wtorek, 9 lutego 2016

Malkontenci

[Kuryer Warszawski, 2/1761]

3 komentarze:

andsol pisze...

Nic nie rozumiem. Gdzie nasi żołnierze w liczbie siedmiuset dali się wyrżnąć (i czemu się dali)?

Michał Babilas pisze...

Nasi czyli genueńscy. Kuryer Warszawski nie opanował wtedy jeszcze sztuki mowy zależnej.

Historia jest w ogóle mało znana i dość ciekawa. Republika Genui sprzedała Korsykę Ludwikowi XV bo nie była w stanie pokonać Malkontentów, którzy do 1755 opanowali całą wyspę (poza kilkoma fortami na wybrzeżu). Herszt Malkontentów udał się na emigrację do Wielkiej Brytanii, skąd - po wybuchu rewolucji - triumfalnie powrócił (najpierw do Paryża, a później na Korsykę) jako symbol walki narodowo-wyzwoleńczej. Został jednogłośnie wybrany prezydentem departamentu. Otarł się chwilowo o Napoleona (jako jego nominalny przełożony). Po egzekucji Ludwika XVI Hersztowi przeszły sympatie rewolucyjne i zaprosił swoich angielskich kolegów do pomocy w pozbyciu się Francuzów z wyspy. Nota bene, właśnie trakcie tego pozbywania się, Nelson (wówczas tylko kapitan) stracił oko. W ten sposób powstało efemeryczne (1794-1796) Królestwo Anglo-Korsykańskie, z Jerzym III jako monarchą. Po przejściu Hiszpanii na stronę Napoleona, Anglicy doszli do wniosku, że Korsyka jest zbyt kłopotliwa w utrzymaniu i wycofali flotę wraz z wojskiem (oraz Hersztem). W ten sposób Korsyka powróciła do Francji, gdzie - pomijając krótki okres włoskiej okupacji - jest do dziś.

andsol pisze...

Dzięki, Michale. Jak dla mnie to kompletnie nieznana, ale ze smutkiem stwierdzam, że takich jest przytłaczająca większość. Powinny być jakieś pastylki w stylu France--know-all-about.