Najmilejsi,
Okazało się, że uciekliśmy od polskich upałów do angielskiego lata stulecia, niekoniecznie aż tak gorącego, ale zupełnie pozbawionego opadów. Krajobrazy były więc niepodziewanie śródziemnomorskie, słynne angielskie trawniki przypominały zaschnięte na wiór klepiska, a "niebo skąpiło suchej ziemi kropli deszczu“ (o czym przekonująco śpiewał swego czasu „Tercet Egzotyczny“). Tym niemniej wyjazd był tradycyjnie ciekawy, o czym próbujemy Was przekonać sprawozdaniem schowanym pod tym linkiem.
Tutaj linki do zdjęć - część pierwsza (Hull i konferencja Doroty), część druga (wspólna). Tradycyjnie jedno spodem na zachętę (Hardwick Hall).
I jeszcze poglądowa mapka odwiedzonych lokalizacji (na żółto miejsca, których tym razem nie widzieliśmy, a które będą należeć do jakiejś kolejnej wyprawy).