Najmilejsi,
Majowy tydzień (a dla niektórych tylko weeked), w Niemczech.
Rzeczy całej opisanie tutaj.
Komplety zdjęć dwa pierwszy to Dorota od poniedziałku do czwartku, a drugi to my razem od piątku do niedzieli.
Na zachętę jedno poniżej:
Tegoroczną majówkę spędziliśmy w Turcji (lecz w Europie). Do Edirne wybieraliśmy się od dłuższego czasu, ale jakoś się nie składało - aż się wreszcie złożyło. Wrażenia (liczne i wielopłaszczyznowe) spisane pod tym linkiem.
Tutaj mapka poglądowa, ale zaznaczone o wiele więcej (na wypadek, gdyby ktoś dysponował tygodniem, a nie kilkoma dniami).
Zdjęcia zaś tutaj. Tradycyjnie na zachętę jedno poniżej.
Po rocznej przerwie powrót do Azji (tej dalszej) w częściach czterech opisany:
- Bali
- znów Singapur i słów kilka podsumowania
Zdjęcia natomiast w dwóch albumach: Singapur i Indonezja.
Mapka poglądowa tutaj.
W ramach chwilowej ucieczki od śniegu, chłodu i ogólnej szarzyzny pierwszy tydzień stycznia spędziliśmy we włoskiej Kampanii. Los raz nam sprzyjał, a raz (jak mawiał klasyk) "sprzyjał przeciwko nam“. Lufthansa zgubiła nam bagaż (na szczęście bez długotrwałych konsekwencji), źle zjechałem z autostrady (na szczęście korekta to tylko 10 minut), w Neapolu wsiedliśmy do złego pociągu Circumvesuviana (a może nie tyle złego, co zbyt dobrego, bo nie zatrzymywał się tam, gdzie mieliśmy nadzieję, że się zatrzyma - na szczęście udało się przesiąść, a konsekwencje czasowe liczyły się w minutach, a nie w godzinach), ale co najważniejsze, udało nam się - wbrew prognozom (i temu, że codziennie padało) - nie zmoknąć.
Zamysł ogólny wyjazdu to trzy częściowo przeplatające się etapy. Po pierwsze samochodowe kółko (powrót po latach do Paestum plus Vella plus Benewent). Po drugie Neapol właściwy i po trzecie smutne skutki aktywności Wezuwiusza sprzed lat, czyli Pompeje z przyległościami oraz Herkulanum. I po czwarte kilka słów podsumowania i ostatni dzień w Neapolu.
Zdjęcia pod tym linkiem. A tutaj jedno dla zachęty.
Poglądowa mapka, której używaliśmy do planowania - tutaj.
Korzystając z okazji życzymy w Nowym Roku tego, co i sami sobie byście życzyli. A tak szczerze i bez hurraoptymizmu - żebyśmy go wszyscy jakoś przetrwali bez większego uszczerbku.
Tym razem blisko i krótko, ale staraliśmy się wykorzystać ten czas maksymalnie, o czym zaświadcza tekst pod linkiem.
Zdjęcia w albumie Krajówki 2025, gdzieś mniej więcej od połowy strony https://www.flickr.com/photos/34992575@N00/albums/72177720324279810/with/54961158032 (i dalej). Tradycyjnie jedno na zachętę poniżej.
Mapka poglądowa tutaj: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=1PpLewhiEcR1SYrypKVJ1fizZPUfCReA&usp=sharing
Życzymy Wam na najbliższe tygodnie tego samego, co - jak sobie wyobrażamy - i Wy nam życzylibyście. A w skrócie: oceanów spokoju, wrażeń i emocji tylko pozytywnych, radości ze spotkań i z najbliższymi i tymi trochę dalszymi, a przede wszystkim dużo zdrowia i miłości (oraz zdrowia do miłości).
Serdeczności,
Dorota i Michał
To w zasadzie ciąg dalszy naszej podróży po „tureckiej Grecji“, względnie „greckiej Turcji“, której pierwsza odsłona odbyła się wiosną roku 2023. Tym razem nie dzieliliśmy sprawozdania na odcinki (wszystko w jednym kawałku pod tym linkiem). Rzecz wyszła na tyle zachęcająco, że w nieodległych planach dalsze odcinki (podróże).
Zdjecia pod tym linkiem - (tradycyjnie na zachętę jedno poniżej).
Po kilku latach wróciliśmy wreszcie do Berlina. Wyjazd był krótki, lecz intensywny, co w tutaj opisane detalicznie.
Zdjęcia pod tym linkiem (tradycyjnie jedno na zachętę poniżej).
Zazwyczaj sami wybieramy sobie kierunki podróży, ale czasami te decyzje podejmowane są gdzie indziej. Tak się złożyło, że w początkach października Dorota wybierała się na konferencję do Porto, więc ochoczo zgłosiłem się na ochotnika do roli osoby towarzyszącej - bo nigdy nie należy zaniedbywać okazji przedłużenia sobie lata, zwłaszcza w korzystnych okolicznościach gastronomiczno-enologicznych. Co z tego wynikło opisane zostało tutaj. Zdjęcia do obejrzenia pod tym linkiem (tradycyjnie jedno na zachętę poniżej. Tutaj zaś mapka poglądowa.
Miejsca nieoczywiste szybko stają się aż nadto oczywistymi. W ten sposób nie zdążyliśmy odwiedzić Tirany (Albanii) zanim zalały ją masy turystów wypluwanych codziennie przez samoloty z Polski (i innych krajów). W wyścigu do Sarajewa i Mostaru też nie udało się nam jeszcze wystartować. W sprawie Mołdawii, no cóż, przynajmniej nie jesteśmy w ariergardzie - co opisane detalicznie pod tym linkiem.
Zdjęcia do obejrzenia tutaj (tradycyjnie jedno spodem na zachętę).
A dla celów poglądowych - mapka (na żółto - miejsca "niedojechane").
W ramach zaliczania kolejnych wysp greckich wybraliśmy się na Chios. Tym razem nietypowo - ponieważ miałem coś do załatwienia na południu Polski - lecieliśmy z/do Krakowa (co było skądinąd ciekawe pod względem poznawczym, bo dało pretekst do spędzenia tam weekendu).
Wrażeń opisanie tutaj. Zdjęcia tam, a mapka jeszcze gdzieś indziej.
Krótkie sprawozdanie Doroty z wyjazdu na wykłady gościnne do przeczytania tutaj.
Zdjęcia pod tym linkiem (tradycyjnie jedno na zachętę poniżej).
Zaplanowany pierwotnie na rok 2023, dwukrotnie (z różnych przyczyn) przekładany (piękno i urok biletów flex) wyjazd szkocki doszedł wreszcie do skutku. Co więcej, trafiliśmy na piękną, niemal śródziemnomorską pogodę (z bardzo krótkimi interludiami deszczowymi). Zobaczyliśmy wszystko, co chcieliśmy zobaczyć, a nawet wiele więcej. Doznaliśmy również satysfakcji gastronomicznych, zaczynając od haggis, neeps and tatties poprzez różne luksusowe warianty fish and chips, aż do Aberdeen Angus steaks. Nie zapominając od sconach i crumpetach.
Sprawozdanie krajoznawcze pod tym linkiem, zdjęcia pod tym linkiem (tradycyjnie jedno poniżej na zachętę).
Poglądowa mapka tutaj (na żółto zaznaczone miejsca, które chcielibyśmy odwiedzić w przyszłości, a które z różnych względów wypadły z programu tegorocznego wyjazdu).
Kilka dni w Tunezji w trybie dodatku do majówki opisane tutaj.
Zdjęcia pod tym linkiem (tradycyjnie jedno na zachętę poniżej).
A mapka poglądowa tutaj.
Tym razem majówkę spędzaliśmy patriotycznie (z odchyleniem religijnym), a mianowicie na południowym wschodzie naszego kraju. Z czego pobieżne sprawozdanie pod tym linkiem, zdjęcia pod tamtym linkiem (jedno tradycyjnie na zachętę poniżej), plus poglądowa mapka tutaj.
Aby powitać wiosnę (której nadejście do Polski ślimaczy się niemiłosiernie) wybraliśmy się na Sardynię - gdzie w zasadzie wiosna się już kończy. To co udało się nam zobaczyć, przemyśleć i przeżyć pod tym linkiem.
Zdjęcia do wglądu tutaj (tradycyjnie jedno poniżej na zachętę), a poglądowa mapka (na żółto to, czego nie widzieliśmy, na fioletowo miejsca zwiedzone) tam.
Konstrukcja taryf lotniczych narzuciła nam tradycyjne lutowe wakacje w formule "zimno-zimno, ciepło-ciepło" - a więc po kolei:
- spacer po zimowym Oslo - zdjęcia tutaj, a mapka tam
- Chicago w lutym (na dwa razy) - zdjęcia tutaj, a mapka tam
- Bogota
(mapka Panama plus Kolmbia tutaj)
Najmilejsi,
Podobno nowy rok trzeba zacząć od tego, co się lubi robić najbardziej, więc zorganizowaliśmy sobie krótki wyjazd na Kretę. Motywacje i przebieg opisane w tym linku, a zdjęcia tutaj (tradycyjnie jedno na zachętę poniżej).
Niech się Wam nowy, świeżo zaczęty rok układa jak najlepiej - życzymy Wam tego, co sobie sami życzycie, tylko w dwójnasób i szybciej.
Gdybyśmy mieli wybrać miejsce na weekend w początkach grudnia, Paryż niekoniecznie przyszedłby nam do głowy w pierwszej kolejności, ale akurat “samo przypełzło” - wypadł mi wyjazd zawodowy w Dolinę Loary, więc umówiliśmy się z Dorotą w Paryżu, skoro i tak byłem już we Francji.
Zdaniem wielu Peloponez to taka najprawdziwsza, najbardziej autentyczna, skoncentrowana w swej greckości, Grecja. Coś w tym jest, bo ciągnie nas tam rok po roku, z czego sprawozdanie w dwóch częściach, oraz link do zdjęć.
Część pierwsza: Matinea - Tegea - Megalopolis - Messene - Pałac Nestora - Pylos
Część druga: Argilos - Olimpia - Elis - Patras - Aigion - Sikyon - Feneos - Salamina
Zdjęcia tutaj (tradycyjnie jedno na zachętę poniżej.
Mapka poglądowa (obejmująca również zeszłoroczny Peloponez oraz poprzednią Kretę)