piątek, 29 stycznia 2016

Rozmowa o kolei żelaznej

Pan Jan: Nieuwierzysz mi jak pragnę widzieć okręty wojenne, fregaty; w tem celu ja myślałem zaproponować ci wycieczkę do Portsmutu.
Karol: Ja już byłem tam, ale to mało znaczy, pojadę dla miłości kompanii, ale kiedy ty zamierzasz udać się?
Pan Jan: Jutro rano, przynieś zatem twoje rzeczy do mnie dzisiaj, a my pojedziemy razem.
Karol: Ja przyniosę je zaraz.
[...]
Konduktor: Idźcie panowie do swoich miejsc. Machina (lokomotywa) wyruszy zaraz.
Karol: To jest pierwsze ostrzegawcze świśnięcie. A to jest ostatnie do wyruszenia.
Pan Jan: Jużeśmy ruszyli, właśnie ujechali 6 mil. My jedziemy w stosunku półtory mili na minutę.
Karol: Oto jest pociąg przed nami!
Pan Jan: To jest wracający pociąg.
[...]
Karol: Tu my jesteśmy na pierwszej stacji, o jakże wiele pasażerów tu czeka!
Pan Jan: Jak długo się pociąg tu zatrzyma?
Karol: Trzy minuty. Masz twą butelkę z koniakiem?
Pan Jan: Tak jest, tu jest, i kilka placków.
Karol: O jak chętnie przyjmuje się twoja butelka!
Pan Jan: Aha! Znowu ruszamy, ile jest stacyi jeszcze do Sautamptonu?
Karol: Jest trzy stacje jeszcze, dla czego się pytasz?
Pan Jan: Bo ja chciałbym wysiąść. 

2 komentarze:

Maciek S. pisze...

Zakończenie sugeruje, że koniec końców butelka nie przyjęła się aż tak chętnie, jak chciałby tego Pan Jan...

Michał Babilas pisze...

No właśnie. Z jednej strony, szkoda kończyć cykl. Z drugiej, pan Jan wymaga w tym momencie trochę prywatności.