niedziela, 17 stycznia 2016

Rychłe ziemniaki z dominium kórnickiego

Kórniczanin z 15 września 1875 informuje:

Przeliczmy i policzmy. Szefel to drewniana skrzynia o pojemności około 55 kg ziemniaków. Morga pruska (tak zwana duża, bo była jeszcze mała morga pruska, zwana częściej magdeburską) to dokładnie 0,5673 ha. Czyli mniej więcej 12,5 tony z hektara. Obecnie w Wielkopolsce zbiera się (w zależności od roku) 25 ton ziemniaków z hektara. Czyli jednak całkiem sporo poszliśmy do przodu (pomimo stonki). 

Co do wartości, przeliczmy ziemniaki na papierosy. Fabryka papierosów „Piast” na Wielkiej Berlińskiej 64 na poznańskich Jeżycach oferowała papierosy „Bazarowe” w cenie 20 fenigów za paczkę 10 sztuk i papierosy „Piast” za 15 fenigów. Czyli (przeliczając na obecne paczki po 20 szt) za 55kg ziemniaków można było kupić 10 paczek papierosów. Ani nie jem ziemniaków, ani nie palę, więc na tym zakończę, ale pobieżnie wychodzi mi, że albo dawniej papierosy były tanie, albo ziemniaki drogie.

6 komentarzy:

kwik pisze...

Nie bardzo nadają się na frytki.

Michał Babilas pisze...

Dzięki, kwiku. Ja w ogóle nie myślałem, że ta odmiana przetrwała do dziś. A owszem, przetrwała, nie tylko w bankach genów (w Polsce w Instytucie Ziemniaka w Boninie), ale i w uprawie amatorskiej.

Swoją drogą, dominium kórnickie szło w awangardzie ówczesnego postępu rolniczego. 1851 - wyjściowa krzyżówka, 1867 - wprowadzenie odmiany na rynek (wszystko w USA), 1875 - dostępna w Kórniku.

andsol pisze...

kwik: a po 140 latach to zupełnie się nie nadają.

W Boliwii widziałem tak strasznie dziwne ziemniaki, małe i pokręcone, że nie wiem czy to jeszcze liczy się za ziemniak. Ale jako turysta nie miałem jak przetworzyć na frytki albo purée.

kwik pisze...

@ andsol - nie, małe i pokręcone to pędraki.

pytania pisze...

babilas: przeliczanie wszystkiego na wszystko może doprowadzić nas do zadziwiających wniosków.
W 1961 roku dziadek mój, św. pamięci Antoni Michał odwiedził swego syna a mojego ojca w mieście P., by zobaczyć jak mu się w tym mieście żyje.
Zmuszony był niestety uznać swoje dziecko za idiotę, bo nabyte przez rodziców przez rodziców bezużyteczne przedmioty jak np. lodówka (marki ZIL) lub Telewizor (Marki Rekord) były po prostu za drogie. lodówka była warta dwie i pół krowy mleczne, telewizor miał wartość trzech krów, a jeszcze by na parę warchlaków zostało.

Dziadek był, jakby na to nie patrzeć, mądrym człowiekiem.

Michał Babilas pisze...

@pytania: Nie bez powodu pewną monetę (dawno już nieistniejącego państwa) zwą świnką, a nie ma jakoś monet zwanych syreną, rubinem czy franią.