lt;/span&gt;nazwiskiem Paulina Janczak. Panią tę miałam już ogromną nieprzyjemność słyszeć w jakichś nagraniach w roli Christine w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Upiorze &lt;/span&gt;i trzeba przyznać, że tych ultradźwięków się nie zapomina. Ale był to jedyny wokalny zgrzyt wieczoru. W dodatku chór, wobec którego nie miałam większych oczekiwań, mile zaskoczył zgranym śpiewem i świetną dykcją (może z wyjątkiem finału pierwszego aktu, ale przymknę oko, bo to bardzo trudny ansambl). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słów kilka o rzeczy samej, czyli o dziele – czyli tak naprawdę o tym, co jest tutaj istotne i co pozostanie, kiedy już zupełnie zapomnimy o szczegółach konkretnej inscenizacji czy wykonania. Wśród miłośników teatru muzycznego od dwudziestu lat z okładem toczy się nierozwiązany spór o palmę pierwszeństwa dla super-arcydzieła gatunku pomiędzy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Les Miserables&lt;/span&gt; a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Phantom of the Opera&lt;/span&gt;. Pewnie nietrudno zgadnąć, że ja należę do tej drugiej opcji, ale dopiero teraz poukładałam sobie w głowie właściwie dlaczego, a nie tylko „ja po prostu kłocham &lt;span style="font-style: italic;"&gt;POTO&lt;/span&gt;”. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Les Miserables&lt;/span&gt; zajmują więc zaszczytne, chwalebne i zasłużone drugie miejsce – ale drugie i to się nie zmieni. Za to, że akcja znów dzieje się w moim ukochanym XIX wieku, za solidne podstawy literackie, za wiele świetnych scen i potencjał do naprawdę imponujących wystawień. Za wysokiej próby muzykę, której nie wstydzą się wykonywać również śpiewacy operowi, za humanistyczne przesłanie. Pochwały można by mnożyć. Ale…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konstrukcja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Les Miserables&lt;/span&gt; mimo wszystko wzbudza kilka drobnych zastrzeżeń, które wczoraj miałam okazję odczuć dosłownie na własnej skórze. Na przykład to, że akt pierwszy jest w porównaniu z drugim niemożebnie długi – w Romie są twarde fotele, więc przed przerwą koncentrowałam się już niestety głównie na bolącej mnie kości ogonowej (rodzaj wmontowanej osobistej miarki odpowiedniej długości dzieł scenicznych, pamiątka po drobnym wypadku z dzieciństwa). Poza tym, akcja toczy się zbyt szybko, w ciągu dwóch i pół godziny przed oczami widza mknie kilkanaście lat. Skutek tego jest taki, że pojawia się i znika całe mnóstwo bohaterów, którzy – jak na przykład Fantyna – migną, zaśpiewają jedną solówkę i odchodzą, zanim widz zdążył ich naprawdę polubić. Kolejna sprawa to właśnie postacie – większość z nich to chodzące (mimo że niedoceniane przez otoczenie) wzory cnót. Są tak kryształowi, że nie ubrudzi ich ani wyrok więzienia, ani skrajna nędza, ani nieślubne potomstwo czy zawód prostytutki. To wszystko są niezawinione przez nich nieszczęśliwe okoliczności, spod których te modelowe wręcz dusze ludzkie lśnią oślepiającym blaskiem niewidzialnych aureolek. Rozumiem, że przesłaniem powieści oraz musicalu jest zwrócenie uwagi widza bądź czytelnika na prawdę, że nawet ludzie pogardzani, upodleni i żyjący w ubóstwie mogą osiągnąć pełnię człowieczeństwa. To się udało – aż za bardzo. Na przykład Jean Valjean jest tak święty, że aż nieludzki. Jak powiedział kiedyś (o kimś innym) Winston Churchill: „He has all the virtues I dislike and none of the vices I admire.” Brak wad, pokutowanie przez całe życie za jeden błąd (kradzież sreber zacnego biskupa), zresztą wybaczony przez poszkodowanego, poświęcenie kolejnym sprawom z całkowitym pominięciem własnych potrzeb – to jest żywot męczennika codzienności. Kogoś, kogo z przyjemnością chciałoby się mieć jako ojca, przyjaciela, wuja – ale za skarby świata nie poszłoby się z nim na randkę. Wreszcie, to jest sztuka o zwycięstwie Zacnych Mieszczan – takich jak dorosła Kozeta i Mariusz. Niby tacy mili, zaangażowani, oświeceni, idealistyczno-socjalistyczni, ale nie mogę oprzeć się przykremu wrażeniu, że to mariaż bladaczki z mimozą, a najdalej za parę lat ugrzęzną z kretesem w burżuazyjnej stabilizacji. Wyjątkiem i przeciwwagą dla tego zalewu solenności jest groteskowo przerysowany Thenardier z żoną – szuje i kanalie. Zwłaszcza w musicalu, gdyby nie oni, nie byłoby nawet cienia humoru i lżejszego tonu, więc dobrze, że są. Wychodzi na to, że najciekawszą (chociaż wcale nie sympatyczną) postacią jest Javert – jest w nim tragizm na miarę Tytusa Andronikusa, który trzymając się ślepo litery prawa staje się tytułowym nędznikiem (ja bym przetłumaczyła tytuł powieści raczej jako „Nędzarze” lub „Nieszczęśnicy”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Les Miserables&lt;/span&gt; to bardzo wierna i rzetelna adaptacja powieści Hugo na scenę. Twórcy musicalu nie dodali niemal nic od siebie (z konieczności nieco odjęli), zmienili tylko medium. To jest wykonane po mistrzowsku i z wielkim wyczuciem teatralnego rzemiosła. Ale… Zawsze mi się wydawało, że najcenniejsze są adaptacje reinterpretujące; takie, które pozwalają na nowo odczytać dzieło wyjściowe. Kiedy po obejrzeniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;POTO &lt;/span&gt;sięgnęłam po książkę Gastona Leroux, nie mogłam uwierzyć, że to jest ta sama historia. Postacie i okoliczności się zgadzały – wydźwięk był diametralnie inny, odczytany między wersami i przetworzony na potrzeby naszych czasów i naszej wrażliwości. I tak wyszła sztuka nie o tym, jak mimo niekorzystnych okoliczności pozostać człowiekiem, ale jak, zaczynając nawet gorzej niż bohaterowie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nędzników&lt;/span&gt;, wybić się ponad kondycję ludzką. Jak za sprawą sztuki i miłości niedoskonali ludzie zmieniają się w anioły, w bóstwa. Wierzę, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Les Miserables&lt;/span&gt; może przygnębionego i znękanego człowieka pokrzepić, podnieść na duchu i moralnie postawić na nogi. Ale nie uniesie go na skrzydłach.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6253908315319889004?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6253908315319889004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6253908315319889004&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6253908315319889004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6253908315319889004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/02/nedza-uszczesliwiona-czyli-les.html' title='Nędza uszczęśliwiona, czyli Les Miserables w Romie'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-2717237756149398179</id><published>2011-02-03T04:13:00.004+01:00</published><updated>2011-02-03T20:15:05.064+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maria Stuarda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Donizetti'/><title type='text'>Maria Stuart, włoska święta</title><content type='html'>Pierwsze polskie wystawienie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Marii Stuardy&lt;/span&gt; Donizettiego uczciliśmy jak należy, czyli wybraliśmy się na obie premiery. O ile wrażenia słuchowe za każdym razem były inne – i chyba najkorzystniej byłoby skompilować  „mix” sobotniej Marii (Joanna Woś) z niedzielną Elżbietą (Barbara Kubiak) – inscenizacja nie zrobiła się z soboty na niedzielę ani trochę lepsza i raz za razem straszyła nas scenograficzną, kostiumologiczną i reżyserską mizerią. Niby klasycznie, ale, zamiast jednego z najbarwniejszych dworów Europy w naprawdę ciekawych czasach, pokazano nam coś na kształt szarego bunkra z wielką ilością schodów, po których przewalały się grupki uzbrojonych statystów, tupotem zagłuszając główne arie, a chór przybrany był w szyte z jednej beli materiału czarne stroje, jakbyśmy przypadkiem trafili na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Purytan&lt;/span&gt;. Słowo daję, brakowało tylko niemowlęcia-Cromwella w żałobnych  powijakach – co by się ostatecznie dało załatwić, bo późniejszy zabójca wnuczka tytułowej królowej Szkotów urodził się był w roku 1599. Marię ścięto wprawdzie w roku 1587, ale jeśli miałoby to być jedyne nagięcie historii w tej operze, to ja poproszę bardzo i z pocałowaniem ręki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak „operowanie” na materiale Szekspira (zazwyczaj niestety odbywające się bez znieczulenia), tak samo drażni mnie beztroskie mieszanie w historii Anglii, którą znam i lubię nawet dłużej niż kompozycje włoskich belkantystów. Librecista Giuseppe Bardari, w przed nim Schiller, z którego zaczerpnął on tę opowieść, pofolgowali wyobraźni na tyle, że właściwie można by było umieścić akcję opery w jakimś fantastycznym królestwie, a nie mieszać w to postaci i wydarzenia historyczne. Byłyby dwie zwaśnione królowe – jedna despotyczna i wredna, druga szlachetna i czysta jak łza - rywalizujące o względy pięknego hrabiego. Ta zła kazałaby z zawiści skrócić o głowę tę dobrą, która wśród chóralnych modłów roniącego łzy dworu poszłaby prosto do nieba po odbiór zasłużonej aureolki. Z tym, że jeśli miałyby to być Elżbieta I i Maria Stuart, to ja bym to widziała całkiem odwrotnie.&lt;br /&gt;Po obejrzeniu chyba parunastu wersji filmowych nie znalazłam takiej, w której moralne zwycięstwo w tym pojedynku przyznałabym Marii. I nie chodzi mi o to, że historycznie żadna taka konfrontacja nie miała miejsca, a protagonistki nigdy się nie spotkały, bo w filmach się to zdarza wcale nierzadko – rozumiem, że mało kto się oprze potencjałowi dramatycznemu takiej sceny. Moim zdaniem jednak porównywanie Elżbiety z Marią jest porównywaniem jednej z największych władczyń, jakie Anglia miała szczęście posiadać z (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;excuses le mot&lt;/span&gt;) pospolitą zdzirą, całe życie grającą jedną kartą – tym, że w młodości była ponoć bardzo ładna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elżbieta i Robert Dudley, hrabia Leicester (co się wymawia „Lester”, a nie, jak nam kładziono w uszy w operze, „Leiczester”) stanowią jedną z najciekawszych i zarazem najbardziej tragicznych par kochanków w historii. I nie ma większego znaczenia, czy kiedykolwiek tę wielką i żarliwie wzajemną miłość skonsumowali (zdania w tej sprawie są podzielone). Wystarczy przeczytać sobie jakąkolwiek biografię Elżbiety, żeby znaleźć świadectwa olbrzymiej, chwilami wręcz obsesyjnej miłości z obu stron. Miłości naznaczonej tragizmem, bowiem oboje doskonale zdawali sobie sprawę, że na wspólną przyszłość nie mają szans, przede wszystkim dlatego, że ona była królową, a on jej poddanym. Śmierć żony Roberta, Amy, w bardzo podejrzanych okolicznościach (spadła ze schodów), też nie pomogła, a raczej bardzo zaszkodziła romansowi. Elżbieta, w przypływie desperacji, postanowiła nawet wysłać „spalonego” na dworze hrabiego do Szkocji z poufną misją… poślubienia Marii Stuart. Sprawa ta nie doszła jednak do skutku, bowiem zanim Dudley dojechał do Edynburga, królowa Szkotów miała już męża. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przynajmniej wiadomo, skąd Schiller, a za nim Donizetti, wzięli tę dętą ideę, że „Leiczester” kochał się na zabój w szkockiej królowej. Maria (w operze) jest niewinna, wręcz dziewicza, a jej prawo do dziedziczenia tronu opiera się na znacznie mocniejszych podstawach niż Elżbiety (katolicy nigdy nie uznali rozwodu Henryka VIII z Katarzyną Aragońską, więc uważali Elżbietę za nieślubną). W rzeczywistości Maria Stuart nie mogła być dalsza od świętej. Wydana w dzieciństwie za mąż za następcę tronu Francji, po jego śmierci jako młoda wdowa wróciła do swojego dziedzicznego królestwa Szkocji. Tam bez większych skrupułów wydała się za mąż za lokalnego szlachcica (Henry Darnley), którego głównym, jeśli nie jedynym, atutem były zgrabne nogi. Wkrótce przekonała się, że niestety poślubiła pijaka, brutala i idiotę. Rozczarowana dama poszukała więc sobie kochanka, trafiło na (zdaniem biografów, brzydkiego jak noc listopadowa) włoskiego sekretarza nazwiskiem Rizzio. W końcu rogaty mąż wytrzeźwiał na tyle, żeby dopaść gacha w gabinecie żony i na jej oczach wysłać go na tamten świat. Maria była wówczas w ciąży – pewnie sama nie wiedziała, czy z mężem, czy z kochankiem. Mord na Rizziu ostatecznie poróżnił małżonków (a na cóż u licha liczył Darnley?). Królowa zaczęła się rozglądać za kimś, kto uwolniłby ją od kłopotu. Napatoczył się niejaki Bothwell, moczymorda i brutal jeszcze gorszy, jeśli to tylko możliwe, od Darnleya. Zorganizował zręczny zamach, wysadził w powietrze budynek, gdzie nocował akurat mąż królowej, a skoro ten próbował jeszcze zwiewać przez okno, wykończył go osobiście w ogrodzie. Potem, zgodnie z umową, zgłosił się po „rękę księżniczki i pół królestwa” – a ponieważ Maria próbowała się targować, bez ceregieli ją zgwałcił. O ile sam fakt gwałtu mógłby wzbudzić w czytelnikach współczucie dla Marii, to, co stało się potem, już jakby mniej. Otóż – królowej się spodobało. Jak twierdzą kronikarze, zapałała do Bothwella gwałtownym afektem, oficjalnie go poślubiła i zamierzała oddać mu wszelkie królewskie przywileje, w czym przeszkodziła jej tylko rebelia jej własnych szkockich baronów. Uwięziona w zameczku na wyspie Maria w znany tylko sobie sposób (jednakowoż wiele wyobraźni nie pozostawiający) nakłoniła strażnika do odwiezienia ją łódką na brzeg i zbiegła do Anglii, gdzie oddała się pod opiekę swojej kuzynki Elżbiety (Henryk VIII i babka Marii byli rodzeństwem). Tam, przy pierwszej sposobności, zaczęła wymieniać listy z katolickimi poddanymi Elżbiety w sprawie zorganizowania przedterminowej zmiany na tronie – jako najbliższa żyjąca krewna, Maria była domyślną następczynią Elżbiety. W takich okolicznościach wielka scena Stuardy, w której wymyśla Elisabetcie od bękartów oraz dziwek (tak: Maria, Elżbiecie, od dziwek!) brzmi nieco fałszywie… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jednak nie koniec opery, zaledwie przerwa po pierwszym akcie. Ten – jak sugeruje się widzowi  - akt słusznego oburzenia w wykonaniu znieważonej niewinności zaowocował, co łatwo było przewidzieć, szybkim powiadomieniem kata, że szykuje mu się robota. Przez większość drugiego aktu Maria żegna się ze światem, ze szlochającym „Leiczesterem”, wreszcie z całym dworem (chyba Elżbiety, bo innego tam nie było), który wśród chlipania zanosi modły do Boga i nowej (już-za-momencik) świętej. Niby przyłazi tam jeszcze pewien Talbot, który nieśmiało przebąkuje o zamordowanym mężu („Ja to z miłości” - Maria mu na to), o spisku przeciw Elżbiecie („Taka smutna pomyłka…” – celnie ripostuje Szkotka z miną Madonny od siedmiu boleści). Oskarżyciel daje za wygraną, a Maria wchodzi na szafot po lepszą koronę niż angielska. Jeśli czegoś serdecznie nie cierpię, to kurwiszonów pozujących na święte. I nawet piękna muzyka – a tu była piękna – na to nie pomoże. &lt;br /&gt;Życie (lecz nie Donizetti) dopisało do tej historii przewrotną puentę. Maria, mimo starań Szkotów, nie została uznana świętą (przypuszczam, że ówczesny papież po prostu przeczytał jej dokładniejszy życiorys). Jednak jej syn – z dużą dozą prawdopodobieństwa bastard Rizzia – zasiadł po Elżbiecie na tronie Anglii. Opera o nim nie wspomina, zapewne dlatego, że Jakub I nie przywrócił katolicyzmu  - a to , przynajmniej zdaniem Włochów, poważniejszy grzech niż łóżkowe igraszki z, choćby i niezbyt urodziwym, „Italiano vero”, a nawet zbrodnie z namiętności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-2717237756149398179?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/2717237756149398179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=2717237756149398179&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2717237756149398179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2717237756149398179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/02/maria-stuart-woska-swieta.html' title='Maria Stuart, włoska święta'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-5228002022961613864</id><published>2011-01-25T00:33:00.002+01:00</published><updated>2011-01-25T00:39:12.390+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mała forma artystyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczytajki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogosfera'/><title type='text'>Kuchnia polska dla średnio zaawansowanych</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Rzecz się urodziła na zaprzyjaźnionym blogu, jako uboczny skutek podkpiwań AndSola z &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;menu staropolskiego&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; i stojącego doń w opozycji menu młodopolskiego. Ponieważ autory udzieliły mi&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;nihil obstat&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; pozwalam sobie całość jadłospisów w ujęciu historycznym zestawić poniżej&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;(pośród autorów: Bobik, Nisia, Lisek, Vesper, Moja Ślubna i ja sam).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;A to mianowicie:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu średniowieczne:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Vol-au-vent z bogurodzicy&lt;br /&gt;Kadłubek opiekany&lt;br /&gt;Smażania gnieźnieńskie&lt;br /&gt;Polikarp w śmiertanie&lt;br /&gt;Psałterz po puławsku w papilotach&lt;br /&gt;Memento mori na kwaśno&lt;br /&gt;Gałki z dobczyna&lt;br /&gt;Syry świętego Aleksego&lt;br /&gt;Desyry&lt;br /&gt;Amen w pacierzu&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu renesansowe:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Biernaciki zawijane&lt;br /&gt;Sarmaty wieprzowe w miechowicie&lt;br /&gt;Człowiek poczciwy z rożna&lt;br /&gt;Sielanka panierowana po szymonowicku&lt;br /&gt;Potrawa z rzeczypospolitej&lt;br /&gt;Hozjusz w galarecie&lt;br /&gt;Dworzanin polski na dziko&lt;br /&gt;Bliny wujka&lt;br /&gt;Lipniak czarnoleski&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu barokowe:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;sęp w szarzyńskim sosie&lt;br /&gt;pieczeń z wydry na pasku&lt;br /&gt;bitki potockie z moraliami&lt;br /&gt;muza domowa alla putanesca&lt;br /&gt;sałatka z morsztynu&lt;br /&gt;baka zabielana&lt;br /&gt;baba naborowska&lt;br /&gt;roksolanki z bitą śmietaną&lt;br /&gt;benedyktynka z Chmielowa&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu oświeceniowe:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Kitowicz na szaro&lt;br /&gt;Malwina w majonezie&lt;br /&gt;Biskupki warmińskie w trójniaku&lt;br /&gt;Brzana modna z patelni&lt;br /&gt;Monachomachia zawijana z ryżem&lt;br /&gt;Krewetki i trembecki w sosie słodko-kwaśnym&lt;br /&gt;Soup mycheide avec creme fraiche&lt;br /&gt;Filon marynowany w zalewie laurowej&lt;br /&gt;Piski powrotne po poselsku&lt;br /&gt;Kruche ciasteczka doświadczyńskie&lt;br /&gt;Kołłątaj parzony w sosie godebskim&lt;br /&gt;Woronicz w oleju aromatyzowanym&lt;br /&gt;Nalewka wirtemberska łzawa&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Stone Sans Sem ITC TT'; font-size: small;"&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu romantyczne:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wallenrod w maladze&lt;br /&gt;Pasztet beniowski&lt;br /&gt;Zupa ordonowa z redutami&lt;br /&gt;Świtezianki w cieście piwnym&lt;br /&gt;Grażyna po wiejsku&lt;br /&gt;Lilie panierowane&lt;br /&gt;Sorbety krymskie&lt;br /&gt;Baby i dziady lukrowane&lt;br /&gt;Balladyna malinowa&lt;br /&gt;Tort słowacki z kasztanami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu pozytywistyczne:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Zrazy faraońskie na sposób pruski&lt;br /&gt;Zając z dygasami&lt;br /&gt;Balcerki brazylijskie w zalewie z roty&lt;br /&gt;Asnyki z pieprzem&lt;br /&gt;Kartofle w niebieskich mundurkach&lt;br /&gt;Krzyżak połaniecki flambée&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Dudki waryńskie w occie&lt;/i&gt; (wyplute były, sanepid nie pozwala brać do masowego żywienia)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Sygietynka w calvadosie&lt;br /&gt;Tort orzeszkowy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu młodopolskie:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wyciąg z dzikiej róży i ciemnych smreczyn (aperitif)&lt;br /&gt;Kasprowicz z chałupy wędzony w dymie&lt;br /&gt;Boyozorki żeleńskie w absyncie&lt;br /&gt;Grochówka zapolska ze skwarkami&lt;br /&gt;Kotlety micińskie w oparach ciekłego azotu&lt;br /&gt;Dudki wyspiańskie na kwaśno&lt;br /&gt;Rydel zawijany z farszem z tetmajerów&lt;br /&gt;Galareta przybyszewska z grzybkami halucynogennymi&lt;br /&gt;Dulszczyzna gotowana po żeromsku&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Witkace z pulpetamy&lt;br /&gt;Sałatka pokrzywowo-mniszkowo–perzyńska&lt;br /&gt;Profitrolki z rittnerami na gorąco&lt;br /&gt;Lody mirandola&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu międzywojenne:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Skamanderki cielęce w białym winie&lt;br /&gt;Roladki z wędzonego przybosia&lt;br /&gt;Jajecznica na słonimie&lt;br /&gt;Iwaszki po chłopsku&lt;br /&gt;Karmazyn z lechoniami&lt;br /&gt;Kluski irzykowskie&lt;br /&gt;Iłła podduszana à la mode&lt;br /&gt;Kompot z suszonych pajperek&lt;br /&gt;Tort z wierzyka w księżycowym blasku&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu PRL-owskie:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Jerzyki diamentowe pieczone w popiele&lt;br /&gt;Bitki z jasienicy z gomułką sera&lt;br /&gt;Kasza nowohucka z ważykami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Sznycel partyzancki po filipsku&lt;br /&gt;Udziec z barańczaka zapijany kryniczanką&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Kindziuk konwicki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Cogitki St. Jacques&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Machejki razowe ze śliwiakami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Okularnik wędzony na zimno w empikach&lt;br /&gt;Sałatka studencka na kwaśno z jabłkami&lt;br /&gt;Eurydyki w czekoladzie&lt;br /&gt;Kisiel z giedroyciami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu solidarnościowe:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wałęsiki po kaczmarsku z gdańską wódką&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Móżdżek zniewolony a’la Miłosz na sucharkach emigranckich&lt;br /&gt;Nalesniki z powielacza zawijane w ostrym sosie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Frasyniuki mazowieckie w bibułach&lt;br /&gt;Grilowane wrzodaki na styropianie&lt;br /&gt;Lechówki na maśle z geremkami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu epoki stanu wojennego:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wołowina z pronami w majonezie&lt;br /&gt;Kotlety z kartkówki jaruzelskiej bite długą pałą&lt;br /&gt;Szmalec z baryły&lt;br /&gt;Wrona duszona z oliwą&lt;br /&gt;Filety z gruli po internacku&lt;br /&gt;Ulungi w occie&lt;br /&gt;Racuchy dobraczyńskie na słodko&lt;br /&gt;Wyrczek (=wyrób czekoladopodobny)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Kokosanki z koksownika&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Gazrurki z kremem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Menu wspólczesne:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Pierogi polsko – ruskie w sosie masłowskim&lt;br /&gt;Polewka kardynalska z kluskami z dzieciątek niepoczętych&lt;br /&gt;Kura domowa parytetowana po gretkowsku z warzywami&lt;br /&gt;Biedronie z pstrąga tęczowego paradnego&lt;br /&gt;Filet z wisławy z ziarnkiem piasku&lt;br /&gt;Rydzyki z patelni&lt;br /&gt;Konkordatki wadowickie z kremem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;I jako bonus... menu kuchni światowej, postmodernistyczne:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Skoonsy na cicciolinie&lt;br /&gt;Symulakry po pekińsku&lt;br /&gt;Derrida à la meunière&lt;br /&gt;Łapy lyotarda z musztardą&lt;br /&gt;Rorty podwędzane&lt;br /&gt;Surówka intertekstualna na gorąco&lt;br /&gt;Cząstki elementarne w sosie houellebecq&lt;br /&gt;Pynchony z lukrem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-5228002022961613864?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/5228002022961613864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=5228002022961613864&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5228002022961613864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/5228002022961613864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/kuchnia-polska-dla-srednio.html' title='Kuchnia polska dla średnio zaawansowanych'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-4942755757313193288</id><published>2011-01-16T20:08:00.003+01:00</published><updated>2011-01-16T21:37:15.824+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felieton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kościół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Niechaj żyje para młoda!</title><content type='html'>&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Byliśmy dzisiaj w kościele. Na ślubie przyjaciół mojej matki. Państwo młodzi w wieku łącznie na oko 150 lat, prawnuczątka gaworzące w kruchcie. Ślub się wziął stąd, że biologia&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;ostatnio&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;wygrała z dotychczas istniejącymi przeszkodami natury sakramentalnej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 16.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;I kilka spostrzeżeń. Po pierwsze, jak na osobę duchowną, celebrans wykazywał zdumiewająco mało wiary, co obajwiło się &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;pominięciem&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; niezbywalnych, wydawało się, słów (cytuję z pamięci): “&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg was obdarzy?”&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;. Księgi objawione znają przecież przykłady późnego macierzyństwa i ojcostwa (Sara i Abraham chociażby), kimże jest wiejski ksiądz, aby &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;apriori&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; wykluczać działanie opatrzności? Jak już wierzyć, to przecież na całego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 16.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Druga sprawa to &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;dorosły&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; ministrant. Być może jest to efekt wszelkich skandali w kościele ostatnich dekad i na wszelki wypadek przyjmują akolitów powyżej &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;age of consent&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 16.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;I trzecia sprawa, najważniejsza, która zainspirowała mnie do tego wpisu, sprawa oprawy muzycznej. Otóż uzmysłowiłem sobie, że dla większości Polaków jedyny kontakt z muzyką na żywo odbywa się co tydzień w kościele. I to jest olbrzymia odpowiedzialność, co i jak im się gra. Odpowiedzialność, której Kosciół nie jest chyba nawet świadom. Ja jeszcze zrozumiałbym, gdyby rzecz działa się w przysłowiowym Pierdziszewie Górnym (dwie godziny pekaesem do większej cywilizacji), gdzie proboszcz posadził miejscowego Janka Muzykanta za fisharmonie czy inne organy. Ale rzecz wydarzyła się 20 km dwupasmówką od siedziby poznańskiej Akademii Muzycznej, we wsi, która jest siedzibą najbogatszej w Wielkopolsce gminy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 16.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Owszem, zagrano i Wagnera na wejście, i Gounoda (&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Ave Maria&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; z jakimś żałosnym polskim tłumaczeniem) w środku, i Mendelssohna na wyjście – ale w sposób urągający powadze zarówno uroczystości, jak i samej muzyki. Zatrudniony do „robienia oprawy” organista fałszował jak potępieniec, skutecznie obrzydzając zebranym te skądinąd i tak zgrane kawałki. Sytuację starała się ratować nagodzona do śpiewu sopranistka. Na jej chwałę niech będzie zapisane trzymanie się nut, ale z nieznośną popową manierą przywodziła nam na myśl powiatowy finał „Mam Talent” gdzie każda podśpiewująca przy dojeniu krów Zocha chce być co najmniej Edytą Górniak.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 16.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Pomiędzy tymi zgranymi do bólu klasykami ślubnymi organista grał polo-katolo, żenujące zarówno od strony muzycznej, jak i tekstowej. To jest w tym wszystkim najsmutniejsze: w ostatnich kilku stuleciach skomponowano wiele arcydzieł muzyki liturgicznej, samych utworów napisanych na organy jest niemal nieskończona ilość (a nawet jeśli skończona, to zawsze można transkrybować inne), nie ma powodu, aby w kościołach wykonywać rymy częstochowskie pod kilka prostych akordów, fałszując przy tym niemiłosiernie. A zresztą, może i dobrze, że Kościół nie &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;zawłaszcza&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; mszy Mozarta, Bacha czy Beethovena: jak im dobrze z polo-katolo, kimże jestem, aby temu szczęściu stać na przeszkodzie. Dzięki temu można się - na przykład - cieszyć Rossinim (&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Petite Messe Solennelle&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;) &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ubNFMJoUShU&amp;amp;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;u Almodovara&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 13.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;PS. Tytuł wpisu oczywiście cytatem operowym (pierwsze słowa &lt;i&gt;Halki).&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-4942755757313193288?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/4942755757313193288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=4942755757313193288&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4942755757313193288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4942755757313193288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/niechaj-zyje-para-moda.html' title='Niechaj żyje para młoda!'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-1793707768910004768</id><published>2011-01-15T00:30:00.000+01:00</published><updated>2011-01-15T00:30:37.397+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (9) - kolejna zagadka obrazkowa</title><content type='html'>Zamarł nam na ustach śmiech bluźnierczy. Zagadka nawet doby nie wisiała nieodgadnięta. Aż pierś z dumy puchnie, że tacy komcionauci tutaj bywają. Kwik górą! &lt;i&gt;And now something completely different&lt;/i&gt; - przechodzimy od &lt;i&gt;sacrum&lt;/i&gt; do &lt;i&gt;profanum&lt;/i&gt; - kolejna zagadka.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TTDbHnhmXQI/AAAAAAAACGA/xSvbKl9vfi4/s1600/IMG_0603.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TTDbHnhmXQI/AAAAAAAACGA/xSvbKl9vfi4/s320/IMG_0603.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Do czego służyło to urządzenie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 16px; line-height: 24px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;h1 class="firstHeading" id="firstHeading" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: initial; background-image: none; background-origin: initial; border-bottom-color: rgb(170, 170, 170); border-bottom-style: solid; border-bottom-width: 1px; color: black; font-weight: normal; line-height: 1.2em; margin-bottom: 0.1em; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-top: 0px; width: auto;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue', Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;(&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mafra_National_Palace"&gt;Palácio Nacional de Mafra&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h1&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-1793707768910004768?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/1793707768910004768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=1793707768910004768&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1793707768910004768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1793707768910004768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia-9-kolejna-zagadka.html' title='Trzecia Portugalia (9) - kolejna zagadka obrazkowa'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TTDbHnhmXQI/AAAAAAAACGA/xSvbKl9vfi4/s72-c/IMG_0603.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-3515599188817439511</id><published>2011-01-13T22:03:00.000+01:00</published><updated>2011-01-13T22:03:36.181+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (8) - odcinek obrazkowy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TS9nHjlEzWI/AAAAAAAACF8/_-ffUQt2ebY/s1600/IMG_1014.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="278" src="http://3.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TS9nHjlEzWI/AAAAAAAACF8/_-ffUQt2ebY/s320/IMG_1014.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Co przedstawia ten obrazek? Naszym zdaniem Dzieciątko Jezus wraz z towarzyszącym mu aniołkiem przybijają do krzyża (na próbę?) jakiegoś przypadkowo złapanego (brak aureoli!) nieboraka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet Ms', verdana, helvetica, sans-serif; font-size: 13px;"&gt;&lt;strong style="display: inline; height: auto; width: auto;"&gt;&lt;a href="http://mnazulejo.imc-ip.pt/en-GB/Default.aspx"&gt;Museu Nacional do Azulejo&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-3515599188817439511?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/3515599188817439511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=3515599188817439511&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3515599188817439511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3515599188817439511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia-8-odcinek-obrazkowy.html' title='Trzecia Portugalia (8) - odcinek obrazkowy'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TS9nHjlEzWI/AAAAAAAACF8/_-ffUQt2ebY/s72-c/IMG_1014.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-3147182267445331278</id><published>2011-01-12T00:11:00.002+01:00</published><updated>2011-01-12T00:13:56.701+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (7) - o tym, że podobieństwo Portugalii i Polski nie jest jednak kompletne</title><content type='html'>&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W którymś momencie swojej historii trzymilionowa Portugalia doliczyła się dwustu tysięcy sług bożych (mówimy o różnych formacjach mundurowych, pomijając jawnych i tajnych współpracowników w cywilu).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pierwszą zapateryzację zrobił&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;w roku 1758&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&amp;nbsp;ówczesny premier, Marquis de Pombal (wymawiajmy: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Markiś de Pombał&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, z opłatami licencyjnymi dla Niny Andrycz za używanie charakterystycznego Ł), na razie w ograniczonym zakresie (jezuici). Cała sprawa zaczęła się od trzęsienia ziemi, które w roku 1755 zmiotło większość Lizbony. Jezuici wykazali słabe wyczucie chwili, gdyż ogłosili, że za trzęsieniem stało niemoralne prowadzenie się króla, do którego jednocześnie jednak udali się z tacą. Pombal miał nieco mniej umocowany w metafizyce pogląd na katastrofy i żywioły i w ten sposób niechcący został ojcem współczesnej sejsmologii. No i od tego momentu rozpoczęło się szukanie kija. Kij znalazł się wkrótce w koloniach (na luźnych bardzo wątkach tej historii nakręcono film “&lt;i&gt;Misja&lt;/i&gt;”). Pombal o dwa stulecia wcześniej znalazł odpowiedź na retoryczne pytanie, które stawiał sobie Józef Stalin (“ile dywizji ma papież?”). Skutkiem czego papież się obraził, ale po kilkunastu latach mu przeszło.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Druga zapateryzacja nastąpiła w roku 1834, po wygranej przez stronnictwo liberalne wojnie o sukcesję tronu. Teraz zlikwidowano wszystkie pozostałe zakony. Słownie wszystkie. Zabrano budynki i ziemię.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Trzecia zapateryzacja wydarzyła się w roku 1910. Rewolucja, która obaliła monarchię, na swych sztandarach miała hasła antyklerykalne. Usunięto biskupów i zarekwirowano majątki diecezjalne, zakazano klerowi chodzić w miejscach publicznych w sutannach, zamknięto większość seminariów duchownych, usunięto naukę religii ze szkół państwowych wszystkich szczebli. Ponad sto lat temu. A komisja majątkowa nie powstała do dziś.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-3147182267445331278?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/3147182267445331278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=3147182267445331278&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3147182267445331278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3147182267445331278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia-7-o-tym-ze.html' title='Trzecia Portugalia (7) - o tym, że podobieństwo Portugalii i Polski nie jest jednak kompletne'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-4671998097437387005</id><published>2011-01-10T20:49:00.003+01:00</published><updated>2011-01-10T20:57:33.767+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (6)</title><content type='html'>&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Życie napisało puentę do romantycznej &lt;a href="http://andsol.blox.pl/2009/10/Koronacja-w-dawnym-stylu.html"&gt;historii miłości Inês i Pedra&lt;/a&gt;. Historii, którą Portugalczycy mają ochotę porównywać do dziejów Abelarda i Heloizy lub Romea i Julii. Rok po zabójstwie Inês, Pedro znalazł był pocieszenie w łożu niejakiej Teresy Lourenco. Z czego wynikł, jak to wówczas mawiano, syn naturalny. Albowiem miłość miłością, a natura naturą. Zresztą sprawiedliwość jakaś jest na tym świecie: bastard odziedziczył tron i założył nową dynastię (Aviz)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Po śmierci króla Sebastiana (przedostatniego z dynastii Aviz) na &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sebastianism"&gt;niefortunnej wycieczce do Maroka&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, królem został zupełnie niespodziewanie jego dziadek stryjeczny, który - co za pech - miał już siódmy krzyżyk na karku, a ponadto dorobił się kapelusza kardynalskiego. Dziadek traktował chyba fuchę poważnie (bo dorobił się przydomka &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Henrique o Casto - &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Cnotliwy, w znaczeniu prawiczka), zresztą jako kardynał nie bardzo się nadawał na przedłużacza dynastii. On się zresztą, jak tylko na niego to szczęście spadło, zaraz próbował &lt;i&gt;odkardynalić&lt;/i&gt;&amp;nbsp;i dziewosłębów rozesłał po dworach Europy, ale papież na to krzywo patrzył. Henryk nie miał czasu się przejmować opinią papieża bo szybko mu się zmarło i zrobił się kryzys dynastyczny. A Portugalczycy wciąż czekali na Sebastiana, który przyjedzie na białym koniu, bo nie tyle były wątpliwości co do ciała, co ciała nie było w ogóle. Bardzo polska historia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Następną dynastią, która nastała po 60 latach unii personalnej z Hiszpanią, była dynastia Braganza (którą pare pokoleń wcześniej założył bastard tego bastarda ze sprzed-poprzedniego akapitu). Miasteczko Vila Viçosa, gniazdo rodu Braganza, położone niedaleko od granicy hiszpańskiej zbudowane jest z marmuru i na (największych w Europie) złożach marmuru. W miasteczku znajduje się kosciół (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Santuário de Nossa Senhora da Conceição&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), zawierający figurę patronki (swoją drogą podobno figurka przyjechała z Anglii). W 1646 król João IV (wymawiajmy: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Zioało&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), ogłosił był Matkę Boską królową Portugalii i nałożył figurze swoją koronę. Od tego dnia, aż do samego końca monarchii, żaden władca Portugalii nie nosił już korony (albowiem &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.google.com/images?client=safari&amp;amp;rls=en&amp;amp;q=kr%C3%B3lowa+jest+tylko+jedna&amp;amp;oe=UTF-8&amp;amp;um=1&amp;amp;ie=UTF-8&amp;amp;source=univ&amp;amp;ei=qEYqTYfSIMSV8QOo78SiAg&amp;amp;sa=X&amp;amp;oi=image_result_group&amp;amp;ct=title&amp;amp;resnum=1&amp;amp;ved=0CCgQsAQwAA&amp;amp;biw=1235&amp;amp;bih=668"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;królowa jest tylko jedna&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;). Więc te &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/72/Sluby_Jana_Kazimierza_2.jpg"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;śluby Jana Kazimierza&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; to zupełnie nic oryginalnego. Polak Portugalczyk dwa bratanki. A ciotka królową na dwóch tronach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Na drugim brzegu Tagu stoi posąg. Jest mniejszy niż świebodziński, ale ma większy postument. I nie spogląda na parking przy Tesco w dwudziestotysięcznym miasteczku, tylko na półmilionową stolice. Tak czy tak - przybysz z Polski czuje się w Portugalii swojsko.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-4671998097437387005?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/4671998097437387005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=4671998097437387005&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4671998097437387005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4671998097437387005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia-6.html' title='Trzecia Portugalia (6)'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-8781392120408663594</id><published>2011-01-10T00:00:00.003+01:00</published><updated>2011-01-10T01:21:11.103+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (5)</title><content type='html'>&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W sensie kulinarnym dorsz (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bacalhau&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;) jest najbardziej przereklamowanym elementem kuchni portugalskiej. Nie, wcale nie jest zły. Jest po prostu przewidywalny. Nie próbowaliśmy wszystkich 365 dań z dorsza, ale tych kilka, które trafiły na nasze talerze były - banalnie - albo jajecznicą z dorszem albo zapiekanką z dorsza, a najczęściej zapiekaną jajecznicą z dorszem, z mniejszą lub większą ilością ziemniaków i niekiedy innych warzyw. Smaczne na raz na jakiś czas, ale nie na co dzień. Za to dorsz ma spory potencjał mitotwórczy. Każdy Portugalczyk mający do czynienia z zainteresowanym obcokrajowcem będzie długo opowiadał o suszeniu dorszy, które wcześniej zostały złowione przez dzielnych portugalskich rybaków u wybrzeży Nowej Fundlandii, wypatroszone, zasolone, a w końcu dostarczone do rodzimych portów, gdzie już zajmują się nimi portugalskie kobiety, koniecznie w strojach regionalnych. W praktyce jednak większość ryb pochodzi z zakupu, najczęściej z Islandii lub Norwegii, suszy się je w komorach o kontrolowanej atmosferze (wilgotność, temperatura i wymiana powietrza), a przy ich obróbce pracują najczęściej gastarbaiterzy z Maroka, lub (na Islandii) z Polski. Suszenie na otwartym powietrzu jest w klimacie Portugalii dość zawodne: możliwe praktycznie pomiędzy wrześniem a listopadem, gdy temperatury są jeszcze dość wysokie, a ryzyko wystąpienia opadów niewielkie. Podobno gdzieś na północy, przy granicy z Hiszpanią (Viana do Castelo) przetrwały jeszcze niedobitki suszarni &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ao ar livre&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Trudno zresztą zrozumieć, że naród mający całoroczny dostęp do obfitości ryb świeżych tak bardzo zakochał się w suszonym dorszu, poławianym tysiące kilometrów od Portugalii. I uogólnił tę afektację na wszystkie klasy społeczne i rejony geograficzne. To mniej więcej tak (inspiracji dostarcza Fredro), jakby Polacy uczynili narodową potrawą suszonego krokodyla. Bogaci częściej, biedniejsi rzadziej, górale z żętycą, Kaszubi z cebulą, ale już gdyby na niedzielnym, a nie daj boże, wigilijnym stole zabrakło tradycyjnych makiełek z krokodyla, to nieszczęście gwarantowane.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dygresja: Może też i część mojego dorszosceptycyzmu tłumaczy się tym, że jestem dzieckiem PRL’u (“&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Margaryna - twoje masło, dorsz - twoja ryba, kurwa twoja mać&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;”?). Skadinąd - PRL zupełnie niechcący eksponowała swoich obywateli na różne elementy tego, co rozpoznali oni wiele później jako &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;gourmet cuisine&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;. Pierwszą ekspozycję na krewetki większość Polaków po trzydziestce uzyskała za pomocą kryla rzucanego do sklepów Centrali Rybnej w czasach kartek na mięso. Tak samo z kalmarami. Znana swego czasu publicystka kulinarna, Irena Gumowska, instruowała z łam prasy kobiecej i nie tylko, jak przyrządzać kalmary aby nie były nomen-omen gumowate i dania z nich sporządzone trafiały także w gusta bardziej tradycyjne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dla nas zawsze &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;peixes&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; przegrywały z &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;mariscos&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;. Z prawdziwym wzruszeniem znalazłem w menu &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;perceves &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;(znane w Barcelonie jako &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;percebes&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;) i pomyślałem sobie, że jak one są, to jest i wszystko inne w tych klimatach. No i jest. Jest prawie wszystko. Kraby (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;sapateira&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), krewetki we wszelkich rozmiarach (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;camarão&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;gambas&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), langustynki (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;lagostim&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), homary (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;lagosta&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), ostrygi (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ostra&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), kalmary (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;lula&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;) i ośmiorniczki (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;polvo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;). Nie ma jeżowców (włoskie &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ricci&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, greckie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;αχινός&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, francuskie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;oursinade&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), które przecież jedliśmy dwa miesiące wcześniej w Mogadorze, nad tym samym oceanem. Być może Atlantyk jest już wokół Portugalii za zimny. Ale jesteśmy, także w sensie kulinarnym, spełnieni. Znaleźliśmy - bo i szukaliśmy intensywnie - &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;manteiga de ovelha&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; (owcze masło). Wyjątkowo delikatne w smaku, o zupełnie niemaślanym, białym kolorze. Rzecz bardzo mało znana poza Portugalią, w samej Portugalii też nieczęsta.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-8781392120408663594?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/8781392120408663594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=8781392120408663594&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8781392120408663594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8781392120408663594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia-4_10.html' title='Trzecia Portugalia (5)'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-2081716336394212464</id><published>2011-01-06T20:49:00.000+01:00</published><updated>2011-01-06T20:49:30.589+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (4)</title><content type='html'>&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Każdy portugalski szef kuchni czy kelner, gdy zapytać go o wieprzowinę w karcie, opowie wzruszającą historię o świniach półdzikich, żerujących w lasach z dębu korkowego, żywiących się jego żołędziami, którym zawdzięczają unikalną teksturę i smak mięsa. Gdyby ta opowieść była prawdziwa w stosunku do każdej wieprzowiny serwowanej w Portugalii, lasy z dębu korkowego musiałyby rozciągać się co najmniej do Renu. Faktem jest, że wieprzowina to ulubione mięso Portugalii, do tego stopnia, że nazwa &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bife&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; oznacza tutaj niekoniecznie kawałek wołowiny na talerzu, ale również i kotlet ze świnki (w Angli zresztą też zwany &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;gammon steak&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;). Wieprzowinę (o ile nie zje się jej na świeżo, czasami w dziwnych kombinacjach: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;carne de porco a Alentajana&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; - z małżami i czosnkiem) przetwarza się, najczęściej przez wędzenie. Portugalskie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;presunto&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; nie ustępuje włoskiemu &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;prosciutto&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; czy hiszpańskiemu &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;serrano&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;. Szynka w znaczeniu polskim (gotowana), zwana jest tutaj &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;fiambre&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; i używana jest tylko do “obkładu” kanapek. Oprócz szynki istnieją całe światy różnych kiełbasek (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;chouriços, linguiças, salpicão, paio&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; i wiele innych), które różnią się (chyba?) rozmiarami, kształtem i (być może?) gatunkiem mięsa użytego do ich wyrobu. Z kiełbaskami tymi można zawrzeć znajomość, gdy znajdą się wśród &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;petiscos&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; lub starterów, a także gdy trafią do &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;caldo verde&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; oraz innych &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pratos completos &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;(“dania kompletne”, ze śląska &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;eintopfy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Niekiedy świni nie dane jest dożyć pełni swojej świńskości i kończy życie jako niemowlak, pieczony w całości. Los ten bywa również udziałem jagniątek oraz koźlątek. Takie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;cabrito assado no forno com chipolata e grelos salteados em mollho de alecrim&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; to ono jest wyjątkowo grzeszne, ale smaczne niestety też. Z mini-cebulkami, drobnymi rzepkami i kasztanami (które się nie zmieściły w menu, ale na talerzu jak najbardziej), w sosie rozmarynowym.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wołowina bywa traktowana nieco po macoszemu. Owszem, zaraz pierwszego dnia zaordynowałem sobie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;picanha grelhada&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, ale była to bardzo daleka i uboga kuzynka brazylijskiej &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;picanhy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; (nie mówiąc juz o &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;cupim&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;). Swoją drogą polecam porównanie brazylijskiej “mapy krowy” (na &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://andsol.blox.pl/2007/07/Dzien-wolu.html"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px color: #001ba6; text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;blogu AndSola&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;) z tymiż “mapami” &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=26274"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px color: #001ba6; text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;u innych narodowości&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;. Nawet w skrajnie eleganckich restauracjach stopień dopieczenia steku nie podlega dyskusji z gościem (ani przed, ani - tym bardziej - po podaniu na stół). Będzie tak, jak kucharz uzna za stosowne, nawet jeśli męczy go natchnienie (stek w sosie kawowym). W tychże eleganckich restauracjach na stole nie znajdzie się solniczki ani pieprzniczki - a próba ich sprowadzenia będzie nieomal nietaktem: klient powinien pokładać zaufanie w szefie kuchni.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Klient nie powinien za to pokładać nadmiernego zaufania w wikipedii. Z niedocieczonych dla mnie względów angielska wiki (a w ślad za nią inne źródła) podaje jako miejsce podpisania traktatu z Sintry - pałac Queluz (który od samej Sintry oddalony o dobre 15 km). Jednie portugalska wiki dobrze lokalizuje miejsce podpisania traktatu (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Palácio de Seteais&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), ale ilustruje artykuł... zdjęciem pałacu w Queluz. Sam pałac Seteais mieści elegancki hotel, traktat podpisano w zdobionej motywami mitologiczno - wodnymi sali &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;da Convenção, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w której obecnie znajduje się restauracja hotelowa. Ja zamówiłem bezpiecznie, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;sopa di mariscos&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, a następnie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;lula farci&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; (kalmary nadziewane ryżem). Dorota poszła ambitnie, najpierw &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pavé de porco&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; (co okazało sie być salcesonem - model “&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ucho Ghandiego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;”, cóż z tego, że inkrustowanym &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;foie gras&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), a następnie czymś w rodzaju tempury z owoców i warzyw.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Sam traktat z Sintry (1808) był klasycznym przykładem dyplomatycznego zmarnowania zwycięstwa militarnego. Całkiem pobity i otoczony korpus Junota uzyskał możliwość ewakuacji do Francji, co więcej transport ten zrealizowała flota brytyjska. Oprócz żołnierzy napoleońskich Royal Navy przewiozła do Rochefort całe ich uzbrojenie, a także wszytko, co Francuzi wyszabrowali w Portugalii (ładnie opisane w traktacie jako &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;biens personnels&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; - najczęściej jednak zupełnie innych person). W Portugalii dobrze zasłużył się Artur Wellesley, późniejszy książe Wellington, ale do negocjowania samego traktatu admiralicja wysłała jakichś dwóch dziadków zdjętych z zapiecka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Francuzi szabrowali co mogli, między innymi grobowce króla Pedro i królowej Inez de Castro, o której &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://andsol.blox.pl/2009/10/Koronacja-w-dawnym-stylu.html"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px color: #001ba6; text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pisał swego czasu na swoim blogu AndSol&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, też zresztą nie unikając błędów: otóż Inês de Castro była damą dworu Konstancji Kastylijskiej, pierwszej żony księcia Pedra (zwanego przez przyjaciół &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;o Justiceiro, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a przez wrogów &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;o Cruel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;), a nie jego ojca, Alfonsa IV. Romans z Inez trwał przez cały czas trwania małżeństwa z Konstancją (choć wyrób dzieci zaczął się dopiero, gdy następca tronu owdowiał). Wikipedia opisując położenie sarkofagów pary królewskiej w klasztorze w Alcobaça (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Inês opposite Peter so that, according to the legend, at the &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Last Judgment&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; Peter and Inês can look at each other as they rise from their graves&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;) puszcza wodze fantazji: grobowce, pierwotnie umieszczone obok siebie, wędrowały po kościele niczym kubki w grze w trzy kubki, obecne ich ułożenie pochodzi z ostatniej roszady, dokonanej w roku 1957.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Niedaleko Sintry znajduje się &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Palácio de Monserrate&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, będący od końca XVIII wieku w rękach kolejnych brytyjskich właścicieli. Jednym z nich był William Beckford, ekstrawagancki milioner, kolekcjoner sztuki, znany także jako jeden z ojców powieści gotyckiej (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Vathek&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;) oraz autor nadających się i dziś do czytania relacji z podróży. Gdy Lord Byron znalazł się w Sintrze, zapragnął odwiedzić Monserrate - samego Beckforda już tam nie spotkał (gdyż ów wyjechał do Anglii zanim wojny napoleońskie dotarły do Portugalii), ale opisał opuszczony pałac i zarośnięty ogród w “&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wędrówkach Childe Harrolda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;”. Sam Beckford zasłynął później jako budowniczy i właściciel opactwa w Fonthill. Cóż wie o nim polska wikipedia? W sumie niewiele prócz kuriozalnej wzmianki o domniemanym homoseksualizmie: “&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w 1785 roku został zmuszony do opuszczenia kraju w wyniku skandalu homoerotycznego. Powróciwszy otoczył się gromadą męskich służących oraz pilnie kolekcjonował wszelkie wzmianki o homoseksualizmie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;.” Angielska wiki naświetla precyzyjnie kwestię biseksualizmu Beckforda, relacji z żoną, ilości dzieci i powodów wyjazdu z Anglii i do niej powrotu. Posiadanie natomiast służących dowodzi tylko zamożności, posiadanie “gromady” służących dowodzi większej zamożności. Służący płci męskiej byli objawem jeszcze większej zamożności, bo trzeba było im więcej płacić niż pokojówkom czy kucharkom (w XIX wiecznej Anglii płacono podatki od ilości męskich służących - wyjątkiem od tego prawa byli emerytowani oficerowie, którym odliczano od podatku jednego ordynansa). Wzmianka ta (bo autor nie skalał się jakimkolwiek innym wkładem w redagowanie wikipedii) wygląda na typowe w &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kręgach homiczych&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; “wyoutowywanie” celebrytów (“&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;I on też, i on też!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;”). Zdumiewające, że - na przykład - leworęczni nie demaskują innych leworęcznych. Albo &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WLLYO8Hd_sE&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px color: #001ba6; text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;rudzi rudych&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;PS. Ja oczywiście posprzątam na wiki. Z wandalizmem i głupotą trzeba walczyć. Ale niekoniecznie na urlopie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-2081716336394212464?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/2081716336394212464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=2081716336394212464&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2081716336394212464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/2081716336394212464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia-4.html' title='Trzecia Portugalia (4)'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6749467468332980937</id><published>2011-01-03T00:40:00.002+01:00</published><updated>2011-01-03T00:51:34.601+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (3)</title><content type='html'>&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Przewodnik do oznaczania motywów mitologicznych w sztuce, część pierwsza.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;1. Zabawy z ptakiem:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;a) dziewczynka = Leda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;b) chłopiec = Ganimedes&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;2. Kobieta z głową na tacy:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;a) dobra kobieta, zła głowa = Judyta z głową Holofernesa&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;b) zła kobieta, dobra głowa = Salome z głową Jana Chrzciciela&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Ser (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;queijo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;), jakkolwiek jedzony powszechnie i często, nie cieszy się w Portugalii szczególną estymą. Najczęściej (mówimy tutaj o serach &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;artisanal&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;, nie o supermarketowych plebejskich kuzynach) jest owczy (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;de ovelha&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;) lub kozi (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;de cabra&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;) - krowi jest tylko &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;queijo da ilha&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; (chodzi o Azory - często też zwany &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;queijo São Jorge&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;). Sery najczęściej je się przed posiłkami, jako poczekajki (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;amis bouche&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;) w restauracjach, jako &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;petiscos&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; lub &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;acepipes&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;(portugalski odpowiednik &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;tapas&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Jedynym celebrytą w świecie portugalskich serów jest &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;queijo da Serra,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; produkowany z owczego mleka za pomocą roślinnej podpuszczki (wywar z liści kardu). Ser gdy młody jest miękki i musi nabierać wieku zawinięty w bawełniane woreczki. O ile pozwolić mu dojrzeć, to stwardnieje i nabierze ceny. Najlepiej jeść go za młodu: restauracje niekiedy podają go w całości, z odciętym wierzchem, i odpowiednią do ilości stołowników ilością łyżeczek. Biorąc pod uwagę, że waga krążka waha pomiędzy półtora a dwa kilo - jest to doświadczenie wyjątkowo niedietetyczne, ale zdecydowanie niezbędne dla każdego gastrozofa w podróży.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Zdumiewa niewielka ilość dań, których składnikiem jest ser. Niekiedy &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;requeijão&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; (miękki ser serwatkowy, odpowiednik włoskiej &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;ricotty&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;) bywa zapiekany w ciasteczkach (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;queijadinhas&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;), ale tak naprawdę &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;queijadas&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; oderwały się już dawno od komponentu serowego i najsmaczniejsze bywają z żółtkami, migdałami, kandyzowanymi pomarańczami i wszelkim innym dziwactwem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;W lizbońskim klasztorze hieronimitów, w jednej z sal wystawowych umieszczona jest wstęga &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;timeline &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;w trzech poziomach - co się wydarzyło w poszczególnych latach na świecie, w Portugalii i w samym klasztorze. Najbardziej oczywiście ciekawe jest spojrzeć na wybór wydarzeń historii powszechnej oczyma portugalskimi. Poziom europocentryzmu o wiele niższy niż, na przykład, w Polsce. O Polsce, swoją drogą, prawie nic: pod Wiedniem wygrali, zgodnie ze stanem faktycznym, Habsburgowie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6749467468332980937?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6749467468332980937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6749467468332980937&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6749467468332980937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6749467468332980937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia-3.html' title='Trzecia Portugalia (3)'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-760729645571696175</id><published>2011-01-02T00:09:00.000+01:00</published><updated>2011-01-02T00:09:04.457+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (2)</title><content type='html'>&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Katalog najdurniejszych śmierci operowych:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="list-style-type: decimal;"&gt;&lt;li style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Zaśnięcie pod trującym drzewem - “&lt;i&gt;Afrykanka&lt;/i&gt;” Meyerbeera (zresztą, jak sama nazwa wskazuje, akcja opery rozgrywa się w Indiach)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Usmażenie na chrupko w oleju - “&lt;i&gt;Żydówka&lt;/i&gt;” Halevyego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Śmierć z braku wygód - “&lt;i&gt;Manon Lescaut&lt;/i&gt;” Pucciniego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Trujący bukiet - “&lt;i&gt;Adriana Lecouvrer&lt;/i&gt;” Cilei&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Śmierć z przemodlenia - Elżbieta w “&lt;i&gt;Tannhauserze&lt;/i&gt;” Wagnera&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Nagroda specjalna:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Titurel (“&lt;i&gt;Parsifal&lt;/i&gt;” Wagnera) - chłop się stara umrzeć od pierwszego aktu, ale umiera dopiero w trzecim.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Za to w Teatro Nacional de São Carlos ze wszystkich dziwnych oper - “&lt;i&gt;Kátia Kabanová&lt;/i&gt;” Leoša Janáčka (i to dopiero za tydzień). W typologii śmierci operowych nic szczególnego, ot, topielica jakich wiele (vide "&lt;i&gt;Halka&lt;/i&gt;" czy Ofelia - w “&lt;i&gt;Hamlecie&lt;/i&gt;” oczywiście Ambroise Thomasa). Natomiast jest to dokładnie ta sama inscenizacja Aldena, którą już widzieliśmy w Warszawie (“&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;David Alden's production of Katya Kabanova at the English National Opera – co-produced with Teatro Nacional de São Carlos, Lisbon and Teatr Wielki-Opera Narodowa, Warsaw – has been greatly anticipated and was enthusiastically received&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;”) - uroki, psia mać, globalizacji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0.0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-760729645571696175?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/760729645571696175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=760729645571696175&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/760729645571696175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/760729645571696175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia-2.html' title='Trzecia Portugalia (2)'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6298664520857002097</id><published>2011-01-01T14:59:00.005+01:00</published><updated>2011-01-01T15:14:48.465+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Trzecia Portugalia (1)</title><content type='html'>&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Dlaczego trzecia? Otóż do pierwszej, która mieściła się w Makao, dojechaliśmy na początku naszego wieku. Błąkając się po ulicach tego miasta, napotykając co chwila na jakieś fragmenty nie aż tak dawno wygasłej kultury, czytając napisy na budynkach, których już nikt nie zrozumie, rozpoznaliśmy znaczenie słowa &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;saudade&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; jako tęsknoty za... Portugalczykami. Była to więc Portugalia taka jak trzeba, melancholijna (choć smaczna; zresztą, kto powiedział, że melancholia musi być niejadalna?).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Druga Portugalia to Portugalia triumfalna, którą znaleźliśmy w Brazylii w 2007. Mam słabość do państw, które były kiedyś cesarstwami - uważam, że odrobina operetki pomaga nabrać dystansu do własnej historii i odczuwania swojego miejsca na świecie. Poczucie własnej wartości wspiera też to, że można dwa tygodnie jechać &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;ônibus rodoviário&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; i nie wyjechać wcale z Brazylii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Czas wreszcie przyszedł na trzecią, właściwą Portugalię (do której, tak jak do Maroka, wybieraliśmy się od tak dawna, że prawie już tam byliśmy). Mieliśmy, co prawda, do wyboru &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;uportugalszczyć&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; się delikatnie, przez Maderę albo Cabo Verde, ale zdecydowaliśmy się chwycić byka za rogi. Swoją drogą, królowa Maria II już w 1836 zdecydowała się zakazać zabijania byków w Portugalii, ale zakaz ten przetrwał dokładnie rok (tak samo jak zniesienie niewolnictwa w Brazylii pięćdziesiąt lat później).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wkład Portugalii w - dumnie mówiąc - nomenklaturę światowego dziedzictwa gastronomicznego nie jest może tak spektakularny jak Włoch, Francji czy Hiszpanii, ale trudno go pominąć. Pomarańcze (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;laranjeira&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;) trafiły do Europy za sprawą Portugalczyków, dzięki czemu zwane są po bułgarsku &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;пор&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; line-height: 19px;"&gt;т&lt;/span&gt;окал&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; (i bardzo podobnie po grecku oraz turecku). Japońska &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;tempura&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt; zawdzięcza swoją nazwę portugalskim mnichom, którzy nieświadomi praktycznej nieobecności mięsa w japońskiej diecie wymyślili tubylcom smaczne danie postne (&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;alimentum per tempore quadragessimo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;). Sprowadzając nieznany wcześniej Japończykom rafinowany cukier Portugalczycy rozwinęli kuchnię japońską o spory segment deserów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;A propos deserów. Uważa się powszechnie, że oprócz dostępu do zamorskich przypraw za bogactwem deserów i słodkości w kuchni portugalskiej stoi rozwój życia monastyczego.&amp;nbsp; Otóż klasztory zużywały jajka w sposób nieproporcjonalny. W przypadku klasztorów męskich białko jajek używane było do klarowania win niezbędnych do celów - rzecz jasna - liturgicznych. Klasztory żeńskie zużywały zaś białka na potęgę jako składnika krochmalu potrzebnego do krochmalenia tych wszystkich habitów. Tak czy tak - zostawało żółtko, z którego (gdy już znudziły się wszystkim jajecznice) najprościej było coś upiec.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="letter-spacing: 0px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Ciąg dalszy, oczywiście, nastąpi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6298664520857002097?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6298664520857002097/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6298664520857002097&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6298664520857002097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6298664520857002097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2011/01/trzecia-portugalia.html' title='Trzecia Portugalia (1)'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-3883466396462560784</id><published>2010-12-15T20:22:00.001+01:00</published><updated>2010-12-15T20:24:34.107+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Trubadur'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Verdi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Walczyk przy ognisku</title><content type='html'>Z okazji niedawnych Dni Verdiego Ewa Podeś zrobiła mi (rzecz jasna, nie wiedząc o tym) osobisty prezent. Objaśniła mi, o co chodzi w „Trubadurze”. Widzieliśmy tę operę już ładnych parę razy i zawsze jakoś było głupio, albo i jeszcze głupiej. Jak nie sentencjonalny już „walczyk przy ognisku”, to hamburskie sado-ciacho, w którym Leonora na koniec każdego aktu podcinała sobie żyły (budząc nerwowy chichot wśród publiczności), a kto aktualnie nie śpiewał, kładł się na scenie i leżał czekając na swoją kolej. Wcale się nie dziwię, że po takich próbach „Trubadur” owiany jest wręcz międzynarodową sławą najdurniejszej pod względem libretta opery wszech czasów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu nagle Ewa Podleś i jej wykonanie koncertowe, zdejmujące z dzieła warstwy narośniętych znaczeń. Prawdę mówiąc, z tą śpiewaczką nie da się zrobić wersji koncertowej, bo ona cokolwiek ma wykonywać, gra z głębi duszy, serca i równie przepaścistego gardła. Kiedyś dawno doświadczyliśmy takiego koncertu w poznańskiej Filharmonii (był „Orfeusz i Eurydyka” Glucka), a teraz to. Nic dziwnego, że reszta wykonawców podjęła rękawicę i nawet bez kostiumów, z orkiestrą zamiast dekoracji wyszło pięknie. I – kto by się spodziewał – sensownie. Naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dawna mi się wydawało, że kluczem do zrozumienia tej pogmatwanej opowieści jest postać Azuceny. „Stara Cyganka” ze swoim szaleństwem i obsesją zemsty staje się motorem wydarzeń jeszcze przed początkiem pierwszego aktu. Jej dramatyczna opowieść brzmi jak brednie pijanego – a warto zauważyć, że w tej sztuce Cyganie to ci, którzy piją wino już do śniadania. „Um-pa-pa, um-pa-pa, moją matkę hrabia kazał spalić na stosie… Więc – um-pa-pa - z zemsty wykradłam z zamku dziecko hrabiego i wrzuciłam je do ognia. Tylko, niestety – um-pa-pa – przez pomyłkę wrzuciłam własne…” „Tu tryska krew, tam tryska śpiew walczyka przy ognisku” – jak to kiedyś całkiem trafnie skwitował mój mąż. I potem przez kolejne dwadzieścia lat ta coraz starsza Cyganka wychowuje Manrika jako swojego syna, opatruje jego bitewne rany po to, by w końcu doprowadzić do finału swoją zemstę. Starszy brat, hrabia Luna, zobowiązany przez ojca na łożu śmierci nie ustawać w wysiłkach odnalezienia porwanego chłopca, w szale zazdrości i wojennej zawierusze skazuje Manrika na śmierć. Dopiero po niewczasie, sama konająca w więzieniu, Azucena wyjawia mu, że zabił swojego brata (w niektórych inscenizacjach ta rewelacja popycha hrabiego Lunę do samobójstwa). „Jesteś pomszczona, o matko!” – woła w niebo- (albo i w piekło-) głosy Azucena i pada bez życia. Kurtyna. A wystarczyło trochę mniej zacietrzewienia za strony jednej starszej pani, żeby była szansa na happy end… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno doszukiwać się w postaci Azuceny proroczego obrazu zacietrzewionych babć z przełomu XX i XXI wieku – kim więc jest? Za sprawą Ewy Podleś, po raz pierwszy zobaczyłam w niej coś innego niż fanatyczkę. Zobaczyłam Hekate – tak, właśnie tę Hekate, którą kiedyś opisywałam jako stadium pośrednie pomiędzy Demeter i Persefoną. Wieczna matka, a zarazem wieczna córka – niepogodzona z żadną z tych ról. Wysłanniczka śmierci, szamanka, wróżbitka i patronka zemsty. I jednocześnie zagubiona kilkunastoletnia dziewczyna z czarnymi warkoczami – być może najbardziej tragiczna postać greckiej mitologii (jeśli ktoś chce wiedzieć, dlaczego uważam Hekate za córkę Persefony, polecam jak najserdeczniej rewelacyjną książkę Roberto Calasso „Zaślubiny Kadmosa z Harmonią”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim kluczem do „Trubadura” jest Leonora. Też głupia jakaś, można by zawyrokować na pierwszy rzut oka. Stara się o nią szlachetny i zamożny hrabia Luna, a ta wzdycha do jakiegoś grajka, który w dodatku szybko okazuje się nie dość, że Cyganem, to jeszcze politycznym banitą. No perwa, proszę Państwa – najwyraźniej wymuskaną panienkę podnieca lud prosty i niedomyty, owiany wonią skradzionych koni i cuchnący od rana tanim winem. Tak więc – niezgodnie ze słynną „arią chóru” (kocham ten zwrot) – to nie Cyganeczka będzie ubarwiać dni Cygana, ale zbiegła dama dworu, z lubością nurzająca się w folklorze. W najlepszym razie taka hiszpańska Justysia Orzelska, w najgorszym – napalona wariatka do kolekcji operowych wariatek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znów, jakoś tak bez dekoracji i cygańskich fatałaszków okazało się, że może niekoniecznie. Może Leonora po prostu nie chce „żeby było normalnie” – ma być bardziej, inaczej, tak, żeby z banalnej historii trafić prosto do legendy. Może nie o to chodzi, że to plebejusz, ale że artysta – może jej się wydaje, że Cygan będzie synonimem człowieka wolnego, bez ojczyzny i powinności, które stanowią treść życia wielkich panów w stylu hrabiego Luny. Zdaniem Leonory Luna nie chce jej „dla niej samej”, on chce żonę pochodzącą z odpowiedniej sfery, najlepiej z majątkiem po sąsiedzku, który będzie można przyłączyć do rodowych dóbr, potulną, zgodną i płodną. Leonora prędzej się otruje, niż zgodzi się na coś takiego. Prędzej pójdzie do klasztoru, niż zostanie dodatkiem do zamku i hrabiowskiego tytułu. Scena, kiedy Manrico przybywa w ostatniej chwili i uprowadza ją sprzed ołtarza jest bardzo symptomatyczna. Leonora w pierwszej chwili wcale nie wierzy, że on wykaraskał się z ran. „Czy przybywasz z nieba, czy z piekła?” – pyta. Nieważne. Oczywiście, że pójdzie za nim dokądkolwiek, bo wydaje jej się, że we dwoje stworzą sobie prywatny raj. Po prostu kolejna Persefonka – jak Małgorzata w „Fauście”, Senta w „Holendrze” i tyle innych. Kochająca na śmierć (a może po prostu zakochana w samej Śmierci), zastygła w desperackim błaganiu „Proszę mnie porwać”. Któżby się oprał… On – ten artysta, demon, anioł, władca i co tam chcieć jeszcze – pojawi się jak zwykle, w ostatnim momencie dla większego efektu. Tylko, czy to naprawdę on…?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie – moim zdaniem to nie on. Jego – tzn tego Hadesa, który przyjedzie na rydwanie i uczyni z przestraszonej dziewczynki królową - w tej operze nie było od początku. Niestety, rozdzierająco wręcz niestety – Leonora zakochała się w swoim wyobrażeniu. Ów „szatanioł” (że zapożyczę cudne a wielce romantyczne określenie) okazał się maminsynkiem, który i od własnego ślubu ruszy na ratunek (domniemanej) mamusi i ostatecznie da się za nią zabić. Co gorsza, to jest pozer i puszący się paw, bardziej zainteresowany imponowaniem zgrai żołdaków niż kobietą, którą już (nieomal) zdobył. Jeśli nawet jest artystą, to z rodzaju takich, dla których im większa publiczność, tym lepsza. Wobec Leonory pozwala sobie na coraz bardziej obcesowe zachowanie, kulminujące się w naprawdę żenujących scenach zazdrości po tym, jak w przypływie heroizmu niedoszła panna młoda obiecała oddać swoje dziewictwo hrabiemu Lunie w zamian za uwolnienie Manrika. Och, jak on odetchnął z ulgą, kiedy wyznała mu, że wcześniej zażyła truciznę, więc zły hrabia nie zdąży wykorzystać jej żywej… Leonora umiera na chwilę zanim Manrico trafia przed pluton egzekucyjny, a Azucena informuje Lunę o jego prawdziwej tożsamości. Po raz pierwszy miałam na tej operze łzy w oczach – z ulgi, że Verdi pozwolił Leonorze umrzeć spokojnie, w bańce własnej, szalonej miłości. I że nigdy nie dowiedziała się, że ten jej wymarzony – a nigdy nieistniejący – artysta-szatanioł był zaledwie młodszym bratem szlachcica z sąsiedniego zamku…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-3883466396462560784?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/3883466396462560784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=3883466396462560784&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3883466396462560784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3883466396462560784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2010/12/walczyk-przy-ognisku.html' title='Walczyk przy ognisku'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-3804278861611783765</id><published>2010-11-23T12:59:00.001+01:00</published><updated>2010-11-23T13:00:25.550+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Falstaff'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Verdi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Sir John i kobiety</title><content type='html'>Z okazji poznańskich Dni Verdiego wybraliśmy się na gościnne przedstawienie Opery Wrocławskiej. Dawano „Falstaffa”, czyli operę cenioną najbardziej przez zawodowych muzykologów, a raczej niedocenianą przez zwyczajną publiczność. Generalnie nie przepadam za przerabianiem dzieł Szekspira na opery, wydaje mi się, że – może z jedynym wyjątkiem „Romea i Julii” Gounoda – odbywa się to z dużą stratą dla materiału dramatycznego. Poza tym, mam wrażenie, że Verdi nie posiadał ani specjalnego talentu, ani tym bardziej doświadczenia w pisaniu komedii. W porównaniu z Rossinim, z którego zresztą „Falstaff” czerpie garściami, naprawdę nie ma się z czego śmiać. Tylko że w końcu, za trzecim razem (kiedyś dawno byliśmy na tym w WOKu i w Łodzi, ale mało co zrozumieliśmy), dotarło do mnie, że to nie o śmiech tam chodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Falstaff” był ostatnią operą kompozytora, napisaną gdy Verdiemu stuknęła osiemdziesiątka. Gdzieś podskórnie wyczuwa się w tym taki emerycki pośpiech spod znaku „Jeśli nie teraz, to kiedy?”. I nie chodzi nawet o to, żeby jeszcze, póki pora, „pofolgować resztkom swej młodości” w łożu i za stołem, tylko żeby – nareszcie – zmierzyć się z tym niedosięgłym Ideałem. Z Mozartem, oczywiście – każdy szanujący się kompozytor wcześniej czy później staje do pojedynku z Królem Muzyki i jego największym dziełem. Tak więc osiemdziesięcioletni Verdi postanowił wreszcie napisać sobie swojego własnego „Don Giovanniego”, na miarę swoich potrzeb i możliwości. A że potrzeby (bo wiek) już nie te oraz możliwości (kulturowe) inne, to wyszło to co wyszło. Późnowiktoriański obrazek umoralniający, obliczony na zacną mieszczańską publiczność wypełniającą loże La Scali. Nie pomoże Szekspir do spółki z Wolfgangiem Amadeuszem – wyszedł ten verdiowski Don Juan podstarzały, opasły i żałosny. Ale mimo wszystko siedzi tam jeszcze ten „diablik w kuflu na dnie”, została w nim jakaś resztka niezwietrzałej kawalerskiej fantazji i polotu rodem z dawno minionego świata. Oczywiście, zamiast uwodzić prawdziwe damy musi już zadowolić się prowincjonalnymi czupiradłami – libretto sugeruje, że brakuje mu (bardzo po mieszczańsku, choć jest szlachcicem) żywej gotówki, ale może też zostało jeszcze parę wolnych miejsc na słynnej liście podbojów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako demon seksu Sir John jest zaledwie żałosną popłuczyną po swoim słynnym imienniku, a w dziedzinie filozofii zbliża się raczej do Imć Pana Onufrego Zagłoby. Podstarzałe kokietki wodzą go za nos jak chcą, a mąż-mieszczuch, pan Ford, spuszcza solidne baty. Wśród młodszego pokolenia postaci, niewinni i wiktoriańscy do bólu (pomimo nominalnie XV wieku) zakochani całują się ukradkiem i marzą o ślubie. Nikt nie dybie na niczyją cnotę, żony (choć flirciary) dochowują wierności nawet niekochanym małżonkom, a największe emocje wzbudza wypchana sakiewka. Rozpasana i rubaszna szekspirowska „Merry Old England” została zdezynfekowana i przystosowana do funkcji rozrywki rodzinnej – czego zresztą dowodziła nader liczna obecność małych dzieci na poznańskiej widowni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Końcówka opery jest bardzo mozartowska. Don Johna – jak w pierwowzorze – napadają diabły i ciągną go do piekła. Z tym, że jakie czasy, takie i diabły. Armię Szatana zastępują wiejscy przebierańcy, którzy zamiast zadawać piekielne tortury ograniczają się do podszczypywania i łaskotek. Osiągają jednak swój cel skuteczniej niż złowieszcze widmo Komandora – wyłaskotany Falstaff bez oporów błaga o litość i kaja się za swoje zuchwalstwa. Można odnieść wrażenie, że nie jest to prawdziwa skrucha, ani tym bardziej nawrócenie, a tylko kolejna odsłona mieszczańskiej hipokryzji. Sir John swoje wie, podobnie zresztą jak jego prześladowcy, i nikt nie ma zamiaru się zmieniać. Jedyna trwała zmiana jest taka, że – w ogólnym zamieszaniu – snobistyczny pan Ford wyrazi zgodę na małżeństwo córki z jej wybrankiem, nie odbiegające zresztą w niczym od przyjętych konwenansów. Ostatnie słowo należy do Falstaffa – nie tylko on został wydrwiony i oszukany, ale wszyscy ludzie oszukują się wzajemnie. Życie jest żartem i trzeba się z tym pogodzić. Reszta postaci przyłącza się do chóru, być może ze świadomością, że bez Don Juana – tego reliktu dawnych czasów – ich przyziemne i banalne życie byłoby już całkiem nie do zniesienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wyjściu z teatru miałam wrażenie, że Verdi musiał być zasadniczo poczciwym człowiekiem, ale też doskonale wpasowanym w swoją epokę. Opera od czasów Mozarta, kiedy to była areną prawdziwego buntu, okrzepła i obrosła w tłuszcz jako ulubiona rozrywka bogatych i konformistycznych mieszczan. Don Giovanni po tysiącach „ostatnich wieczerzy” z Komandorem utył i zajął się karczemną filozofią. Być może potrzeba było kolejnych stu lat, żeby z powrotem przypomniał sobie, że kiedyś był lustrzanym odbiciem Fausta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-3804278861611783765?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/3804278861611783765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=3804278861611783765&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3804278861611783765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/3804278861611783765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2010/11/sir-john-i-kobiety.html' title='Sir John i kobiety'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-6259150825622612451</id><published>2010-11-11T14:00:00.008+01:00</published><updated>2010-11-11T19:29:43.863+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postkolonializm'/><title type='text'>Postkolonializm po polsku</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Swego czasu Wojciech Tomczyk napisał kultowy esej &lt;a href="http://babilas.blogspot.com/2009/02/za-co-kochamy-janka.html"&gt;Za co kochamy Janka?&lt;/a&gt;, który natchnął mnie do pisania tekstu &lt;i&gt;Za co nie lubimy Stasia?&lt;/i&gt; Podczas długich rozmów z wujkiem Guglem okazało się jednak, że tekst ów już istnieje, co więcej, ma &lt;a href="http://www.tygodnik.com.pl/numer/277537/blonski-felieton.html"&gt;innego autora i trochę inny tytuł&lt;/a&gt;. Ale skoro sztaluga rozłożona i farby wymieszane, to trudno powstrzymać się od kilku jeszcze pociągnięć pędzlem, choć obraz w zasadzie gotowy i wyschnięty. Dla wprowadzenia się w odpowiedni nastrój przy lekturze wskazane byłoby &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=daL4PY8yyV0"&gt;odtworzyć sobie teledysk&lt;/a&gt; z jutubki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Polskie fantazmaty kolonialne, do których wywołania (&lt;i&gt;willingly or not&lt;/i&gt;) przyczyniła się nieszczęsna powieść Sienkiewicza są tematem fascynującym samym w sobie. Wiadomo, że &lt;i&gt;Sławianie, my lubim sielanki&lt;/i&gt; (oraz, co jest mniej znanym cytatem, że &lt;i&gt;kolonie polskie zaczynają się za Rembertowem&lt;/i&gt;), szlachtę raczej ciągnęło pod lipę a nie pod żagle, a morza nas interesowały raczej jako coś od czego do czego ma się Polska rozciągać, a nie jako punkt wyjścia do dalszych podróży. Rzecz więc cała zaczyna się przypadkowo, &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Courland_colonization_of_the_Americas"&gt;epizodem kurlandzkim&lt;/a&gt;, który zresztą sam w sobie jest mitotwórczy. Pamiętam swoją lekturę &lt;b&gt;Robinsona Cruzoe&lt;/b&gt; w wieku lat bodaj ośmiu. Książka opatrzona była posłowiem (abo przedmową), w którym jego autor (tłumacz?) wskazywał na postać Aleksandra Selkirka i wyspę Juan Fernandez, ale też podawał alternatywną hipotezę (skądinąd, jak sprawdziłem całkiem ostatnio, autorstwa Hyatt Verrilla) lokalizującą akcję książki na Tobago. Przy tej właśnie okazji znalazło się miejsce na dygresję kurlandzką i spekulację - “byłbyż więc Robinson gościem Rzeczpospolitej Obojga Narodów?”. Tak oto, już jako ośmiolatek wiedziałem, że Polska miała kolonie (&lt;i&gt;per procura&lt;/i&gt;, ale zawsze) i że Piętaszek był Polakiem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W całej historii kurlandzkiej symptomatyczne są dwa elementy - ogólna niechęć Władysława IV Wazy do pomysłów kolonialnych (ale jak ktoś ma w tytule &lt;i&gt;Vladislaus Quartus Dei gratia rex Poloniae, magnus dux Lithuaniae, Russiae, Prussiae, Masoviae, Samogitiae, Livoniaeque, Smolenscie, Severiae, Czernichoviaeque necnon Suecorum, Gothorum Vandalorumque haereditarius rex, electus magnus dux Moschoviae&lt;/i&gt; to go mniejszosciowe udziały w jakichś luterańskich geszeftach mało interesują) oraz fakt, że Tobago sprezentował Kettlerowi jego ojciec chrzestny, Jakub I Stuart (jak widać tradycja sprawiania drogich prezentów chrześniakom nie jest całkiem nowa).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Kolejnym kamieniem milowym na drodze Polaków do samoświadomości kolonialnej jest Benyovszky Móric. Tę historię opowiedziano wiele razy, najlepiej zrobił to sam Beniowski w swoich pamiętnikach.  Już Arkady Fiedler w swojej książce “Ambinanitelo, gorąca wieś” ze zdumiewającą szczerością pokazuje objawy zaczadzenia legendą Beniowskiego:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;- Tak! — odrzekłem z najmilszym uśmiechem. — Pozostaniemy u was długo, bo musicie opowiedzieć nam wszystko, co pamiętacie o Beniowskim.&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Lecz starzec patrzył na mnie zakłopotany: nie rozumiał, czego chcę; nie pamiętał nic o Beniowskim, nie znał takiego vazahy.&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;— Jak to, nie znasz? Za czasów dziadka twego dziadka przybył tu do was, został zwycięskim wodzem, obraliście go swym ampansakabe, wielkim królem. W Maroantsetrze miał swój główny obóz, lecz także przebywał tu, w dolinie Ambinanitelo.&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Nie, stary Dżinarivelo nic o tym człowieku nie wiedział i nikt inny w dolinie również nie wiedział. Dżinarivelo chciałby się wycofać z niemiłej rozmowy. Patrzył uparcie w dal, na szeroką rzekę, jakby wyczekując od niej pomocy.&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;— Rzeka!... — nie ustępowałem śmiejąc się. — Zanim zaprzyjaźniliście się z Beniowskim, chcieliście go podstępnie zniszczyć wrzucając do rzeki całe drzewa groźnego tanguinu, którego owoce miały zatruć wodę...&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Nie, Dżinarivelo nie znał tej historii. I widać było po nim, że mówił prawdę: nie znał dziejów Beniowskiego. Zresztą znudziła go do cna rozmowa ze mną.&lt;/blockquote&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Swoją drogą zapewne niedługo pojawią się na Madagaskarze kolejni&amp;nbsp;&lt;a href="http://przewodnik.onet.pl/afryka/madagaskar/droga-do-ambinanitelo,1,3293058,artykul.html"&gt;Polacy rozpytujący o Fiedlera&lt;/a&gt;, który &lt;i&gt;za czasów dziadka twojego dziadka mieszkał w Ambinanitelo&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Bohaterem następnego epizodu jest Stanisław Szolc-Rogoziński, władca tajnego Polskiego Kacykatu Kamerunu, próbujący udowodnić światu i sobie, że kolonia może istnieć bez metropolii. Szolc-Rogoziński kupił pierwszy kawałek Kamerunu w 1882 za cylinder, tużurek i trzy skrzynki dżinu. W 1884 zapisał w pamiętnikach:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"...główny kacyk, a mianowicie król Jerzy z Boty, oddał rządy nad swym krajem w moje ręce, wkrótce zaś poszli za nim i inni sąsiedni kacykowie. Nabyłem równocześnie własność ziemską owych klanów, posiadając takim sposobem i ziemię, i rządy nad krajowcami takowej".&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Kamerun był wówczas ostatnim niezbadanym i nieskolonizowanym kawałkiem Czarnego Lądu i wkrótce stał się przedmiotem kolonizacyjnego wyścigu niemiecko-brytyjskiego. Między Scyllą i Charybdą się znajdując, Szolc-Rogoziński oddał się pod protekcję królowej Wiktorii. Cóż, kiedy ta niebawem oddała Kamerun Niemcom (za poparcie dyplomatyczne przeciwko Rosji w sprawie Afganistanu), niepomna swoich zobowiązań wobec białego kacyka. Kacyk zaś doznał załamania nerwowego, powrócił do Europy i zginął pod kołami paryskiej dorożki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TNu7__a9yMI/AAAAAAAACFY/KofusAmOXc8/s1600/sila+polski+lez%25CC%2587y+w+koloniach.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TNu7__a9yMI/AAAAAAAACFY/KofusAmOXc8/s1600/sila+polski+lez%25CC%2587y+w+koloniach.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Teraz przewijamy o czterdzieści lat do przodu. Rzeczpospolita odrodziła się jak feniks z popiołów. Bez kolonii. W ramach przeciwdziałania konsekwencjom tego faktu powstaje Związek Pionierów Kolonialnych. Pionierzy kolonialni jakby trochę nieświadomi, że tort już podzielono próbują kolonizować a to &lt;a href="https://docs.google.com/document/d/1aKdVVIK0KLWMqXGh7dYXixwxULCodjK7R_fBVcIba4g/edit?hl=pl"&gt;Angolę&lt;/a&gt;, a to Mozambik, a to Brazylię czy Peru - wszystko w akompaniamencie entuzjastycznego potrząsania szableką i (pustym) trzosem (w prasie pojawiały się oderwane całkowicie od rzeczywistości już to zachęty do zbrojnego zajęcia kolonii, już to ich wykupienia). Rząd portugalski zaostrzył więc prawo imigracyjne, a brazylijski prezydent Vargas pokazał niedwuznacznie wała 'panu Balcerowi'. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TNu8TvDcCeI/AAAAAAAACFc/PxPnGHofDYo/s1600/kolonii+z%25CC%2587a%25CC%25A8damy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TNu8TvDcCeI/AAAAAAAACFc/PxPnGHofDYo/s1600/kolonii+z%25CC%2587a%25CC%25A8damy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Sukcesorka Związku Pionierów Kolonialnych, Liga Morska i Rzeczna, wkrótce przekształcona w Ligę Morską i Kolonialną wyliczyła sobie, że Polsce należy się 10% byłych niemieckich kolonii (bagatela, 300 tys km2), podzielonych po wojnie głównie pomiędzy Francję i Anglię. Formalne uzasadnienie było takie, że poprzez Wielkopolskę, Pomorze i Śląsk Polska jest &lt;i&gt;de facto&lt;/i&gt; częściowym spadkobiercą Cesarstwa Niemieckiego. Największe ożywienie nastąpiło w początku lat 30 minionego wieku, rojono, że Liga Narodów zrewiduje przydział terytoriów mandatowych. Problem w tym, że ani Anglia ani Francja nie były przekonane co do tych kalkulacji - stąd pomysły przejęcia Togo, Kamerunu bądź nawet Madagaskaru spełzły na panewce. Nie tylko Żydów mieliśmy przesiedlać na Madagaskar. Inną jeszcze fantasmagorią był pomysł osadzania Ukraińców z Galicji w Boliwii, gdzie mieliby zostać spolonizowani (?). Na usprawiedliwienie mamy tylko to, że Teodor Herzl rozmyślał całkiem serio nad utworzeniem Izraela w Ugandzie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Kolejnym kierunkiem była &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zS6hQ5e2iAA&amp;amp;feature=&amp;amp;p=204EA2A71E77F809&amp;amp;index=0&amp;amp;playnext=1"&gt;Liberia&lt;/a&gt;. Liga (nie rząd polski, ale właśnie Liga) podpisała z Liberią umowę o współpracy gospodarczej i handlowej. Początki nie były najciekawsze - w 1934 do Monrovii przybył polski statek SS Poznań z ładunkiem kilkudziesięciu beczek cementu, kilku ton soli i żelaza oraz... 500 emaliowanych nocników, które, jak powszechnie wiadomo, są artykułem pierwszej potrzeby w tropikach. Z nieco lepszym skutkiem Liga wysyłała do Liberii doradców gospodarczych. Osadnictwo zaś szło niesporo, plantacje były nierentowne, ale to raczej wskutek braku doświadczenia polskich plantatorów i skąpych funduszy. Polska zobowiązała się również do finansowania kształcenia pewnej ilości Liberyjczyków w Polsce oraz, co ważne, do bronienia interesów Liberii w Lidze Narodów (która patrzyła krzywo na &lt;a href="https://docs.google.com/document/d/15Kg6_QTeVxF3gsPF39wWFlJBk8B0FmFW_XHc1b9DHDM/edit?hl=pl"&gt;niewolnictwo zaprowadzane przez potomków wyzwolonych amerykańskich Murzynów&lt;/a&gt;). Tajnym aneksem do układu handlowego rząd Liberii zobowiązał się do zwerbowania stutysięcznej armii i postawienie jej do dyspozycji Polski na wypadek konfliktu zbrojnego w Europie. Mimo, że skuteczność polskiego romantycznego zrywu kolonialnego była niewielka, pod koniec lat trzydziestych rząd USA zaczął postrzegać polską obecność w Liberii jako zagrożenie dla swoich interesów polityczno-gospodarczych i skłonił rząd w Monrovii do wypowiedzenia wszystkich umów.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Pokłosiem epizodu liberyjskiego jest trochę literatury pamietnikarsko-wspomnieniowej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ostatnim epizodem kolonialnym Drugiej Rzeczypospolitej była tajna korespondencja z marca 1939, adresowana do rządów brytyjskiego i amerykańskiego z prośbą o wskazanie niezajętych części Antarktydy. Równolegle zaś rojono plany ataku na Angolę, zakładając, że armia portugalska nie będzie w stanie obronić się przed... naszymi sojusznikami (którzy za Gdańsk umierać nie chcieli, ale za Luandę, kto wie?).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Po wojnie reaktywowanej Lidze Morskiej i Kolonialnej utrącono drugi człon nazwy. Ligę rozwiązano w 1953, chyba w uznaniu prostego faktu, że Polsce powojennej przypadła smutna rola kolonii radzieckiej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ale mit żył nadal. Po wojnie rozpisał się (&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;a href="http://www.tvp.pl/filmoteka/film-dokumentalny/historia/errata-do-biografii/wideo/alfred-szklarski/273237"&gt;ostatnio zlustrowany&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;) Szklarski (pisał też, &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;a href="http://babilas.blogspot.com/2009/06/granice-gotyku.html"&gt;dla innego targetu&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;, Arciszewski). Ciekawe, że Tomek Wilmowski wzbudzał we mnie mniej agresji niż Staś Tarkowski. Może dlatego, że miał swoją &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;drużynę pierścienia&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&amp;nbsp;(porzygliwie szlachetny ojciec, rubaszny bosman Nowicki, bez powodu tajemniczy pan Smuga, australijska narzeczona) i nigdy nie dokonywał tych wszystkich swoich obrzydliwie prawych czynów tak całkiem sam. Ale znów, w miejsce archetypu podłożony jest stereotyp.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wydawano i wznawiano Fiedlera, który nagle przypomniał sobie, że Malgaszowie (i inne ludy) czytywali nałogowo "&lt;i&gt;Kapitał&lt;/i&gt;" Marksa, a w egzemplarzach "&lt;i&gt;O prawie narodów do samookreślenia&lt;/i&gt;" Lenina zakreślali ołówkiem co celniejsze uwagi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Marian Brandys napisał &lt;i&gt;Śladami Stasia i Nel&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Z panem Biegankiem w Abisynii&lt;/i&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Sfilmowano nareszcie Sienkiewicza, a później, po bez mała trzech dekadach, na fali &lt;i&gt;remaków&lt;/i&gt;, ponownie. Przypomniano sobie o postaci &lt;a href="http://sorus.com.pl/sklep/index.php?p107,861-rowerem-i-pieszo-przez-czarny-lad-listy-z-podrozy-afrykanskiej-z-lat-1931-1936-wydanie-iv-do-plecaka-do-kazdej-ksiazki-dolaczamy-3-pocztowki-k-nowaka?phpMyAdmin=ec52d01252832b5f6642b4fac8a5e8d8"&gt;Kazimierza Nowaka&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Obecnie (podobnie jak antysemityzm bez Żydów) mamy w Polsce postkolonializm bez (byłych) kolonii, jądrem (nomen omen) którego jest &lt;a href="http://jadrociemnosci.blogspot.com/"&gt;strona Weroniki Szczawińskiej i Bartosza Frąckowiaka&lt;/a&gt;. A Stasia Tarkowskiego pochwyciła już w swe szpony &lt;a href="http://steampunk.republika.pl/piechur/odc51.html"&gt;postmoderna&lt;/a&gt;. Dziw, że Nel nie reklamuje w telewizji jakichś proszków na migrenę czy gorączkę. A może reklamuje, nie mamy w końcu telewizora.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Poczytajki&lt;/b&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Kamil Giżycki. &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wężowa Góra, opowieści z puszczy liberyjskiej.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, 1958&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Jan Hirschler. &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Ze Lwowa do Liberii. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Książnica - Atlas, Warszawa - Lwów, 1939&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Michał Jarnecki. &lt;i&gt;Fantastyka polityczna czy konieczność. Portugalska Afryka, Nikaragua, Boliwia i Ekwador w polskich planach kolonialnych. &lt;/i&gt;W: Sprawy Narodowościowe 36/2010&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Marek Arpad Kowalski. &lt;i&gt;Kolonie Rzeczpospolitej&lt;/i&gt;. Bellona, Warszawa 2005&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Franciszek Łyp. &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wysoki płaskowyż Angoli. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wydawnictwo Naukowego Instytutu Emigracyjnego, Warszawa 1930&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://www.magemar.com.pl/cms.php?lid=pl&amp;amp;gid=175"&gt;Miesięcznik "Morze"&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-6259150825622612451?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/6259150825622612451/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=6259150825622612451&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6259150825622612451'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/6259150825622612451'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2010/11/postkolonializm-po-polsku.html' title='Postkolonializm po polsku'/><author><name>M</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03035691162099955592</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-KvVLGi_mL7I/TvGb884H74I/AAAAAAAACUg/HYAO2x7YFgw/s220/dziecko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_em-XDBJlwO8/TNu7__a9yMI/AAAAAAAACFY/KofusAmOXc8/s72-c/sila+polski+lez%25CC%2587y+w+koloniach.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-7619479081496854209</id><published>2010-11-07T21:48:00.005+01:00</published><updated>2010-11-07T22:21:57.993+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Zaraz wracamy</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://1.bp.blogspot.com/_KeJBt3GJTq0/TNcQrmGZYJI/AAAAAAAABEk/aXhyi7hkaqU/s1600/IMG_9789.JPG'&gt;&lt;img src='http://1.bp.blogspot.com/_KeJBt3GJTq0/TNcQrmGZYJI/AAAAAAAABEk/aXhyi7hkaqU/s320/IMG_9789.JPG' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_KeJBt3GJTq0/TNcToFUCbkI/AAAAAAAABFA/gqmjPdIW7zI/s1600/IMG_0113.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_KeJBt3GJTq0/TNcToFUCbkI/AAAAAAAABFA/gqmjPdIW7zI/s320/IMG_0113.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536915846217231938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inspiracje literackie:&lt;br /&gt;Paul Bowles,&lt;span style="font-style:italic;"&gt; The Sheltering Sky&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Esther Freud, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hideous Kinky&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczytajki na później:&lt;br /&gt;Edith Wharton, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;In Morocco&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Paul Bowles, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Spider's House&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Elias Canetti, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Voices of Marrakesh: A Record of a Visit&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Peter Mayne, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;A Year in Marrakesh&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-7619479081496854209?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/7619479081496854209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=7619479081496854209&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/7619479081496854209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/7619479081496854209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2010/11/zaraz-wracamy.html' title='Zaraz wracamy'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_KeJBt3GJTq0/TNcQrmGZYJI/AAAAAAAABEk/aXhyi7hkaqU/s72-c/IMG_9789.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-8624877500061422907</id><published>2010-10-17T23:28:00.008+02:00</published><updated>2010-10-23T00:39:06.165+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mozart'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Don Giovanni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Deutsche Oper'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Don Giovanni - Porzućcie wszelką nadzieję</title><content type='html'>Gdybym miała wskazać, którą z oper widziałam w największej ilości wersji, z pewnością byłby to „Don Giovanni” Mozarta. Dzieło to wygrywa u mnie również w kategorii „najgenialniejsza opera wszech czasów”, choć niekoniecznie najpierwsza z ulubionych (to miejsce od lat należy do „Fausta”, który nota bene ma z Don Juanem bardzo wiele wspólnego). Widzieliśmy kilka inscenizacji arcydzieła Mozarta na żywo:  urocze i klasyczne w warszawskim WOKu i praskim Stavovskim Divadle, nowoczesne - inną warszawską w reżyserii Trelińskiego i budapeszteńską – jedną genialniejszą od drugiej. Plus chyba kilkanaście najróżniejszych nagrań, w tym fenomenalną wersję filmową z wampirycznym Raimondim. Dlatego z tym większą przyjemnością wybierałam się na premierę do berlińskiej Deutsche Oper. Spodziewałam się oczywiście, że będzie nowocześnie i rewizjonistycznie. Większość dzieł, które mieliśmy okazję widzieć na tej scenie była tak „po niemiecku” nowoczesna; zdarzały się przypadki wybitne („Semiramida”, „Rycerskość wieśniacza”/”Pajace”), kontrowersyjne lecz dobre („Rigoletto”, „Holender Tułacz”) lub takie, które przynajmniej pobudzały do dyskusji („Aida”, „Turandot”). Inscenizacja słaba zdarzyła się raz, z „Purytanami” Belliniego, dosmuconymi nagłym a niespodziewanym trupem Artura w finale. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczorajszy „Don Giovanni” sytuuje się gdzieś obok kompletnie niezrozumiałej „Aidy” rozgrywającej się w jakiejś amerykańskiej sekcie. Przede wszystkim takiego nagromadzenia obsceny i przemocy jeszcze chyba nie widziałam w teatrze operowym. Tuż za nami siedziały dwie bardzo wytworne rodziny (prawdopodobnie dyplomatów) z córeczkami na oko dziesięcioletnimi. Teraz rodzice – którzy zapewne mieli zamiar dostarczenia sobie i dzieciom rozrywki na najwyższym światowym poziomie – stają przed niełatwym zadaniem wytłumaczenia w nierujnujący młodej psychiki sposób co to jest na przykład flagellacja, masturbacja i gwałt analny, pomijając już takie drobnostki jak Chrystus jeżdżący na rowerku treningowym w piekle (opatrzonym stosowną inskrypcją z Dantego nad wejściem). Do gołych pań na scenie dziewczynki być może też nie były przyzwyczajone. &lt;br /&gt;Reżyser Roland Schwab szokuje od pierwszej chwili. Przy dźwiękach uwertury na pustą scenę wchodzi tłum „krawaciarzy” z kijami golfowymi w ręku i symuluje grę. Wśród tłumu identycznie ubranych mężczyzn ukrywają się Don Giovanni i Leporello. Moje pierwsze skojarzenie było takie, że ktoś nam tu chce zafundować dramma giocoso o erotycznych przygodach Tigera Woodsa, ale nastrój &lt;i&gt;giocoso&lt;/i&gt; ulotnił się jak kamfora, kiedy tłumek sługusów zatłukł kijami Komandora. Don Giovanni wychodzi więc na mafiosa lub herszta bandytów, otoczonego przez cały czas przedstawienia gromadą osiłków. W sumie ten pomysł byłby jeszcze ewentualnie do kupienia – skoro to taki wielki pan, czemu miałby mieć tylko jednego służącego? Wszechobecni „goryle” też zdecydowanie wzmagają atmosferę zagrożenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomniejsze postaci traktowane są ze wzrastającą brutalnością. Zarówno Zerlina jak i Masetto padają raz po raz ofiarami seksualnych napaści ze strony zarówno Giovanniego jak i Leporella. Odbywają się naturalistyczne sceny gwałtów zbiorowych (Zerlina jest zgwałcona kijem golfowym, na co Leporello reaguje onanizując się w wielkim, czarnym, foliowym worku na śmieci). Generalnie śmieci i worki na odpady walają się wszędzie, kulminację osiągając w scenie balu na finał pierwszego aktu. Widzieliśmy to już grane jako maskarada, nawet jako orgia, ale propozycja pana Schwaba wykracza nawet poza granice zwykłej orgii. Impreza odbywa się najwyraźniej w piekle sadomasochistów, Don Giovanni wraz z Leporellem okładają biczami gości (w tym gwałconych po raz kolejny nowożeńców), mordują przypadkowe postacie, pojawiające się całymi tabunami nie wiadomo w jakim celu, a wszystko odbywa się wśród stosów śmieci i migających świetlówek. Z boku pojawia się – po co, to wie chyba tylko reżyser – wspomniany Chrystus na rowerku, po proscenium kuśtykają półnagie modelki opakowane w metalowe pręty, ze stojących tu i ówdzie zardzewiałych beczek wyskakują „goryle” jak diabły z pudełka. Chaos, zgroza, bezsens – słowo daję, spodziewałam się konkluzji, że Don Giovanni, jako miłośnik sado-maso, będzie najszczęśliwszy gdy wreszcie trafi do prawdziwego piekła. Ale nawet to nie – natłok histerycznych pomysłów reżysera utonął w odmętach śmieci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przerwie realizatorzy – zreflektowawszy się popatrując ukradkiem na wkurzoną do imentu publiczność? – postanowili dodać nieco humoru. Parę razy, przyznaję, udało im się mnie rozśmieszyć, przez co ten „Don Giovanni” awansował w moim prywatnym rankingu z kategorii „beznadziejny” na zaledwie „zły”. Zabawne były interakcje z widownią w scenie cmentarnej – ale dlaczego zza kurtyny musiały wychynąć (chyba to były one?) tańczące trupy Myszki Mickey? Był już taki jeden – Polak zresztą, Warlikowski – który się na Myszkach Mickey solidnie przejechał (w paryskim „Królu Rogerze”), może by się tak czegoś nauczyć na błędach kolegi? Humor zresztą jest typowo piwny – dominują rubaszne żarty z klepaniem się po tyłkach, ale po tej dawce ohydy nawet one koją. Jednym z najlepszych pomysłów reżysera są nawiązania do klasyki kina i malarstwa. Oprócz, chyba nieuniknionej w tym kontekście, „Mechanicznej pomarańczy”, pojawiają się na przykład całkiem śmieszne aluzje do kultowego w krajach niemieckojęzycznych starego &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=b1v4BYV-YvA"&gt;angielskiego filmu krótkometrażowego „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dinner for One&lt;/span&gt;”&lt;/a&gt;. Wyłącznie dzięki naszemu przyjacielowi wiemy, że telewizje w Niemczech i w Austrii puszczają ten skecz pasjami w Sylwestra (prawie jak nasze „Kevina samego w domu”). Reakcje publiczności rozpoznającej gagi w scenie gdy Leporello obsługuje słynną ostatnią kolację Don Giovanniego sugerowały, że w Berlinie film ten jest powszechnie znany. I że prawie każdego widza można udobruchać, jeśli zapewni mu się odrobinę satysfakcji ze zgadnięcia podstawionych zagadek. Zresztą zaraz potem „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dinner for One&lt;/span&gt;” zmienia się w „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ultima Cena for 13&lt;/span&gt;”, bo do kolacji przyłączają się „goryle” tworząc malowniczą scenkę z Leonarda (znów ku wyraźniej uciesze, pokusie której i my się nie oparliśmy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, brak jest puenty. Komandor nie pojawia się wcale – słychać tylko jego głos z offu. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dopiekławzięcie&lt;/span&gt; Don Giovanniego też wyszło chyba najbardziej rozczarowująco jak zdarzyło nam się widzieć. Ot, puścił ktoś dymy i poruszał trochę zapadniami, a Don-sadysta padł na deski. I koniec. Ciemność. Kurtyna. Sekstet też wycięto, bo reżyser chyba nie miał całkiem pomysłu co by z nim jeszcze robić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i oczywiście nastąpiły wielkie brawa dla naprawdę wspaniałych wykonawców. Ildebrando D’Arcangelo był zjawiskowy – moim zdaniem to jest wymarzony Don Giovanni, który powinien jeździć po świecie i śpiewać to gdzie się da, a z czwartego rzędu można było docenić jego atrakcyjną muskulaturę (ech, dodać by mu 20 cm i byłoby ciacho że hej). Donna Anna czyli Marina Rebeka po prostu „pozamiatała”, była fenomenalna wokalnie. Leporello czyli Alex Esposito spisał się bardzo dobrze, tym bardziej, że zmuszony był wykonywać różne dziwne wygibasy śpiewając (np. w arii katalogowej reżyser umyślił sobie, żeby skakał piruety). W ogóle nikt ze śpiewaków sobie wstydu nie przyniósł i wina całkowicie nie leży po ich stronie. Gdy po długim oczekiwaniu realizatorzy ośmielili się wystawić nosy na scenę, powitała ich nawałnica tupania i buczenia, w którą jak raz i my się włączyliśmy. Tylko jeden pan, parę rzędów za nami, wrzeszczał &lt;span style="font-style:italic;"&gt;brawo!&lt;/span&gt; Mąż? Przyjaciel? Krewny? Czy jedyny, który zrozumiał, o co chodziło?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-8624877500061422907?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/8624877500061422907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=8624877500061422907&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8624877500061422907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/8624877500061422907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2010/10/don-giovanni-porzuccie-wszelka-nadzieje.html' title='Don Giovanni - Porzućcie wszelką nadzieję'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-4103889321236875709</id><published>2010-09-27T13:40:00.003+02:00</published><updated>2010-09-27T15:38:49.669+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='musical'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bernstein'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opera'/><title type='text'>Candide - między operą a musicalem</title><content type='html'>Sezon operowy zainaugurowaliśmy w ubiegłą sobotę „Kandydem” Leonarda Bernsteina. Do tej pory wiedziałam tylko, że takie dzieło, napisane na podstawie opowiastki Woltera, w ogóle istnieje i byłam bardzo ciekawa czy ktoś, kto w swoim dorobku ma „West Side Story”, czyli kwintesencję musicalu, był w stanie napisać prawdziwą operę. Otóż, po obejrzeniu, stwierdzam, że „Candide” operą nie jest (pomimo umieszczenia w nim jednej quasi-operowej arii Kunegundy), jest za to całkiem udanym musicalem, a może nawet czymś w rodzaju brakującego ogniwa pomiędzy tymi gatunkami hybryd muzyczno-teatralnych. Dla mnie różnica polega głównie na tym, że opera to muzyka z dodanym teatrem, zaś musical – teatr z dodaną muzyką. I tak jak w operze (której bliżej do filharmonii) podstawową rzeczą jest technika i sprawność wokalna, w musicalu (spokrewnionym ze sceną dramatyczną) istotniejszy jest wyraz aktorski i bezbłędne podanie tekstu. Bernstein próbował połączyć oba te gatunki, tworząc coś, z czym poradzą sobie wyłącznie najlepsi – czyli ktoś, kto połączy bezbłędny śpiew z idealną dykcją i aktorstwem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sztuczka jest wyjątkowo sympatyczna – opowiada o (kompletnie surrealistycznych) przygodach chłopaka kierującego się w życiu wrodzonym optymizmem i wierzącego, nawet wbrew faktom, że świat jest miejscem przyjaznym, a wszystko dobrze się skończy. W wierze tej utwierdza go nauczyciel-filozof, doktor Pangloss, który w każdej przeciwności losu potrafi dostrzec argumenty na poparcie teorii, że żyjemy na najlepszym z możliwych światów. W wielu inscenizacjach (np. świetnej, półkoncertowej wersji z Nowego Jorku) to Pangloss jest narratorem. W Poznaniu, ta rola mówiona została powierzona Wolterowi we własnej osobie, granemu – z bezpretensjonalnym wdziękiem – przez profesora filozofii Romana Kubickiego. Brawa za odwagę dla wykonawcy i reżysera (był nim dyrektor Michał Znaniecki)! To była kapitalna zagrywka, żeby rolę filozofa powierzyć prawdziwemu filozofowi, który, jak można przypuszczać, potrafi zarazić własną pasją nie tylko studentów na wykładzie, ale i publiczność Opery. Tym bardziej szkoda, że premiera okazała się frekwencyjną porażką – siedząc na drugim balkonie z przykrością patrzyliśmy na pustawe rzędy foteli na parterze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, o ile sam materiał muzyczny i tekstowy ma wielki potencjał mądrości i humoru, o tym drugim, a równie istotnym, aspekcie przedstawienia dane nam było dowiedzieć się dopiero w domu, po obejrzeniu nagrania w wykonaniu „native speakers”. Dykcja premierowej obsady była połączeniem westfalskich (miejsce rozpoczęcia akcji „Kandyda”) kluch z amerykańską (ojczyzna Bernsteina) gumą do żucia. Jeśli zawodowy anglista nie zrozumie prawie nic, ośmielę się sugerować, że przeciętny, znający jako tako angielski, widz nie zrozumie kompletnie nic ze skądinąd skrzących się dowcipem tekstów. Pozostały nam więc czytane przez profesora Kubickiego wyimki z wolterowskiego dzieła (w świetnym tłumaczeniu Boya) oraz wyświetlane nad sceną „titulki” (ewidentnie z jakiegoś poetyckiego, całkiem niezłego, tłumaczenia tej operetty). Gęgolenie śpiewaków mogło tylko utwierdzić słuchaczy w błędnym przekonaniu, że język angielski jest całkowicie nieśpiewny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziełko, przez swoją uwspółcześniającą inscenizację, nabrało smaczków aktualnych i politycznych. Mieszkańcy Lizbony na gwałt poszukujący winnego trzęsienia ziemi – no bo kogoś trzeba przecież za katastrofę stracić – jako żywo kojarzyli się z obecną sytuacją w Polsce oraz z inną niedawną katastrofą. Krytyka religijnego zacietrzewienia i prywatnych, a sekretnych, perwersji kleru, również pozostała aktualna od czasów Woltera. I wszystko byłoby w porządku – nawet pomimo niedostatecznej dykcji – gdyby nie zakończenie. W „Kandydzie” (tak Woltera, jak i Bernsteina) morał jest mniej więcej taki, że chociaż świat jest niedoskonały a ludzie podatni na błędy, życie może być całkiem znośne, jeśli tylko znajdzie się kogoś, z kim chce się je podzielić. Po wielu perypetiach i pomyłkach, Kandyd i Kunegunda odnajdują się i postanawiają żyć skromnie i spokojnie, „uprawiając swój ogródek”. Pobrzmiewa w tym idea powrotu do natury, obiecującej mały raj na ludzką skalę, pochwała złotego środka, poszukiwanie w życiu jakiejś struktury i sensu. Czy nie tym właśnie jest sztuka i filozofia? Niestety, pan dyrektor Znaniecki najwyraźniej uważa się za większego filozofa niż Wolter, więc przerobi jego – jak sądzić można – płytkie i banalne zakończenie w coś naprawdę poruszającego i przemawiającego do dzisiejszego widza. W wersji nowojorskiej (i paru innych, aż sprawdziliśmy, nie wierząc własnym oczom, tuż po powrocie z Opery) po ładnym i podnoszącym na duchu finale o uprawianiu ogródka, filozof Pangloss rzuca dowcipnie i zaczepnie: „Any questions?” – niczym profesor po wykładzie. Dla mnie znaczyło to przede wszystkim: „a nie mówiłem?”, „wyszło na moje” - przyznanie racji Wolterowi, że „świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie…” „Alas, poor Yorick…” – świat najwyraźniej musi, po prostu musi być zły, a nowożeńców, tuż po odejściu od ołtarza, koniecznie musi przejechać tramwaj, albo przynajmniej pozbawić życia spadająca na głowę tknięta apopleksją kaczka. No bo tak – bo gorycz, mrok i rechot reżysera-demiurga, bo happy endy są przecież takie przyziemne, a filozofia dowodzi jedynie tego, że „sens nie ma sensu”. W poznańskiej Operze syfilityk Pangloss rzuciwszy swoje pytanie oddaje strzał, który sprawia, że wszystkie postacie z wyjątkiem Kandyda jak jeden mąż (i niedoszła żona Kunegunda) rzucają się samobójczo na tory – akcja tej inscenizacji (nawet całkiem niegłupio) działa się na zmieniających się stacjach metra, śledząc podróże tytułowego bohatera. Ostatnia scena przedstawia więc pobojowisko i zwały trupów ze stojącym pośród tej apokalipsy przerażonym i zrozpaczonym Kandydem. A masz, nieboraczku, za swój optymizm! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tępienie szczęśliwych zakończeń w myśl specyficznie pojmowanej „głębi” stało się w ostatnich latach jakąś nagminną manierą, moim zdaniem millenarystyczną w swoim rodowodzie. Wirus roku 2000 jakoś nas nie pozabijał, więc pozabijajmy się sami, bo przecież koniec świata musi nieuchronnie nadejść. Na końcu każdej (nawet dotychczas optymistycznej) historii musi więc paść trup, a jedyne odkupienie możliwe jest co najwyżej poprzez uświęcającą ciążę uprzednio grzesznej kobiety (niedawno mieliśmy z tym do czynienia w polskim kinie w „Rewersie” i „Różyczce” i dobrze, że pan Znaniecki przynajmniej tej kliszy nam oszczędził). Tym niemniej reżyserskie emo-pozy w stylu „moja głębia mnie przygnębia” są bez porównania bardziej banalne i płytkie niż oryginalny wolterowski happy end. Rozumiem, kiedy tragiczny finał wynika z treści i dobitnie podkreśla sens przekazu dzieła (dlatego ja na przykład wierzę w samobójstwo pohańbionej Turandot), ale dosmucanie dla samej zasady, bo to modne, a poza tym wcześniej czy później wszyscy i tak pomrzemy, to jakaś paranoja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-4103889321236875709?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/4103889321236875709/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=4103889321236875709&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4103889321236875709'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/4103889321236875709'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://babilas.blogspot.com/2010/09/candide-miedzy-opera-musicalem.html' title='Candide - między operą a musicalem'/><author><name>D</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03583352236203314518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3057354.post-1050572823721384672</id><published>2010-09-20T07:29:00.004+02:00</published><updated>2010-09-20T07:37:10.147+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lublin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytanki kanikuła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczytajki'/><title type='text'>Wyjaśniło się...</title><content type='html'>Wyjaśniło się z tym Napoleonem, co napadł na Związek Radziecki. Wyjaśniło się, dlaczego przegrał. Ano przegrał, bo Żydzi spiskowali. A konkretnie trzech cadyków (między innymi Jakub Icchak Horowic z Lublina). Cadykowie mieli plan przyspieszenia nadejścia Mesjasza. Nie wiedzieć czemu (i nie dowiemy się już nigdy, albowiem cadykowie owi, o czym później, nie żyją), pierwszym etapem misternie skonstruowanego planu była właśnie klęska Napoleona, która - jak uczy nas historia - udała się znakomicie i zupełnie. Potem, aby lukę po Napoleonie wypełnić (to już moja spekulacja), miał zaraz przyjść Mesjasz. Ale nie przyszedł. Więc cadykowie pokłócili się z Panem Bogiem (“&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jakże to&lt;/span&gt;” - mówili - “&lt;span style="font-style:italic;"&gt;z Napoleonem tak dobrze wyszło, a z Mesjaszem nic a nic?&lt;/span&gt;”), który to zaraz zabrał dwóch pomniejszych (Judę z Przysuchy i Magida z Kozienic) do siebie. Ale Horowic był cadykiem wyższej rangi i nie można go było tak zwyczajnie umrzeć. Więc Pan Bóg uciekł się do podstępu. Gdy Horowic oddawał się medytacjom, obdarzył go darem lewitacji. Nie spodziewający się niczego cadyk wylewitował ze swojej izby na pięterku (Szeroka 28 w Lublinie dla ścisłości - o roli precyzyjnego detalu w narracji pisał już Wańkowicz), a tu Pan Bóg gwałtownie odebrał mu władzę nad grawitacją i Horowic zrąbał się z wysokości ze skutkiem natychmiastowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjaśniło się też o co chodziło z purytanami ("Mayflower" i te klimaty). Więc oni nie wyjechali z Anglii dlatego, że byli prześladowani tylko dlatego, że im tam nie pozwalano nikogo prześladować. Ale to już zupełnie inna historia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3057354-1050572823721384672?l=babilas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://babilas.blogspot.com/feeds/1050572823721384672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3057354&amp;postID=1050572823721384672&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1050572823721384672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3057354/posts/default/1050572823721384672'/><li
